Sushi Go!

Osiemnasty marca to międzynarodowy dzień sushi. Potrawa ta zdobywa coraz większą popularność w Polsce i z pewnością niejeden planszówkowicz świętuje taki dzień z ochotą porównywalną do tego co działo się w międzynarodowy dzień pizzy. Ryż, ocet ryżowy, owoce morza, ryby – wszystko to kojarzy nam się z kulinarną Japonią. W niektórych restauracjach klienci mogą skomponować sobie swój własny posiłek wybierając poszczególne składniki. Właśnie na podstawie tego pomysłu powstała gra Sushi Go! wydana w tym roku przez Wydawnictwo Rebel.

Przybliżenie gry

Sushi Go! to gra Phila Walkera-Hardinga, autora Imhotepa i Cacao, oparta na mechanice draftu. Sam określam ją jako bardzo uproszczoną wersję 7 Cudów Świata. Co ciekawe oryginalne wydanie pochodzi z 2013 roku, a w 2016 na rynek weszła wersja Sushi Go Party!, która jest większą, rozszerzoną wersją swojego starszego brata. Obie zostały nominowane do Golden Geek Award w kategorii najlepszej karcianki swojego roku. Czemu Wydawnictwo Rebel zdecydowało się wydać grę, która na zachodzie otrzymała już sequel? Mam wrażenie, że jest to probierz nastrojów. Prostsza i krótsza wersja powinna sprawdzić, czy rynek czuje potrzebę dostępności takiego tytułu. W końcu samo wydawnictwo reklamuje tę grę sloganem: „naucz swoją rodzinę draftu”. Słusznie?

Elementy gry

Gra została spakowana do całkiem sporej, metalowej puszki. Prawdopodobnie podniosło to koszt jej wydania i w konsekwencji sugerowaną cenę detaliczną, ale mi takie rozwiązanie się podoba. Opakowanie się nie obija, ładnie wygląda, wszystkie elementy są bezpiecznie. Poza tym można założyć, że takie rozwiązanie przykuwa uwagę klientów w sklepach, a chyba o promowanie serii Sushi Go! w tym wszystkim chodzi. W środku znajdujemy króciutką instrukcję, która bardzo dobrze tłumaczy wszelkie zasady gry, a poza tym masę kart. Mamy po czternaście sztuk kart przedstawiających Tempurę, Sashimi, Pierożki gyoza, łącznie dwadzieścia sześć kart Futomaki, dwadzieścia kart Nigiri, dziesięć Puddingów, sześć Wasabi i cztery karty Pałeczek. Po sprawdzeniu tej listy, laik sushi jak ja, jest zdziwiony, że danie to podaje się z taką ilością różnych składników, ale różnorodność to oczywista zaleta. Nie rozumiem co prawda czemu w pudełku nie znajduje się zeszycik do podliczenia punktów. Jeśli gra tak mocno wzoruje się na 7 Cudach Świata, to autorzy dobrze wiedzieli, że podliczenie końcowe należy rozpisać na jakimś kawałku papieru. Brak ten nie jest oczywiście olbrzymim problemem, każdy w końcu jakąś kartkę w domu znajdzie, ale jest to jednak niepotrzebny błąd.

Jak w to się gra?

Jak już wspomniałem gra jest oparta na prostym systemie draftu i jeśli ktoś grał wcześniej w 7 Cudów Świata, czy w jakikolwiek inny tytuł w tym stylu, to szybko się we wszystkim połapie.

Gra składa się z trzech rund. Na początku każdej należy rozdać wszystkim graczom karty.

W rozgrywce dwuosobowej należy rozdać każdemu z graczy po 10 kart.

W rozgrywce trzyosobowej należy rozdać każdemu z graczy po 9 kart.

W rozgrywce czteroosobowej należy rozdać każdemu z graczy po 8 kart.

W rozgrywce pięcioosobowej należy rozdać każdemu z graczy po 7 kart.

Każdy z graczy w swoim ruchu wybiera jedną z kart na ręce i kładzie zakrytą przed sobą. Gdy wszyscy uczestnicy dokonają wyboru, jednocześnie każdy odsłania swoją kartę i przekazuje resztę graczowi znajdującemu się po lewo. Istnieje wariant, który niczym w 7 Cudach, pozwala na przekazywanie w drugiej rundzie kart w prawą stronę. Runda kończy się gdy ostatnie karty zostaną odsłonięte, wtedy podliczamy punkty i odrzucamy wszystko poza Puddingami, które zapunktują na zakończenie całej rozgrywki. Dobieramy nową rękę, zgodnie z ilością grających i rozgrywamy kolejną rundę.

Jak działają karty?

  • Nigiri – w zależności od wariantu dają od jednego do trzech punktów zwycięstwa.
  • Wasabi – potraja wartość następnej zagranej karty Nigiri, jedno Wasabi na jedno Nigiri, Wasabi musi być zagrane jako pierwsze.
  • Tempura – każda para tych kart daje łącznie pięć punktów, jedna kart nie przynosi nam punktów.
  • Pierożki gyoza – w zależności od posiadanej ilości na koniec rundy, dają od jednego do piętnastu punktów zwycięstwa.
  • Sashimi – każde zestaw trzech takich kart daje dziesięć punktów zwycięstwa.
  • Futomaki – osoba posiadająca najwięcej symboli Futomaki na koniec rundy otrzymuje sześć punktów, druga w kolejności trzy, remis powoduje dzielenie punktów między graczy, zaokrąglając w dół.
  • Pałeczki – pozwalają graczowi w kolejnym ruchu zwrócić tę kartę na rękę i w zamian za to zagrać dwie inne karty.
  • Pudding – na koniec całej gry gracz, który posiada najwięcej takich kart, otrzymuje sześć punktów, a ten który posiada najmniej, traci sześć punktów.

Gra posiada jeszcze wariant dla dwóch graczy z tak zwanym widmem. Nie jestem fanem graczy-botów i wolę zagrać zwykłą dwuosobową partię, choć wtedy zebranie trzech Sashimi jest niemalże niemożliwe.

Klimat

W zasadzie klimatu w tej grze nie ma. Oczywiście sam pomysł jest odwzorowany nieźle, rzeczywiście można by uznać, że tak wygląda przygotowanie odpowiedniego dania w barze z sushi. Nie da się jednak ukryć, że tak naprawdę nie ma to żadnego znaczenia. W prawdziwej kuchni osoba, która nałoży sobie najwięcej Futomaki na talerz nie jest zwycięzcą tylko po prostu zje dość monotematyczny posiłek.

Z drugiej strony jeśli ktoś naprawdę lubi sushi, sam je przygotowuje i zna wszelkie przepisy na pamięć, to może bawić się wtedy lepiej. Obrazki na kartach sugerują, że wszystko co wrzucamy na nasz talerz żyje i się uśmiecha. Jest to mocno dziwne i nie wiem jakie sushi jedli autorzy tej gry, ale musiał się w nich znajdować jakiś składnik ekstra.

Nie ukrywajmy jednak, że nie o klimat chodziło twórcom, więc nic więcej o nim się już powiedzieć nie da.

Nie zgadzam się! Według mnie oprawa graficzna jest niezwykle przyjemna. Mangowy styl do mnie trafia i nie można oczekiwać, że mała karcianka będzie miała grafiki rodem z Zakazanych Gwiazd. Do tego sama gra pozwala – przy odrobinie wyobraźni – poczuć się jakbyśmy byli w autentycznym barze sushi i łowili smakowite kąski z przepływających nam przed nosem talerzy.  – Marysia

Podsumowanie

Sushi Go! to naprawdę dobra pozycja. Bardzo prosta, szybka gra, która idealnie wprowadza nowych graczy w mechanikę draftu. Zasady są krótkie i łatwe do wytłumaczenia, także tym którzy dopiero zaczynają zabawę naszym hobby. Nie jest to jednak wykładanie kart losowo i na ślepo. Należy kontrolować poczynania rywali, ponieważ skupienie się jedynie na budowie własnej talii i układaniu swojego pasjansa raczej skończy się dla nas źle.

Gra ma specyficzne grafiki, nie każdemu muszą się spodobać, ale wykonanie jest na dobrym poziomie. Bardzo podoba mi się opakowanie gry w puszkę, ale prawdopodobnie podniosło ostateczną cenę produktu. Szkoda, że nie załączono zeszyciku do podliczania punktów. Mała rzecz, a wielce by graczy ucieszyła. Gra generalnie czerpie bardzo dużo z 7 Cudów Świata, więc można było skopiować również to rozwiązanie.

Jak już wielokrotnie wspomniałem, cała mechanika gry jest oparta na systemie draftu i ogółem jest bardzo uproszczoną wariacją na temat gry Antoine Bauzy. Wydaje mi się, że była to dobra decyzja autora. Ludzie lubią 7 Cudów, ale często mają problem z tłumaczeniem zasad tej gry nowym graczom, ponieważ potrafi trwać dłużej niż właściwa rozgrywka. Tymczasem w Sushi Go! jesteśmy zagrać niemalże z marszu, a radość z gry i ogólne odczucia po partii będą podobne. Oczywiście to nie jest tak, że wypiera ona swojego protoplastę i zajmuje jego miejsce. Jest mocno uproszczona i nie ma nawet takiej ambicji, ale na pewno zabierze 7 Cudom część potencjalnych rozgrywek. Może nawet większość.

Tu powinno znaleźć się podsumowanie klimatu w grze, ale ponieważ go nie ma to szybko przejdziemy dalej.

W zeszłym roku na zachodnich rynkach pojawiło się również Sushi Go Party!. Więcej kart, plansza do oznaczania punktów, różne zestawy kart w zależności od typu rozgrywki w jaki chcemy zagrać i możliwość uczestnictwa aż ośmiu graczy w jednej partii. Jest wszystkiego więcej, różnorodnie, ale żaden z możliwych zestawów kart – według zagranicznych recenzentów – nie jest znacząco lepszy od podstawowego, a wersja ta jest sporo droższa od tu opisywanej. Ciekawe czy Wydawnictwo Rebel zdecyduje się również na wypuszczenie na rynek polskiej wersji Sushi Go Party!.

Werdykt

Sushi Go! to bardzo dobra pozycja w swojej kategorii. Prosta, szybka, tania – stanowi idealną pozycję do wprowadzenia graczy w mechanikę draftu. Nadaje się do użytku tak w gronie rodzinnym, czy imprezowym jak i w towarzystwie wytrawnych planszówkowiczów. Daje dużo radości z gry, a jednocześnie wymaga od nas przynajmniej minimalnych umiejętności planowania i uważania na poczynania innych graczy. Jest to jak dla mnie idealny filler do mojej kolekcji. Moja ocena to 7 – zwykle chętnie w to zagram i nie będzie trzeba mnie długo namawiać.

  • Wykonanie: 6

    + Puszka

    + Ładne grafiki

    – Choć mocno specyficzne

    – Brak notatnika do punktowania

  • Klimat: 2

    + Teoretycznie taca z sushi na imprezie?

    – Nikt nawet nie silił się na wkładanie klimatu do takiej gry

  • Ocena końcowa: 7

    + Idealny sposób na naukę draftu

    + Szybkość rozgrywki

    + Proste zasady

    – Czasem aż zbyt proste

    – Bardzo dużo zależy od pierwotnego rozłożenia kart

    – Jedynym elementem zaawansowanego planowania są karty pałeczek