Detektyw: Kryminalna Gra Planszowa

Druga połowa 2018 roku to dla polskiego rynku gier planszowych okres gier detektywistycznych. Swoją premierę miały niedawno Kroniki Zbrodni, na dniach dostaniemy Dochodzenie, a pod koniec roku wreszcie doczekamy się Sherlocka Holmesa w naszym pięknym języku. Przed nimi wszystkimi dostaliśmy jednak stuprocentowo rodzimy produkt, jakim jest Detektyw Kryminalna Gra Planszowa od Wydawnictwa Portal. Trochę już na jego temat mogliście poczytać, ale teraz czas na ostateczną recenzję Detektywa. Gry, której ciężko było mi wystawić końcową ocenę.

Przybliżenie gry

Jak już wspomniałem w poprzednim artykule, Detektyw jest przedstawicielem gier dedukcyjnych, w tym przypadku dość dosłownym. Pierwszy zarzut, który mam do gry kryje się już w samym tytule. To absolutnie nie jest gra planszowa. Jest to paragrafówka, wykorzystująca karty i stronę internetową. Każdy scenariusz (w podstawce mamy ich pięć i składają się na jedną kampanię) składa się z talii kart, z których prawdopodobnie odkryjemy w trakcie jednej rozgrywki około połowę. Musi nam to wystarczyć do rozwiązania tajemnicy danego scenariusza. Twórcy dali nam do ręki potężne narzędzie, którym jest Baza Danych Antares. Jest to strona internetowa z aktami podejrzanych, informacjami dodatkowymi, bazą DNA itd. Czy wyjątkowe połączenie gry karcianej i aplikacji internetowej zdało egzamin, czy twórcy przesadzili z digitalizacją rozgrywki?

Elementy gry

W pudełku nie znajdziemy wiele elementów. Podstawą jest pięć talii kart, z których każda stanowi osobny scenariusz. Każda misja kampanii rozpoczyna się jednakże od fabularnego wstępu, ustalenia warunków początkowych i określenia celu rozgrywki – wszystkie te informacje znajdziemy w dobrze napisanej Księdze Spraw. W pudełku znajdujemy także wreszcie poprawną instrukcję od Portalu, pięć dwustronnych identyfikatorów postaci, żetony specjalne, postaci, umiejętności, znacznik czasu, dnia i miejsca przebywania zespołu. Ten ostatni jest drewnianym samochodzikiem. Określa on, w którym miejscu w mieście aktualnie się znajdujemy i porusza się po niewielkiej planszy. Prawdopodobnie została ona dołożona do pudełka, żeby uzasadnić podtytuł Gra Planszowa. Bądźmy poważni równie dobrze można było tę sprawę załatwić pięcioma kartami, choć nie ukrywam że aktualne rozwiązanie jest wygodne.

Niestety mimo dobrej i zwięzłej instrukcji w samej grze znajdziemy literówki zarówno na kartach, jak i w bazie Antares. Nam nie przeszkadzały one w rozgrywce, ale dla niektórych mogą być irytujące.

Jak w to się gra?

Opis mechaniki znajdziecie w tekście podsumowującym dwa pierwsze scenariusze. Nie ma sensu, żebym wyrabiał wierszówkę na siłę, a kopiowanie całego akapitu z innego tekstu byłoby pewnym nietaktem.

Klimat

Gra tego typu musi stać na dwóch filarach. Jeden to sensowna mechanika rozwiązywania sprawy. Drugi to dobrze oddany klimat w grze. O pierwszym wypowiem się później, ale klimat… jest wszechobecny i fenomenalny! Detektyw nie pozwala o sobie zapomnieć na długo po rozegraniu scenariusza.

Wiem, że sporo osób narzeka na wszechobecne pączki, kawki i oczekiwanie na papiery. Chodzi o to, że zaskakująco często dobierając jakąś kartę – powiedzmy wyciągnięcie akt sprzed trzydziestu lat – dowiadujemy się, że aktywność zabrała nam trzy godziny czasu gry, ponieważ musieliśmy porozmawiać z archiwistką, wyskoczyliśmy na pączki i na dodatek zasiedzieliśmy się na kawie w kuchni. Dla mnie to tylko zwiększa realizm gry, a każdy pracownik korporacji dokładnie wie czym jest kuchnia i ile czasu zajmuje „jedna kawa”.

Nie samymi kawami jednak człowiek żyje. Konstrukcja spraw, główny wątek, tematy poboczne, ślepe zaułki – wszystko zostało napisane w sposób, który bezproblemowo pozwala nam wczuć się w historię. Na kartach znajdujemy masę przydatnych informacji, a jeszcze więcej skrywa strona internetowa. W czasie pięciu scenariuszy zajmujemy się najróżniejszymi aktywnościami: przesłuchujemy świadków, analizujemy tropy, zbieramy materiał DNA, przeglądamy zapisy z kamer, porównujemy historie, szukamy informacji w Google Maps’ach.

Właśnie – digitalizacja i powiązanie rozgrywki z prawdziwymi bazami danych. To kolejna rzecz, która tylko pogłębiła immersję. Wcale nie jest tak, że siedzieliśmy cały czas na Wikipedii, ale w odpowiednich momentach było to konieczne i zadziałało po prostu bezbłędnie. Sama baza danych jest bardzo adekwatna do tego co robimy w Detektywie i nie wyobrażam sobie przeniesienia jej do księgi skryptów. Po prostu takie rozwiązanie byłoby zauważalnie gorsze i… upierdliwe.

Podsumowanie

Detektyw to wyjątkowa gra. Podejmuje wyzwanie opowiedzenia skomplikowanej historii za pomocą kart i aplikacji komputerowej. Nie jest trudno w takiej fabule się pogubić, a jednak twórcom udało się osiągnąć spójność fabularną. Klimat jak już wspomniałem jest fenomenalny i udało nam się w niego absolutnie wsiąknąć. O sprawach rozwiązanych myślałem jeszcze długo po rozgrywce. Co zrobiliśmy dobrze, co źle i jak to można było poprawić. Zadawałem sobie pytania jakie były motywacje sprawców, co mają ze sobą wspólnego podejrzani i o co chodzi w dużej fabule.

Jak jednak wypada Detektyw mechanicznie? Według mnie równie dobrze. System podążania za tropami, odkrywania kolejnych kart sprawy po prostu funkcjonuje. Przerzucenie części informacji na stronę internetową ułatwia poruszanie się w świecie Detektywa i pomaga uporządkować informacje. Nie wyobrażam sobie porównywania DNA w sposób analogowy. Zaproponowany system po prostu działa płynnie i bezproblemowo. Jako grupa możemy skupić się na rozwiązywaniu sprawy, a trzeba podkreślić, że każdy w naszym pięcioosobowym zespole miał co robić. Ktoś zajmował się bazą danych Antares, ktoś przeszukiwał Google’a, ktoś notował, ktoś zarządzał kartami i ktoś pilnował dziecka, żeby nam za bardzo nie przeszkadzało. Nie bójcie się – ostatnia funkcja nie jest obowiązkowa i dziecka w pudełku nie znajdziecie.

Czy Detektyw to gra bez wad? Nie. Przegraliśmy jeden scenariusz przez wymagania mechaniczne, a nie przez błędną dedukcję. Inny udało nam się wygrać dzięki ograniczeniom fizycznych komponentów. Tutaj akurat mieliśmy podejrzenia co do odpowiedzi na kluczowe pytanie scenariusza, ale rozgrywka tak się nam ułożyła, że mogliśmy dać tylko tą konkretną odpowiedź, która na szczęście okazała się właściwą. W kilku momentach trochę błądziliśmy na oślep. Czy którakolwiek z tych wad ma dla mnie znaczenie? W ogólnym rozrachunku nie.

Który scenariusz podobał mi się najbardziej? Zdecydowanie trzeci. Innowacyjny, inny od reszty, z kilkoma ciekawymi twistami i zagadką, która była bardzo ciekawa, ale też nie zabrała nam zbyt dużej ilości czasu. Dla osób które grały – z wierszykiem uporaliśmy się w kilka minut i moim zdaniem wcale nie jest tak, że mieliśmy szczęście. Dalsza część scenariusza też przypadła nam do gustu i ogólnego narzekania na polskich forach internetowych na tę historię nie rozumiem.

Jaka będzie przyszłość Detektywa? Na Essen został zapowiedziany dodatek L.A. Crimes, który ma nas przenieść do lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Choć sam zdecydowanie bardziej wolałbym scenariusz w stylu „Z Archiwum X” – do czego będę nieustannie namawiał – to taka zmiana klimatu jest czymś nieoczekiwanym i odważnym. Osobiście już nie mogę się doczekać premiery tych trzech nowych scenariuszy.

Werdykt

Na początku stwierdziłem, że Detektyw to gra którą bardzo ciężko mi ocenić. Jak na standardy recenzenckie oceniam gry dość nisko, a niektórzy twierdzą, że nawet czepliwie. Przy całym ogromie zalet Detektywa, niesamowitym klimacie, wciągającej historii i poczuciu grania w rzecz innowacyjną, nie mogę udawać, że nie zauważam pewnych wad. Ograniczenia komponentów pozwalają odrobinę oszukiwać grę. Czasem wymogi mechaniczne są niesprawiedliwe, czasem fabuła idzie na skróty. Beznadziejnefilmiki wprowadzające nas do scenariusza – prezentują poziom „przed przerwą w Trudnych Sprawach” i lepiej gdyby ich nie było. To wszystko jednak nie zmienia faktu, że wystawiam pierwszą ocenę 10 (z takim małym minusikiem) w historii tego bloga. W Detektywa mógłbym grać codziennie i jeszcze długo by mi się to nie znudziło. Na chwilę obecną jest to gra roku i chyba tylko Sherlock ma szansę rzucić mu rękawicę.

  • Wykonanie: 7

    + Dobrze zaprojektowana baza danych Antares

    + Dobra jakość komponentów fizycznych w pudełku…

    – … choć jest ich trochę mało…

    – … a ich ograniczona liczba powoduje niewielkie problemy w czasie grania

    – Zdarzają się drobne wpadki, typu różne daty urodzenia, co można sobie wyjaśnić fabularnie, ale trochę na siłę

  • Klimat: 10

    + Wszystko?

    – Brak?

  • Ocena końcowa: 10-

    + Niesamowity klimat

    + Wciągająca fabuła

    + Rozwiązania mechaniczne, które idealnie pasują do takich spraw

    + Każdy ma tutaj coś do roboty

    – Filmiki wprowadzające, niewielkie błędy, czasem skróty w fabule, ale w gruncie rzeczy wszystko jest pomijalne