Przemyślenia i top 5 na koniec roku 2016

Koniec roku, to moment podsumowania i wszechobecnych list najlepszych gier, najciekawszych przeżyć nad planszą czy największych rozczarowań. Nie chcę być gorszy, więc opublikuję swoją listę najlepszych gier w jakie grałem w tym okresie. Zacznijmy jednak od kilku ciekawostek związanych z grami planszowymi w tym roku.

50-lecie Star Treka w świecie planszówkowym

Jakiś czas temu pisałem o problemach wydawniczych ze Star Trek Ascendancy i braku premiery w Europie Star Trek Panic. Ascendancy cierpi na brak obiecywanych na starcie dodatków. Gra ewidentnie potrzebuje czwartego gracza, dla zmiany stylu konfliktu i błędy wydawnicze Gale Force 9 niestety mocno się odbijają na odbiorze tej gry. To jest dobra gra, ale na trzy osoby zbyt często przeradza się w walkę dwóch na jednego. Poza tym część graczy może odrzucić olbrzymia losowość, ale to jest akurat standard w grach tego wydawnictwa.

Poza tymi dwoma grami w 2016 roku ukazał się jeszcze Star Trek Frontiers od wydawnictwa WizKids, będący przeniesieniem mechaniki Mage Knighta w uniwersum Gene’a Roddenberry’ego. Ilościowo jest nieźle, ale jakościowo prezentuje się trochę gorzej. Frontiers jest grą niezłą, ale moim zdaniem jest bardzo słabym Star Trekiem. Jean Luc Picard nie latał od stacji do stacji niszcząc romulańskie War Birdy i przejmując posterunki Dominium. Z drugiej strony jest tam przynajmniej Kapitan Benjamin Sisko, czyli wielki nieobecny Star Trek Fleet Captains. Podsumowując fani Star Treka mają w co grać, ale nadal nie mogą być w pełni ukontentowani.

Co innego wielbiciele innej znanej franczyzy…

Świetny rok dla fanów Gwiezdnych Wojen

Figurkowy X-Wing i Armada mają się bardzo dobrze. Wychodzą kolejne dodatki, ten pierwszy doczekał się rozbudowanej sceny turniejowej w naszym kraju. Imperium Atakuje jest dobrym rethemem Descenta, a kolejne dodatki są sukcesywnie wydawane na naszym rynku przez Galaktę. Pod koniec roku wyszło Przeznaczenie, które zbiera niezłe recenzje, choć ja osobiście w to nie zainwestuję, bo znając moje podejście do gier kolekcjonerskich, poszedłbym z torbami.

Najważniejszym wydarzeniem planszówkowym, jest jednak premiera Star Wars: Rebellion od Fantasy Flight Games. Niesamowita gra. Przeniesienie oryginalnej trylogii na planszę, mechanika na podstawie Twilight Imperium 3ed, małe niedociągnięcia w balansie w niczym nie przeszkadzają. Biorąc pod uwagę olbrzymi sukces Łotra Jeden jestem pewien, że w przyszłym roku zobaczymy jakiś dodatek do Rebelliona powiązany z filmem. Gdyby jeszcze wydano podobną grę, ale na cztery osoby, czy to dodając Mandalorian i Czarne Słońce, czy umiejscawiając grę po Powrocie Jedi, czy w czasie Wojen Klonów… Byłoby to absolutne arcydzieło.

Popularyzacja gier narracyjnych

Na początku był Pandemic Legacy… Właściwie to na początku był Risk: Legacy, ale w Polsce przeszedł zupełnie niezauważony. Sam Pandemic Legacy: Sezon 1 podbił serca graczy. W tym roku po polsku zostało wydane T.I.M.E. Stories, na horyzoncie są kolejne scenariusze. Z mojej recenzji wiecie, że ja się w tej grze zakochałem. Mamy również SeaFall, które ma lepsze i gorsze momenty, ale sama idea Legacy jest tutaj zrealizowana dobrze. W 2017 roku wyjdzie „This war of mine” i patrząc na sukces wyżej wymienionych gier, to nawet jeśli będzie to paragrafowa planszówka to i tak społeczności się spodoba. Czekamy również na drugi sezon Pandemic Legacy. W pierwszy sezon jeszcze nie grałem, ale nie sądzę, żeby był rozczarowaniem. Co więcej, Wydawnictwo Rebel wyda w naszym języku gry Sherlock Holmes Consulting Detective. Ciekawy kierunek rozwoju naszego hobby, zobaczymy jak będziemy to oceniać za rok.

Top 5 gier planszowych granych w 2016 roku

Nadszedł ten czas! Top 5 gier granych przez kaimadę w obecnym roku! Zacznę od wspomnienia gry imprezowej, która przez długi okres czasu królowała na spotkaniach w większym gronie znajomych. IKnow. Gra quizowa z mechaniką obstawiania, najlepiej działająca przy rozgrywkach w parach. Na 12 osób świetna zabawa, szkoda tylko, że pytania są nierówne, a na dodatek bardzo promuje melomanów. Mimo wszystko musiałem o niej wspomnieć, bo przez długi czas była jedynym tytułem w jaki graliśmy. Teraz czas na konkretną listę najlepszych gier w jakie grałem (podkreślam, że nie chodzi o gry wydane w 2016 roku):

Miejsce 5 – Star Wars: Rebellion

Tak jak pisałem powyżej, jest to spełnienie marzeń fana Gwiezdnych Wojen jeśli chodzi o gry planszowe. Tutaj jest dosłownie wszystko. Imperialne Niszczyciele, Gwiazdy Śmierci, Tarkin, Boba Fett, Baron Fel z jednej strony a Krążowniki Mon-Calmari, X-Wingi, Madine, Dodonna, Wedge Antilles z drugiej. Piękna rzecz. Gra ma pewne wady, o nich więcej będzie w recenzji, zajmuje dużo czasu, przez co nie mogłem w nią zagrać tyle razy ile bym chciał, ale na pewno jest to jedna z najważniejszych rzeczy w jakie miałem okazje zagrać w tym roku. I to dźwięczące w uszach pytanie Tarkina…

I grow tired of asking this so it will be the last time: Where is the rebel base? – Wilhuff Tarkin

Miejsce 4 – Terraformacja Marsa

Prawdopodobnie największe zaskoczenie tego roku. Gra od autorów, którzy co prawda wypuścili już na rynek kilka tytułów, ale żaden z nich nie przebił się do masowego odbiorcy. Umiejscowiona na Marsie, miała zdecydowanie przegrać z pozostałymi „czerwonoplanetowymi” grami w tym roku, ale jednak to ona podbiła rynek! Jasne – Martians dopiero co ujrzało światło dzienne, Robinson w kosmosie ukaże się dopiero w 2017, Misja Czerwona Planeta to reedycja gry z 2005 roku, ale Terraformacja Marsa broni się unikalnym pomysłem na grę, łączącym grę karcianą z planszówką i przede wszystkim niesamowitą grywalnością. Muszę tu jeszcze wyróżnić mechanizm końca gry. Jest tak skonstruowany, że niezależnie od liczby graczy, rozgrywka potrwa mniej więcej tyle samo czasu. Prosty, acz genialny pomysł. Gdybym oceniał skalowanie tej gry musiałbym mu dać 11/10.

Mars. I can’t believe I’m back on Mars. Humans have got no business being here. No business at all. – Michael Garibaldi

Miejsce 3 – Star Realms: Colony Wars

Szybka, prosta, ekscytująca. Gra dzięki, której przekonałem się do deck buildingu. Jestem zdeklarowanym przeciwnikiem Dominiona i ten gatunek był dla mnie skreślony. Całe szczęście dałem szansę Star Realmsowi i absolutnie w niego wsiąknęliśmy. Kilka rozgrywek dziennie, wszystkie wyrównane, możliwość stosowania różnych strategii, kontrola ręki, potężne kombosy, prostota zasad i świetne tempo rozgrywki. Owszem czasem można narzekać na dociąg talii, ale generalnie najczęściej przegrywamy przez własne błędy. Nie mogę się doczekać premiery Hero Realms, które ma szansę być jeszcze lepsze, a przecież jeszcze przed nami nowy set dodatków do SR zwany jako United. 2017 powinien być dobrym rokiem dla fanów szybkich karcianek.

They will be the architects of their own destruction – Mitth’raw’nuruodo Thrawn

Miejsce 2 – T.I.M.E. Stories

Absolutny szok. Escape Room na planszy. Niesamowity klimat, świetny pomysł na rozgrywkę, uczucie pętli czasowej, konieczność współpracy i kooperacji w grupie. Twórcy mieli fantastyczny pomysł na opowiadanie historii za pomocą talii kart, która w odpowiedni sposób jest rozkładana na planszy. Czytając i słuchając o tej grze nie sądziłem, że może mi się ona spodobać. Cóż za pomyłka! Tę grę można kochać lub nienawidzić i nie uznawać jej w ogóle za grę. Ja oczywiście opowiadam się absolutnie za T.I.M.E. Stories i zamierzam w swojej grupie ograć każdy scenariusz, który zostanie w Polsce wydany. Tak jak pisałem, gry narracyjne podbijają nasz świat i kolejny rok może być rokiem przełomowym. Dostaniemy kolejne scenariusze do T.I.M.E. Stories, które rozwijają główną oś fabularną i może uzyskamy kiedyś odpowiedź kto stoi za tymi incydentami czasowymi?

James T Kirk. Seventeen separate temporal violations. The biggest file on record. The man was a menace. – Agent Lucsly

Miejsce 1 – Twilight Imperium 3ed + Shatterd Empire + Shards of the Throne + kilka home rulesów

Imperator gier planszowych. Najlepsza gra w historii, która niepodzielnie króluje w moim rankingu od mojej pierwszej rozgrywki w 2009 roku. Żadna gra, która rzuciła rękawicę Twilightowi, nie była w stanie zbliżyć się do ideału dzieła sztuki Christiana T. Petersena. Filar Fantasy Flight Games. Każda kolejna edycja była kamieniem milowym w branży planszówkowej. W tym roku grałem tylko sześć razy, ale każda z tych gier była świetna i inna. Bo taki jest Twilight Imperium. Genialny. W tej grze jest wszystko to co powinno być w kosmicznym 4X na planszy. Świetnym pomysłem autorów są modularne dodatki, gdzie możemy sobie dodawać konkretne elementy do naszej rozgrywki. Mamy zestaw fanowskich zasad znanych jako Shattered Ascension, choć my korzystamy tylko z dwóch – trzech zasad, do tego dodajemy własny sposób układania planszy. Shattered Empire jest koniecznym dodatkiem i jeśli ktoś narzeka na Twilighta po rozegraniu partii w czystą podstawkę to cóż… nie zna tej gry. Dodatek wyniósł ją na zupełnie inny poziom. Jest to moja jedyna 10 wystawiona na boardgamegeeku. Jest tam od 7 lat i już tak pozostanie. Czuję, że jedyna gra, która mogłaby zepchnąć  TI3 z piedestału może być Twilight Imperium 4ed. Jak można nie kochać gry, w której celem jest stać się przywódcą Galaktycznego Imperium?

To ensure the security and continuing stability, the Republic will be reorganized into the first Galactic Empire! For a safe and secure society! – Sheev Palpatine

  • Uwielbiam to zdjęcie z nagłówka 🙂 Wszystkiego dobrego w nowym roku. Zdrowia i usmiechu 🙂

    • Dziękuję i nawzajem.
      Oby wam starczyło siły na kolejne 30 odcinków rozmów znadplanszy.
      No i żeby ktoś tego SeaFalla popchnął do przodu bo skonczylismy 7 rozgrywek i za bardzo nie ma z kim pogadać. 😉