Lords of Hellas – unboxing

Lords of Hellas. Wielka kampania kickstarterowa, która zebrała trzy raz więcej pieniędzy niż poprzedni olbrzymi sukces Awaken Realms. Niestety nie dotrzymano pierwotnego terminu (październik plus trzy miesiące dla polskiej wersji językowej) i cieszyć się grą możemy dopiero teraz. Paczkę z Lords of Hellas odebrałem wczoraj i niezwłocznie przeszedłem do wykonania unboxingu.

Przyznam szczerze, że spodziewałem się standardowego kartonu, ewentualnie z jakąś naklejką wskazującą na producenta gry. Tutaj otrzymujemy w pełni dedykowane dla Lords of Hellas opakowanie, które nie pozostawia wątpliwości co znajduje się w środku.

Po otwarciu kartonu wita nas – dość standardowa w takim przypadku – wiadomość od producenta, w której dziękuje się nam za produktu. Poza tym widzimy bonusową grę karcianą i pudełeczko z nazwą kolejnej gry od AR – Nemesis.

Pierwotnie myślałem, że w pudełeczku znajduje się jakaś promka do Nemesisa, ale okazało się że nie! Jest to w pełni grywalny minidodatek do Lords of Hellas. Szkoda, że jest niekompatybilny z polską edycją gry, ale nie można mieć wszystkiego…

Grafika okładkowa jest przepiękna. Mały bohater na tle olbrzymiego Zeusa, w płonącej scenerii. Bardzo przykuwa wzrok i zapowiada epicką przygodę. Na tyle pudełka znajdziemy podstawowe informacje, ale z tego co pamiętam prototyp trwał raczej koło dwóch godzin, a nie pudełkowe 60-90 minut.

Po zdjęciu wieka pudełka najpierw naszym oczom ukazuje się plansza, następnie żetony i planszetki gracza, potem instrukcja, a na samym końcu… masa figurek!

Po wyjęciu figurek hoplitów i kapłanów znajdujemy potrzebne do gry karty.

W Lords of Hellas mamy karty artefaktów, które są bezpośrednio połączone z wydarzeniami…

… karty religijne, czyli błogosławieństwa, aktywacja monumentów i karty świątyń…

… a także karty walki i karty ataków potworów. Karty są ładne, ale ewidentnie wymagają koszulkowania. Jest to problematyczne ponieważ po zakoszulkowaniu ich, ciężko je jakkolwiek zmieścić w insercie.

Zgodnie z założeniami kampanii, wszystkie znaczniki frakcji poza kolorem, mają także odpowiadające im symbole. Mamy także podstawki konkretnych kolorów, w które wkładamy bohaterów, tak aby oznaczyć który z graczy kieruje daną frakcją.

Figurki hoplitów i kapłanów robią naprawdę dobre wrażenie, ale… Nie mogę pozbyć się tej myśli, że czerwony kapłan wygląda zupełnie jak obwoźny kupiec z Wiedźmina 3…

Bohaterowie wyglądają dobrze, poziom szczegółowości jest wystarczający, ale aż się proszą o pomalowanie. No i trochę temu Peryklesowi tego Pegaza brakuje.

Figury monumentów robią niesamowite wrażenie i rzeczywiście można było się nimi chwalić w kampanii promocyjnej w czasie Kickstartera.

Osobiście najbardziej jednak lubię figurki potworów. Meduza z tym biedakiem to małe cudo, a równie świetnie prezentuje się Chimera, czy Hydra.

Oczywiście wszyscy bohaterowie i potwory posiadają swoje karty. Co ciekawe „panel zarządzania frakcją” jest dokładany do karty bohatera, dzięki czemu nie mamy sztywno połączonych kolorów i herosów. Podobne rozwiązanie zastosowane w najnowszej edycji Twilight Imperium.

Instrukcja jest napisana przystępnym językiem i nikt nie powinien mieć wątpliwości jak w Lords of Hellas grać. Księga Kampanii przyda się tym którzy są zwolennikami gry solo, a jeśli ktoś miał pecha w transporcie i przyszły mu powyginane figurki, to znajdzie broszurkę informującą go jak to naprawić!

Wydanie Lords of Hellas stoi na najwyższym poziomie. Było na co czekać, a i gra jest tytułem bardzo dobrym. Patrząc na te wszystkie figurki nie mogę już doczekać się premiery Nemesisa, która mam nadzieję odbędzie się jeszcze w tym roku. Awaken Realms pokazuje, że trzeba na ich tytuły trochę czekać, ale warto być cierpliwym. Tylko to pudełko mogłoby być trochę wyższe, bo tego nawet bez koszulkowania nie idzie domknąć, przy tak bogatej zawartości.

Dziękuję Leszkowi Sokołowskiemu za udostępnienie egzemplarza do unboxingu.