The Expanse – unboxing

The Expanse to jeden z najpopularniejszych seriali science-fiction ostatnich lat. Geoff Engelstein, autor między innymi Space Cadets, stworzył egranizację tej franczyzy i została ona wydana przez amerykańską firmę WizKids. Na targach Essen Spiel17′ cały nakład rozszedł się przed upływem dziesięciu minut od oficjalnego otwarcia targów. Cały? Nie cały! Jedna mała paczka ostała się wydawcom i pojawiła się w wolnej sprzedaży dzień później. Udało mi się kupić jeden z ostatnich egzemplarzy i mogę podzielić się z Wami unboxingiem The Expanse!

Pudełko jest nietypowej wielkości. Mniejsze niż standardowe, prezentuje się na półce intrygująco. Okładka jest naprawdę dobra i przypomina mi się wersję okładki od Rebela dla Nemesisa.

Gra jest przeznaczona dla dwóch do czterech graczy, według informacji pudełkowej nadaje się do grania od czternastego roku życia, a rozgrywka powinna zająć około sześćdziesięciu minut. Warto podkreślić obecność załogi Rocinante na bokach opakowania, co podkreśla związek gry z wersją serialową od SyFy.

Na tyle pudełka możemy znaleźć podstawowe informacje o grze, przykłady kart i informację o wydatnym udziale autorów pierwowzoru książkowego(James S.A. Corey to tak naprawdę dwóch byłych asystentów George’a R.R. Martina) w tworzeniu tego tytułu.

Nie da się ukryć, że w pudełku nie znajdziemy olbrzymiej ilości zawartości. Dwie instrukcje, plansza, trochę żetonów, kilkadziesiąt kart i fatalna, kartonowa wypraska. O ile cena Essenowa (35 Euro) była adekwatna, to pięćdziesiąt Euro, czyli sugerowana cena detaliczna w Europie, jest już lekką przesadą biorąc pod uwagę samą zawartość pudełka.

Karty frakcji prezentują się bardzo dobrze. Na awersie mamy wszystkie niezbędne informacje, potrzebne nam w czasie rozgrywki, zdolność specjalną naszego ugrupowania, zasady bonusowego punktowania, a także kilka klimatycznych wstawek. Na rewersie znajdziemy początkowe rozstawienie naszego ugrupowania. Rocinante jest bez wątpienia smaczkiem dla fanów serialu i wypada równie dobrze co karty frakcji.

Kostki wpływów, żetony flot, punktowania i inicjatywy nie są najpiękniejsze, ale są niezwykle funkcjonalne. Poza tym oznaczenia statków są wzięte z ekranów statków w wersji serialowej The Expanse, także nie wypada narzekać na takie rozwiązanie.

Sercem gry są karty. Pięćdziesiąt dwie karty akcji, dwanaście kart technologii i sześć kart punktowania. Na tych ostatnich znajdują się wszelkie informacje potrzebne do rozegrania fazy scoringu. Jest to wstawienie karty pomocy w środek talii kart. Bardzo ciekawy i  udanie wykonany pomysł.

Karty akcji posiadają grafiki żywcem wyjęte z serialowej wersji The Expanse. Jako fan serialu jestem z takiego działania zadowolony. Efekt jest lepszy niż w Star Trek Fleet Captains, nowa technologia pozwoliła uzyskać wyższą jakość tych grafik. Każda karta posiada swoją wartość punktową, wydarzenie i oznaczenia frakcji. Moim zdaniem prezentują się naprawdę dobrze i ich krytyka w pierwotnych ocenach na boardgamegeek była nietrafiona.

Najlepsze wrażenie w grze robi plansza. Gruba i wytrzymała, jest również bardzo klimatyczna. Styl serialowego oryginału został zachowany, a jednocześnie wszystko jest bardzo przejrzyste i nie powoduje zamieszania w trakcie rozgrywki.

Pierwsze wrażenia

Udało mi się już rozegrać czteroosobową partię w The Expanse Board Game i spadł mi kamień z serca. Ta kosmiczna strategia spełnia pokładane w niej nadzieję i grało nam się bardzo dobrze.

Marketing stworzony wokół tej gry porównywał ją do Zimnej Wojny. Była to prawda, ale dużo zostało zaczerpnięte też z wojennej serii GMTCOIN. Karty wydarzeń pojawiają się na torze i to stamtąd, a nie z ręki będziemy je aktywować w grze. Co więcej nie każda frakcja może użyć każdego wydarzenia, a zagranie karty na punkty akcji, daje możliwość użycia eventu przez przeciwników. Tor inicjatywy dyktujący pierwszeństwo przy używaniu wydarzeń granych przez przeciwników również przypomina rozwiązania użyte w serii COIN.

Gra jest szybka i emocjonująca. Karciany system bardzo dobrze działa, a wraz z postępem rozgrywki nasze możliwości stają się większe i dochodzi do coraz poważniejszych tarć między frakcjami. Gra jest skupiona na próbach politycznego przejęcia kontroli nad bazami w Układzie Słonecznym, ale walki między kosmicznymi flotami również się zdarzają.

Świetnym pomysłem było wzmocnienie najsłabszego gracza kartą Rocinante. Pierwotnie może wydawać się, że nie robi ona nic wielkiego w tej grze, ale dobrze użyci bohaterowie serialu, mogą przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę.

Klimat jest w grze mocno wyczuwalny. Konkretne karty są mocno powiązane ze swoim działaniem, a ogólny pomysł na rozgrywkę bardzo dobrze pokazuje, znane z pierwowzoru polityczne zamieszania rozgrywane w cieniu Floty Wojennej Marsjańskiej Republiki Kongresowej.

Na chwilę obecną jestem The Expanse Board Game zauroczony, a cała trójka moich przeciwników jest chętna na jak najszybszy rewanż. Podobieństwa do fenomenalnej serii COIN, szybkość rozgrywki i strategiczna głębia. Biorąc pod uwagę to i moje pierwsze wrażenia z rozgrywek w WarTime, uznaję WizKids za najlepsze wydawnictwo na tegorocznym Essen Spiel!

  • „cały nakład rozszedł się przed upływem dziesięciu minut od oficjalnego otwarcia targów. Cały? Nie cały!” – jak ja lubię takie wstawki 😀

  • najemca0101

    Udało mnie się pokątnie zdobyć egzemplarz. I jak narazie muszę rzecz żę nie czuję tego iż każda karta jest powiązana z eventem na niej opisanym. Jestem chętny na kolejne partie, ale opinie pisane o tej grze iż to jest zimna wojna na 4 osoby w 90 minut to takie troche grubymi nićmi szyta przesada. Moja ocena tej gry: „może być: nadziej odnośnie tego tytułu były większe.

    • Zamiast Zimnej Wojny to raczej jest COIN light.
      Grałem dziś kolejny raz i nadal uważam, że to świetna gra, w której czuć klimat kosmicznych zmagań o kontrolę nad Układem Słonecznym.
      Owszem wolałbym pełnego COINa, ale wtedy grało by się cztery godziny, a całość kosztowała 300 zł.