Przemyślenia na koniec czerwca

Czerwiec był wreszcie lepszym miesiącem jeśli chodzi o liczbę rozegranych gier. Planszowy świat został zdominowany przez kampanię kickstarterową Lords of Hellas, a sezon ogórkowy na forum objawił się dużą dyskusją na temat klimatu w grach i rzetelności recenzentów. Kolejny miesiąc nie przyniósł żadnych oficjalnych informacji o dodatkach do Star Trek Ascendancy, ale pracownicy Gale Force 9  pewne rzeczy ludziom jednak na konwentach mówią. Czerwiec raczej nie był najlepszym miesiącem dla Wydawnictwa Portal, a Rebel podzielił się z nami jedną smutną wiadomością. Z ciekawostek opadło jeszcze embargo na recenzje Godfathera – kto zna angielski ten już mniej więcej wie jak Don Corleone jest odbierany na zachodzie.

Lords of Hellas – bardzo udana kampania Kickstarterowa

Miesiąc temu pisałem o Kickstarterowych problemach Awaken Realms z This War of Mine i zapowiadałem rychły start kampanii Lords of Hellas. Przypomnę, że jest to gra w klimatach starożytnej Grecji, ale w reliach Gwiezdnych Wrót, czy też Ekspedycji Polcha, ponieważ grecką mitologię łączymy tutaj z obcą technologią. Kampania zakończyła się absolutnym sukcesem. Zebrano  1 717 792 Funtów, a z samej tylko Polski grę wsparło 429 osób, co dało nam ósme miejsce. Co ciekawe Warszawa ze swoimi 126 wspierającymi zajęła drugie miejsce w rankingu miast, dając się wyprzedzić tylko przez Londyn, czyli w sumie dwa polskie miasta na czele! Ufundowały się wszystkie Stretch Goale, dzięki czemu poza podstawową wersję wszyscy wspierający otrzymają zindywidualizowane figurki armii, masę nowych bohaterów i potworów, Atlantydę jako miasto piątego gracza, dodatki z Hadesem, Hefajstosem i Kronosem. Ten ostatni wprowadzi możliwość gry jeden na wszystkich, wszyscy na jednego. Warto podkreślić, że twórcy pomni problemów This War of Mine od razu zaznaczyli, że Core Box i dodatki można zamówić w dwóch dostawach lub jednej, ale dużo późniejszej. Komunikacja nie była tak problematyczna jak przy This War of Mine, ale tym razem Awaken Realms totalnie odpuściło sobie polskie forum gier planszowych. Z drugiej strony gra będzie w polskiej wersji językowej co warto docenić.

Małe problemy czołowych polskich wydawnictw

Z przykrością musimy poinformować, że kilka naszych gier będzie miało poślizg. Drukarnia, z którą współpracujemy poinformowała nas, że powstało opóźnienie w produkcji i kilka z tytułów musi zostać przesuniętych. (…) Pierwsi Marsjanie przesuną się z początku czerwca na koniec czerwca (wysyłka rozpocznie się 3 lipca).

Wydawnictwo Portal musiało przesunąć premiery kilku gier z uwagi na problemy z drukarnią. Dotknęło to także Pierwszych Marsjan, ale i tak wszyscy dobrze wiedzą, że Trzewik planuje premierę na GenConie i to jest dla niego główny cel w tym roku. Jeśli wysyłka rzeczywiście odbędzie się po trzecim lipca to mimo wszystko Portal dotrzyma preorderowcom terminu wcześniejszego o miesiąc dostępu do gry, względem światowej premiery.

Dużo większe opóźnienie dotknie wyczekiwanego tytułu od RebelaSherlock Holmes Consulting Detective został przesunięty z 2017 roku na IV kwartał 2018! Niestety masa rzeczy do przetłumaczenia, a także błędy oryginału spowodowały taką, a nie inną decyzję. Trzeba czekać, a też ciekawe na ile będzie zapotrzebowanie na tego typu grę, po wcześniejszej premierze Detektywa od Ignacego Trzewiczka i Przemysława Rymera.

Poza opóźnieniami z tytułami w druku, Portal ma również problem z wydaniem gry Inis. Nadal nie mamy nawet orientacyjnej daty premiery, a wszystko spowodowane jest dramatycznej jakości komunikacją z Matagotem. Francuski wydawca nie odpowiada na maile i nie dotrzymuje żadnych terminów. Nie jest to olbrzymi szok, biorąc pod uwagę problemy jakie miał Rebel z Kemetem i Cykladami, ale nie jest to też coś czego Portal się spodziewał.

Na koniec chciałbym jeszcze wspomnieć o instrukcji do Cry Havoca. Na Boardgamegeeku koledzy z zachodu wrzucili screeny ze swojej wersji, która jest mocno przeredagowana i część oficjalnych polskich zasad wylądowała w wariancie opcjonalnym. Zapytany o to Ignacy Trzewiczek stwierdził, że

Nie jest to prawda, nie ma czegoś takiego, jest tylko jedna instrukcja, coś ci się pomerdoliło.

Nie wiem co byłoby gorsze – Trzewik nie wiedzący co się dzieje z jego grami, czy oszukujący klientów?

Cykliczne wiadomości o Gale Force Nine

Cóż to by było za podsumowanie miesiąca bez Star Trek Ascendancy? W zeszłym miesiącu słyszeliśmy, że produkcja dodatków ruszyła, a cały czerwiec na różnych wydarzeniach pracownicy GF9 twierdzili, że w sierpniu na GenConie będzie relaunch serii. Miejmy nadzieję, że rzeczywiście będzie nam wreszcie dane podbić galaktykę Związkiem Kardasjańskim i pohandlować z potencjalnymi ofiarami jako przedstawiciel Sojuszu Ferengi. Coraz więcej źródeł wskazuje na to, że cały pierwszy druk dodatków został przez GF9 stracony, ale nie wiadomo czy winę ponosi za to chińska drukarnia, czy przedstawiciele wydawcy. Sprawa prawdopodobnie będzie ciągnęła się jeszcze latami i może kiedyś poznamy prawdę na ten temat. Z ciekawostek – jedno z polskich wydawnictw sonduje możliwość wydania Tyrants of the Underdark po polsku! Niestety jest to na chwilę obecną raczej melodia przyszłości, ale i tak jest to dobra informacja dla naszego rynku. Jakkolwiek niepoważnie wygląda sytuacja ze Star Trek Ascendancy, to GF9 robi dobre gry, które zasługują na bycie wydanymi w naszym kraju.

Pierwsze recenzje Godfathera

Opadło embargo na recenzje Godfathera. Tytuł został przyjęty na zachodzie z umiarkowanym entuzjazmem. Mechanicznie jest to kolejne porządne area control od Erica Langa. Niestety według recenzentów mocno wyczuwalny gangsterski klimat nie jest niestety zbytnio powiązany z fabułą legendarnego filmu. Warstwa graficzna powoduje kontrowersje – na większości kart znajduje się ta sama grafika przedstawiająca Marlona Brando w roli Vito Corleone – tyle świetnych kadrów do wyboru, a twórcy zyskali pozwolenie tylko na wykorzystanie tego jednego wizerunku? Należy też zaznaczyć, że jest tutaj zaskakująco dużo ekonomii, która jest bardzo rozbudowana, przez co gra skręciła w kierunku euro. Nie wiem czy tego oczekiwaliśmy po Godfatherze, ale na pewno będzie trzeba go wypróbować.

Dwie duże dyskusje na forum – klimat i rzetelność recenzentów

W czerwcu na forum rozgorzały dwie duże i gorące dyskusje.
Pierwsza dotyczyła tego czym tak naprawdę jest klimat w grze i jak go zdefiniować. Część osób stwierdziła, że gra z klimatem to taka, która nie jest abstrakcyjnym Euro. Nie do końca się z tym zgadzam, bo taki Imperial 2030 jest dla mnie typowym Euro, a jednak klimatu ma całkiem sporo. Osobiście uważam, że na klimat w grze planszowej składają się trzy elementy:

  1. Połączenie mechaniki z tematyką – mechanika musi być dopasowana do klimatu. Najlepiej pokazać to porównując Master of Orion i Flow of History. Oba tytuły polegają na układaniu kart w stosy w taki sposób, że każda karta daje nam bonus produkcyjny i pewną ilość punktów zwycięstwa, ale tylko wierzchnia posiada aktywną zdolność. Oba są również grami cywilizacyjnymi. W Master of Orion układy budujemy dowolnie i nie trzymają się one żadnego sensu – nie występuje żaden ciąg przyczynowo skutkowy. W Flow of History stosy są ustawione tematycznie i występuje podział na ery. Karty w tej pierwszej grze nie są powiązane z tym jak działają, w drugiej wręcz przeciwnie.
  2. Wykonanie gry – ten punkt po części zazębia się z pierwszym.Elementy zastosowane w grze muszą mieć sens i uzasadnienie tematyczne. Świetnym przykładem jest działalność bomby atomowej we Flow of History, czy obecność pastylek energii w Ciężarówce przez Galaktykę. Dużą rolę odgrywają też figurki – nie ma co tego ukrywać, ale dobre i ładne żetony mogą spełnić swoje zadanie równie dobrze – tutaj podam przykład Talona.
  3. Pobudzenie wyobraźni – grając w Twilight Imperium nie tylko mechanicznie zdobywam punkty i rzucam kośćmi. Ja niemalże widzę jak moja flota wychodzi z nadprzestrzeni i pluje z dział i torped w kierunku statków przeciwnika. Widzę tego Jean Luca w Star Trek Ascendancy odkrywającego nowe formy życia i cywilizacje. Słyszę Marsz Imperialny zdobywając bazę Rebelii w Rebellionie. Kiedy przestaję widzieć kostki i elementy, a zaczynam przeżywać rozgrywkę i ją sobie wyobrażać to znaczy, że jest dobrze.

Dopiero spełnienie tych trzech punktów jednocześnie pozwala nam, moim zdaniem, mówić o klimacie w grze.

Druga dyskusja dotyczy rzetelności recenzentów. To jest w ogóle ciekawa sprawa ponieważ zarzuty można podzielić na dwie podgrupy.

  1. Recenzenci nie publikują rzetelnych recenzji gier, które otrzymują od wydawców
  2. Recenzenci nie publikują rzetelnych recenzji gier, które sami kupili

Wniosek jest prosty – rzetelną recenzję można napisać tylko, gdy pożyczymy tytuł od kolegi…

Po pierwsze – nie ma czegoś takiego jak recenzja obiektywna. Po drugie nie wyobrażam sobie, żeby ktoś specjalnie zawyżał grom danego wydawnictwa oceny. Sam wystawiłem już kilka ocen negatywnych i nie sądzę, żeby wydawnictwa się na mnie obraziły. Dużo częściej zły odbiór negatywnych recenzji obserwuję po stronie czytelników. Po recenzji Jorvika dowiedziałem się, że nigdy nie powinienem recenzować takiej gry. Po recenzji SeaFalla okazało się, iż nie dość, że oszukiwałem, to jeszcze na pewno grałem pięć partii dziennie, a w ogóle to nie zrozumiałem zasad. SeaFall to świetna gra, ale zabiegani recenzenci na świecie nie potrafią się nią delektować i wylewają pomyje. Poza tym co to za ocenianie w skali BGG, skoro ocena powinna być inna niż „czy chętnie w to znowu zagram?”…

Każdy musi we sam wyczuć, który recenzent jest wiarygodny, a który nie. Kilka kanałów rzeczywiście przesadnie się skomercjalizowało, ale jednak większość podchodzi do sprawy rzetelnie i robi to dla własnej przyjemności i ze zwykłej potrzeby serca. Owszem kilku jest bardzo optymistycznie nastawionych do świata, ale żeby od razu zarzucać im nierzetelność? Ja osobiście mam problem z recenzentami amerykańskimi. Oni są wychowani w innej kulturze, zwracają uwagę na inne rzeczy i zupełnie inaczej grają w gry planszowe. Przykładem niech będzie ekipa Dice Tower. Zasady SeaFalla zrozumieli, ale grali w to zupełnie inaczej niż my i mieli zgoła inne wrażenia (choć równie krytyczne). Ten sam los spotkał Star Trek Ascendancy, a ostatnio This War of Mine. Inne oczekiwania i zupełnie inny punkt widzenia. Różnica kulturowa jest spora i trzeba brać na nią poprawkę.

 W co grałem w tym miesiącu?

W czerwcu rozegraliśmy dwadzieścia osiem partii w siedemnaście gier. Najczęściej na stole lądowali Wojownicy Podziemi. Sześć epickich i bohaterskich starć, w których najpierw przegrywaliśmy z kretesem, następnie bezproblemowo zwyciężyliśmy, po to żeby znów zostać rozsmarowanym po ścianach przez hordę goblinów z jednym mieczem. Bardzo ciekawy tytuł, który jednak raczej pasuje do kategorii gra imprezowa i tak powinien być oceniany. Recenzja ukaże się na początku lipca.

Grą miesiąca zostaje The Flow of History. Z recenzji już wiecie, że szalenie mi się podobała, a to jest tylko potwierdzenie tego faktu. Szybka, absorbująca i wymagająca, a jednocześnie dająca poczuć budowę cywilizacji w godzinę. Świetna rzecz, która powinna pozwolić doczekać upragnionej premiery Through The Ages na androida. Może i to herezja pisać o aplikacji smartfonowej na blogu planszowym, ale co ja poradzę, że Vlaada Chvatil stworzył fenomenalną grę, którą dużo przyjemniej gra rozgrywa się elektronicznie niż na stole?

W czerwcu udało mi się wreszcie zagrać w czwartą (w momencie kiedy grałem) grę rankingu boardgamegeek, czyli w Terra Mysticę. Chciałem sprawdzić co to za tytuł i czy naprawdę zasługuje na tyle pochlebnych opinii. Po lekturze instrukcji byłem nieprzekonany, a tłumaczenie jej znajomym było mordęgą. Okazało się jednak, że gra się w to bardzo dobrze i jest to jedno z lepszych euro z jakimi miałem przyjemność obcować. Przemyślana mechanika, podział na rasy, ciekawy temat. Nic tylko czekać na Gaia Project.

Rozczarowaniem miesiąca jest bez wątpienia Guns & Steel: Historia Ludzkości. Miał być hit, a wyszedł kit. Ani to nie jest gra cywilizacyjna, ani fajna, szybka gra karciana. Dłuży się niemiłosiernie, absolutnie nie wywołuje we mnie pozytywnych emocji, a sama mechanika mi nie odpowiada. Temat został doklejony trochę na siłę, a rozczarowanie pogłębia fakt, że autorem tej gry jest przecież Jesse Li – twórca The Flow of History. Widać nie wszystko złoto co z Tajwanu.

  • Tym razem tytułowe zdjęcie proste 🙂 Pierwszy Kontakt (chyba mój ulubiony film z pierwszej 10 🙂 )