Przemyślenia na koniec sierpnia

Po świetnym lipcu, nastąpił słaby planszówkowy sierpień. Oczywiście tylko w kwestii liczby rozegranych partii, bo w świecie planszowym działo się bardzo dużo. Zapowiedź wydania polskiej edycji dodatku do Clanka! zanim ukazała się podstawka to niecodzienna sprawa na polskim rynku. Opublikowana instrukcja do The Expanse pozwala nam się przekonać, czy rzeczywiście warto czekać na nową grę Geoffa Englesteina. Wszystko jednak blednie przy niesamowitych wiadomościach z GenConu. Po pierwsze ukazały się dodatki do Star Trek Ascendancy! Po drugie nastąpiła niesamowita ofensywa Fantasy Flight Games na czele ze sprzedawaną czwartą edycją Twilight Imperium!

Clank! Sunken Treasures czyli Zatopione Skarby

Lucrum Games głęboko wierzy w sukces polskiej edycji gry Clank! Jeszcze nie wypuścili podstawki, jeszcze nie ogłosili nigdzie przedsprzedaży, a już wiadomo, że równolegle z premierą oryginału, na rynek trafi dodatek Sunken Treasures! Zatopione skarby dadzą nam nową dwustronną planszę, trzydzieści sześć kart oraz nowe żetony. Podziemia zostały zalane, nasze postacie nauczyły się pływać, ale każdy potrzebuje tlenu. Dodatkowo „Plusk” jest tak samo głośne jak „Brzdęk”, więc smok zaczyna się wybudzać… Miałem okazję grać w Clanka! na Łódzkim Porcie Gier i wiem, że jest na co czekać. Świetna gra, której dodatek może tylko pomóc. Odważna decyzja Lucrum Games, ale jestem pewien, że im się opłaci. Tak nawiasem mówiąc, udało mi się odnieść sukces w wymyślaniu nazwy dla Belchera i w polskiej edycji będziecie mieli do czynienia z Rzygołakiem! Podobno na imię mu Rzygmunt, ale jednak tradycja została poszanowana.

Instrukcja do The Expanse: The Board Game jest już dostępna

The Expanse: The Board Game to jedna z najbardziej oczekiwanych przeze mnie gier tego roku. Uwielbiam serial na podstawie, którego została stworzona ta gra i czekam na nowe tłumaczenie książek. Nie znalazła się w moim podsumowaniu planów na 2017, ponieważ została zapowiedziana stosunkowo niedawno. Dziś jest już gotowa i każdy może zaznajomić się z instrukcją. The Expanse to tytuł dla dwóch do czterech graczy, który powinien trwać około godziny i opowiada o konflikcie o kontrolę nad Układem Słonecznym. Mechanika jest podobna do tej zastosowanej w Zimnej Wojnie, czy systemie Coin, ale z dodanym torem kart w stylu Small Worlda. Po przeczytaniu instrukcji wydaje mi się, że będziemy mieli do czynienia z całkiem niezłą grą, która powinna dobrze oddawać realia serialowego The Expanse.

Mi will chek im ido beratna!

Valeria wędruje na wspieram.to

Lekka karcianka Valeria Karciane Królestwa już 8. września pojawi się na portalu wspieram.to. Najnowszy projekt wydawnictwa Games Factory ma być grą przewodnią trylogii Valeria. Poza karcianką, w kampanii będzie można zdobyć także Quests of Valeria i Villages of Valeria. Osobiście miałem okazję grać w Karciane Królestwa i oceniam je jako bardzo prostą, ale bardzo przyjemną grę, idealną na planszowe konwenty, czy do grania z mniej zaawansowanymi graczami. Chcecie dowiedzieć się więcej o krainie, w której kości spadają z nieba i rycerze noszą koszulki piłkarskie? Jeśli odpowiedź brzmi tak to zapraszam do video bloga Marcina:

Gale Force Nine wstaje z kolan

Może tytuł jest odrobinę zbyt dramatyczny, ale premiera dodatków do Star Trek Ascendancy to jednak ważne wydarzenie. Czekaliśmy na to cały rok i wreszcie na kolejnym GenConie do tego doszło. Co warte dodania – cała partia dodatków została przetransportowana drogą lotniczą do magazynów w Stanach i Europie tak, by fani nie musieli na nie dłużej czekać. Ja swoje egzemplarze już mam i nie mogę się doczekać możliwości ich wypróbowania.
Co więcej Doctor Who: Time of Daleks było możliwe do ogrania na GenConie, a gry powinny być dostępne do sprzedaży w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Tutaj też mamy do czynienia z około rocznym poślizgiem. Światło dzienne ujrzał także dodatek do Tyrants of Underdark. W tym przypadku mieliśmy do czynienia z zaledwie półrocznym opóźnieniem…

Teraz pytanie, czy zobaczymy październikową premierę dodatku Borg?

Through The Ages na Androida już 14.09

Już 14.09 w Google Store i App Store powinna znaleźć się mobilna wersja Poprzez Wieki od Czech Games Edition! Zapowiedziana została już w styczniu 2013 roku i od tego czasu masa fanów TTA oczekiwała tej wiadomości. Poprzez Wieki to jedna z najlepszych gier planszowych na rynku, ale jest to jednocześnie jedyny tytuł, który wolę rozegrać elektronicznie, zamiast rozkładać na stole. Masa przesuwania znaczników, fizycznie zarządzanie kartami i kosteczkami – wszystko to za nas zrobi aplikacja. Gra będzie posiadała system rankingowy, możliwość grania z SI i masę wyzwań specjalnych. Dodajmy do tego, że Vlaada Chvatil jest programistą i stworzył jedną z moich ulubionych gier komputerowych, czyli Original War. To jest murowany hit i nie mogę się doczekać trzeciego tygodnia września.

Twilight Imperium 4ed!

Zanim rozpiszę się o tym, co ciekawego mogliśmy znaleźć w zapowiedziach GenConowych, to miejmy za sobą pewną formalność. Najważniejszą premierą 2017 roku, wydarzeniem planszówkowym i świętem graczy, była jest i będzie rychła premiera czwartej edycji Twilight Imperium! Nie będę się powtarzał, tylko polecę Wam moje teksty poświęcone TI4, które znajdziecie TU, TU i TU.

Najważniejsze zapowiedzi GenCon50

Poza TI4ed Fantasy Flight Games zapowiedziało również Fallout,a i Sid Meier’s Civilization: A New Dawn. Pierwszy tytuł wygląda bardzo podobnie do rodzimych Rycerzy Pustkowi. Heksy, przygody, sojusznicy, wrogowie – wszystko, czego moglibyśmy się spodziewać po takiej grze będzie tam obecne. Nowa Cywilizacja wbrew pozorom nie jest reedycją gry z 2010 roku, a zupełnie nowym tytułem. Przede wszystkim, według zapowiedzi twórców, jest dwukrotnie krótsza od poprzedniczki. Tamta była jak na mój gust za długa i zdecydowanie wolałem zagrać w Poprzez Wieki. Nowej wersji chętnie dam szansę, ale absolutnie nie czuję potrzeby posiadania jej na własność. Nie możemy też zapomnieć o zapowiedzianym Star Wars Legion – bitewniaku w odległej galaktyce, przedstawiającym historię z czasów, które były dawno, dawno temu. FFG poszalało i próbuje wrócić na mocarstwową pozycję.

Whistle Stop to gra, która przyciągnęła uwagę wielu uczestników GenConu. Na pewno nie była to zasługa tematyki – pociągi są eksploatowane w planszówkach od lat i nikt nie traktuje gier w tym klimacie jako jakiegoś novum. Tutaj jednak mamy do czynienia z połączeniem mechaniki tworzenia planszy i tras z typowym pick up & delivery. Proste mechaniki, ale gra do najprostszych nie należy. Jest tutaj sporo miejsca do pomyślenia i planowania. Godzinna gierka zdobyła serca amerykańskich graczy i zapowiada się na międzynarodowy hit.

Viral to relatywnie prosta gra area control. Tutaj jednak temat ma bardzo duże znaczenie. Gramy… wirusami, które mają za zadanie zainfekować organizm. Plansza to organy wewnętrzne pechowego pacjenta, a nasze żetony to kolejne wirusy, atakujące jego narządy i starające się jak najbardziej popsuć komfort życiowy nieszczęśnika. Nie będzie łatwo, gdyż wszechobecne limfocyty będą zyskiwać odporność na naszą szalejącą zarazę! Brzmi to szalenie, ale wygląda naprawdę dobrze.

Kolejną grą na którą bardzo czekam jest Downforce. Jest to jeden z tytułów, które Rob Daviau przywraca światu wraz z firmą Restoration Games. Proste wyścigi, które dodatkowo zawierają mechanikę licytacji kierowców i zakładów bukmacherskich, to coś co przykuło moją uwagę. Wbrew temu co możecie przeczytać w kilku miejscach, Downforce nie jest grą zręcznościową, a opiera się na mechanice karcianej. Celem jest nie tyle wygranie wyścigu, choć znacząco nam to pomoże, co zdobycie największej ilości pieniędzy na koniec gry. Gra pozwala ścigać się sześciu graczom naraz i wydaje się bardzo prosta, wręcz rodzinna. Mam nadzieję, że ktoś w Polsce zdecyduje się ją wydać.

W co grałem w tym miesiącu?

W sierpniu rozegraliśmy osiemnaście partii w trzynaście gier. Najwięcej partii zagraliśmy w Concordię. Trzy gry w tytuł Maca Gerdtsa to może nie jest niesamowity wynik, ale jednak pokrywa się z tym w co najbardziej miałem ochotę grać w tym miesiącu. Fenomenalna gra, która przeniosła rondel na karty, ale cała mechanika nadal świetnie działa. Poza tym w przeciwieństwie do typowych Euro w stylu Felda, czy Rosenberga, tutaj mamy do czynienia z grą planszową z planszą, a nie hybrydą karcianki z budowaniem własnego pasjansa, opartego o mechanikę worker placement.

Grą miesiąca zostaje Concordia. Zwykle staram się nie powtarzać wyborów, ale tutaj nie mogło być inaczej. Blisko były Zakazane Gwiazdy, ale jednak ta perełka Gerdtsa… Oczywiście recenzja na blogu będzie, ale muszę ograć jeszcze Hamburgum, ponieważ zamierzam zrecenzować wszystkie wieloosobowe tytuły Maca G. i opublikować własny miniranking gier tego autora.

Muszę wyróżnić także Odlotowy Wyścig. Prosty tytuł, składający się z dwóch – trzech mechanik, ale jakże przyjemny! Co dla mnie ważne – naprawdę czuję tutaj klimat szalonego wyścigu, gdzie mój wehikuł się totalnie rozpada, ale jednak siłą inercji lecę do przodu. Świetna gra, którą bardzo polecam.

Udało się mi również rozłożyć na stole grę, którą grałem wielokrotnie na przestrzeni ostatnich lat. Normalnie bym o tym nie wspominał, ale w ostatnich tygodniach widziałem bardzo negatywne opinie o tym tytule… Chodzi o Small World. Ja go uwielbiam. Jest to moje ulubione area control, które choć jest bardzo proste, to jednocześnie daje olbrzymią frajdę podczas rozgrywki. Nazwanie tego zubożonym Ryzykiem – przy całym szacunku dla prywatnych opinii – jest bardzo krzywdzące dla tej fantastycznej gry.

W sierpniu udało mi się wreszcie zagrać w tytuły Uwe Rosenberga, czyli Cavernę i Szklany Szlak. Pierwszy tytuł był ok, ale rozgrywka zajmuje za dużo czasu. Podobało mi się, mogę pograć, ale zdecydowanie bardziej przypadł mi do gustu intensywny i zdecydowanie szybszy Szklany Szlak. Dynamiczna rozgrywka, konieczność kontrolowania innych graczy, jakakolwiek interakcja między graczami. Dobre, proste i fajne. Przeglądając sobie jednak gry Uwe na BGG dochodzę do wniosku, że autor w zrobił w życiu dwie gry i cały czas wydaje to samo. Na przykład Agricola -> Caverna -> Uczta dla Odyna. Gry o karmieniu ludzików i kupowaniu kafelków… Są dobre, ale ile można razy wydawać to samo?

Rozczarowaniem miesiąca jest Burning Suns. W najbliższą sobotę dam tej grze drugą szansę, ale na chwilę obecną jestem totalnie zdziwiony popularnością i ocenami tego tytułu. Owszem, tworzenie własnej rasy jest bardzo fajne, ale mechanika aktywowania akcji w tej grze… Po jednej rozgrywce oczywiście nie można stawiać twardych tez, ale szczęście w kostkach jest bardzo ważne tutaj, bez niego nic nie zrobimy. Rozwój technologiczny to jakiś żart, a wszystko tutaj sprowadza się do naparzania się w kosmosie. Myślałem, że to będzie 4X, który będzie konkurował z TI3, a nie rzucał rękawicę Zakazanym Gwiazdom.

  • Dlatego właśnie staram się unikać zajmowania stanowiska po jednej rozgrywce. Często bowiem jedna sesja z grą nie pozwala w pełni zauważyć wszystkich mechanik oraz łączących ich zależności. Mówię tutaj o podsumowaniu Burning Suns. O tyle o ile oczywiście gra może się nie spodobać, bo to subiektywna kwestia gustu, to już kwestia poglądu nt. szczęścia w kostkach pozostawia sporo do życzenia. Owszem, jest trochę losowości, ale jest ona wkalkulowana w ryzyko jakim zarządzamy w trakcie gry. Burning Suns powstało na długo przed tym jak Zakazane Gwiazdy pojawiły się na rynku. Gra miała po prostu tego pecha, że proces jej produkcji tak bardzo odwlekł się w czasie, że trafiła na stoły graczy dopiero w tym roku. Gdy powstawała, jej zamysłem było uproszczenie mechanik znanych z ówczesnych gier z górnej półki czyli Twilight Imperium, Eclipse czy Space Empires. Gra miała oferować to co najlepsze w każdym z w/w tytułów, jednocześnie starając się wygładzić lub uprościć to co w tamtych grach nie pasowało graczom. Efektem tego jest produkt jaki otrzymaliśmy. Jeśli jest ona podobna do Zakazanych Gwiazd, tym bardziej można powiedzieć że zamysł autora okazał się sukcesem. Zachęcam do tego abyś zagrał jeszcze ze dwa razy i spojrzał na grę z perspektywy kilku rozgrywek. Nie oczekuję że wtedy Ci się spodoba, ale być może zrozumiesz sens zastosowanych w grze rozwiązań i docenisz ją za to czym w jest – szybszą wersją TI z uproszczoną względem Eclipsa mechaniką rozwoju technologicznego oraz nastawieniem na konflikt militarny znanym ze Space Empires. Życzę udanych i przyjemnych rozgrywek !

    • W grach planszowych, jak w wielu innych sprawach, pierwsze wrażenie jest bardzo istotne i jeśli po pierwszym zawodzie, opinia się znacząco zmieni to tym lepiej będę go postrzegał.
      Na chwilę obecną jest to rozczarowanie miesiąca i to jest fakt niezaprzeczalny. Tak jak napisałem dam mu jeszcze jedną szansę i nie stawiam jeszcze twardych tez ani nie palę gry na stosie. Zwłaszcza że nie jest moja – pozdrawiam Roberta ;).

  • Bartłomiej Kałuża

    Ale nawet nie wspomnieć słowem że była rozgrywka w Kemeta ☹

    • No była, ale Kemet nie potrzebuje obrony tak jak biedny SmallWorld.

      Zresztą wiesz, że mój edytor nie pochwala naszej miłości do Kemecika 😀

      • Bartłomiej Kałuża

        Ale Kemet potrzebuję wsparcia, wspominania o nim. Bo to świetna gra o której jest za cicho ☹ i mimo srogich batów nadal mam przy nim więcej frajdy niż przy LoH ☺ a edytor niech nie marudzi bo i tak jej doskonale szło ☺

  • Aż musiałem to od razu sprawdzić. Faktycznie „Original War” to Chvatila. Dzięki 🙂 „Downforce” od dawna jest na moim celowniku. Jeżeli Robertowi uda się wrócić (za co mocno trzymam kciuki), to może faktycznie w Polsce znowu odrodzi się uwielbienie dla wyścigów. Kto wie 🙂

  • Kurczę, tyle dobrych słów do mnie dociera o tym Star Trek Ascendancy. Chyba będę musiał spróbować mimo tematyki… O jakim natomiast nowym tłumaczeniu Expanse piszesz? Nowe części, czy od nowa tłumaczą całość?

    • http://polter.pl/ksiazki/MAG-wyda-cykl-The-Expanse-w79483

      Zmieniło się wydawnictwo. Mają wydać całą serię, razem z książkami „połówkowymi” i słyszałem, że będzie nowe tłumaczenie.

      • Dzięki, świetna wiadomość! Może tym razem chamsko nie rozbiją pierwszej części na dwa tomy, jak to zrobiła Fabryka.

        • z tego co pamiętam to MAG potwierdził że będzie w całości. To dobre wydawnictwo które ma doświadczenie w wydawaniu długich serii (wydają np Dresden Files 🙂 )

          • Mag na przykład wydał Malazańską Księgę Poległych. Tam dzielili dalsze tomy na dwie książki, ale liczba stron była naprawdę olbrzymia. Teraz w reedycji chyba wychodziło już „normalnie”.

          • Tak, reedycja wyszła jednotomowo. Zresztą, zrozumiałe jest jak książka rozrasta się do takich wielkości, że trzymanie tego w pojedynczym tomie jest męczące (Droga Królów zajmowała mi połowę plecaka). W przypadku Fabryki i cyklu Expanse cel był jednak inny…

  • Rocy7

    Zgodnie z przysłowiowym przypisywaniem zwycięstw sobie, a porażek złemu losowi, widzimy prawie wyłącznie to, że kości niszczą nam plany. Warto jednak wspomnieć, iż w Burning Suns losowość wyniku akcji jest tylko w 4 akcjach z 12, z czego tylko 2 mogą mieć większy wpływ na rozgrywkę (rzuty na dyplomacje oraz misje). Mamy tutaj do czynienia z pewnym zarządzaniem ryzykiem, gdyż po pierwsze ani dyplomacja ani misja nie są akcjami niezbędnymi do wygranej po drugiej zaś nie jest to czysta losowość efektu, ale losowość kontrolowana. Po pierwsze sami wybieramy siłe lidera (fakt, czesc ras nie ma tu wyboru), którego przydzielamy do tej akcji po drugie oba rzuty możemy boostować kośćmi aż do granicy gdzie 1-7 na k8 daje nam sukces. Ja traktuje rzut kością w tych akcjach jako pewną symulację dziesiątek czynników nie dających się jednocześnie odwzorować w mechanizmach gry planszowej. Jest to też generator emocji, wysłanie lidera na akcje misji czy dyplomacji nie daje gwarancji że mu się uda i trzeba to ująć w swoich planach.

    • Nigdzie nie napisałem, że przegrałem w tej partii.

      • Rocy7

        Akurat kwestia wyniku partii nie była naistotniejsza w mojej wypowiedzi.

        • Druga partia lepsza, ale nadal losowość przy wykonywaniu dyplomacji i misji bardzo mocno mieszała w partii. Jeden z graczy odpadł z wyścigu o zwycięstwo, bonusując sobie szanse na dwóch liderach do siódemek po czym wyrzucił dwie ósemki na dwóch misjach w tej samej rundzie…

          Wygrałem dlatego, że w ostatniej rundzie, przeciwnik na misje rzucił osiem i nie mógł mnie uprzedzić.

          Emocje były, mechanizmy są ciekawe, ale jak dla mnie jest to gra nastawiona tylko na walki w kosmosie, a nie epicki 4X. Tego za bardzo nie można porównywać z TI3 bo to totalnie inny typ rozgrywki.