dsc05425

Star Trek: Ascendancy – unboxing

Jest. Wreszcie w Europie pojawił się Star Trek Ascendancy, najnowsza gra wydawnictwa Gale Force 9. Opóźnienie względem pierwotnie planowanej premiery? Około czterech miesięcy… Wszystko przez problemy produkcyjne i dystrybucyjne. Nie przedłużając – zapraszam Was na unboxing.Tak oto prezentuje się pudełko Star Trek Ascendancy, zaraz po wyjęciu z opakowania używanego przy transporcie:

Ta duża pięćdziesiątka w komunikatorze Federacji jest oznaczeniem edycji jubileuszowej gry. Jak wiecie, w 2016 roku świętowaliśmy 50. rocznicę istnienia Star Treka. Z tej okazji, całe pierwsze wydanie Ascendancy jest oznaczone tym symbolem i zawiera dodatkowe karty eksploracji, oparte na Oryginalnej Serii Star Treka z kapitanem Jamesem T. Kirkiem!
Przyjrzyjmy się teraz bliżej odfoliowanemu pudełku.

Wygląda to naprawdę dobrze. Na górze pudełka mamy przedstawicieli Klingońskiej Rady Najwyższej, Romulańskiego Senatu, Tal Shiar, a w centrum tego wszystkiego czwórka Kapitanów Gwiezdnej Floty: Kathryn Janeway, Benjamin Sisko, James T. Kirk i Jean-Luc Picard!
Na bokach pudełka widać dobrze odwzorowanego Enterprise’a D i fajną czcionkę z nazwą gry. Moim zdaniem jest lepsza niż ta użyta przy Star Trekach Fleet Captains i Frontiers. Tył pokazuje czego możemy spodziewać się w środku.

Tak prezentuje się wnętrze pudełka. Wypraski, instrukcja, ulotka z kodem do Star Trek Online, wszystko ładnie uporządkowane, estetycznie ułożone.

Radość znika po podniesieniu tego wszystkiego i zorientowaniu się, że wypraska nie poradziła sobie w transporcie…

Skupmy się na rzeczach miłych i przyjemnych. Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony jak zobaczyłem cytaty na bokach wewnętrznej części pudełka. Niby po Spartacusie powinienem się ich spodziewać, ale i tak banan automatycznie pojawił się na mojej twarzy :).

Wypraski na żetony zawierają znaczniki odległości między planetami, punkty ascendencji (tutejsze punkty zwycięstwa i zaawansowania naszej rasy), surowce, żetony rozkazów i floty w Warp. Wszystko jest odpowiednio grube i bardzo dobrej jakości.

Plansze frakcji są utrzymane w serialowej konwencji. Wyglądają jak konsole dowodzenia na odpowiednich statkach. W przypadku Federacji jest to interfejs LCARS, a w przypadku Klingonów mamy nawet wszelkie nazwy przetłumaczone na ich język. Suwaki broni i laserów na oko wydają się fajnym pomysłem, ale wydaje mi się, że w czasie gry mogą sprawiać pewne trudności. Testując je notorycznie wypadały ze swoich miejsc.

Pozostałe elementy wyglądają naprawdę dobrze. Wszystko jest utrzymane w należytym klimacie. Karty technologii są z grubszego materiału niż te w Twilight Imperium, są zindywidualizowane dla każdej rasy i bardzo dobrze dobrane tematycznie. Federacja startuje z Uniwersalnym Translatorem, a Klingoni z Disruptorami (nietrekowym wytłumaczę, że to takie lasery są).

To czym gra na pewno mnie kupiła to klimat wylewający się z tych wszystkich elementów i kart. Musiał przy niej pracować ktoś kto zna serial i środowisko fanów. Zobaczcie pierwszą kartę eksploracji z brzegu:

Myślicie, że to przypadek, że to akurat Q? Że na karcie jest napisane „omnipotent”? Nie. To nie przypadek. To celowe zagranie na nostalgii fanów. I bardzo bardzo dobrze!

W grze mamy też całkiem sporo statków, trochę mniejszych niż się spodziewałem, ale zobaczymy jak będą się sprawować w czasie rozgrywki. Okręty mimo małych rozmiarów, są ładne i posiadają całkiem sporo detali. Federacyjny Galaxy i romulański Warbird są dokładnie tym czego oczekiwałem od tej gry i nie narzekam na brak innych modeli. Dziwi mnie wybranie klingońskiego Negh’Vara zamiast standardowego Bird of Prey, ale pewnie twórcy bali się, że może się komuś mylić z Romulanami. Użyte kostki to standardowy produkt Gale Force 9, co widać na załączonym zdjęciu.

Chcecie się na koniec pośmiać? Mamy 25. listopada. Gra się wreszcie ukazała, dodatki mają ujrzeć światło dzienne najwcześniej na początku przyszłego roku. Wiecie co znajdujemy w pudełku? Dwie ulotki. Były już w kopiach dystrybuowanych na GenConie na początku sierpnia.

Cóż… Australijczycy to nie Ferengi… Nie wiedzą jak się robi dobry biznes.
Mimo wszystko osobiście jestem zachwycony. Po dostaniu pudełka w swoje ręce i obejrzeniu komponentów czuję się jak zmartwychwstały Q!