Przemyślenia na koniec października

Październik minął, co oznacza że święto eurogier w Essen jest już za nami. Wielkie wydarzenie w branży tym razem chyba nieco rozczarowało i raczej nie przejdzie do historii jako „pamiętasz to fenomenalne Essen? Bodajże 2018?”. To co zapamiętamy to festiwal inwektyw i niestworzonych historii ze strony przedstawicieli dwóch wydawnictw. Do tego epopeja Clanka! po polsku nadal nie znalazła swojego szczęśliwego zakończenia, a RedImp zamierza wrócić do gry z kolejnym tytułem na podstawie polskiej fantastyki.

Z Archiwum IKS

Foks Molder siedział niespokojnie w biurze CBŚ. Jego partnerka Dejna Skali uważa, że doszło do zwykłej porażki biznesowej, spowodowanej niekompetencją przedstawicieli wydawnictwa. Wszystko co nastąpiło później miało być po prostu próbą tuszowania problemów finansowych i organizacyjnych. Foks nie dał się tak łatwo zwieść. Od lat jest na tropie Palacza i wreszcie ma szansę zdobyć dowody na istnienie pozaziemskiego spisku wycelowanego w mieszkańców Ziemi. Najpierw wysłali swoich agentów do przejęcia polskiego Urzędu Celnego, gdzie przetrzymywali gry polskich wydawnictw. Kolejnym krokiem było zastraszenie przez Palacza polskich autorów gier planszowych, by Ci zwlekali z wysłaniem gotowych instrukcji do własnych tytułów. Foksowi zawsze brakowało dowodów, ale teraz będzie miał to czego potrzebuje! Porwanie palety Board Game Creative Kitów, wyniesienie ich promieniem lewitującym w górne warstwy atmosfery, a następnie teleportowanie ich na Atlantydę. Wszystko udałoby im się przeprowadzić bez świadków, gdyby nie Samotni Strzelcy, którzy przechwycili promień teleportera i skierowali go w stronę Finlandii…

Bzdurna historyjka? Nie sądzę, żeby była dużo głupsza od tłumaczeń przedstawicieli wydawnictwa Games Factory, że Solar City nie trafi do wspierających, ponieważ autorzy gry nie napisali instrukcji (a przypomnę że prototyp z gotową instrukcją ogrywałem przed wakacjami), a Board Game Creative Kit został im zdradziecko ukradziony przez szajkę przestępczą z palety z magazynu, w którym trzymali gotowy produkt od miesięcy. Tutaj aż szkoda to komentować…

Kultura Czachy

Sporo od siebie w październiku dał też przedstawiciel wydawnictwa Czacha Games na Facebooku. Najpierw przy okazji dyskusji o insercie do gry Gremliny, poinformował rozczarowanego klienta, że skoro (wbrew zapowiedziom wydawnictwa) nie mieszczą mu się karty w koszulkach, to niech potraktuje wypraskę suszarką. Pod wpływem ciepła miała ona się rozciągnąć i po kłopocie. A w ogóle to czterystu innych klientów nie ma takich problemów i niech mu nie zajmuje cennego czasu. Następnie w czasie dyskusji o źle przetłumaczonej instrukcji do Klanów Kaledonii obraził recenzenta, zarzucając mu, że jego negatywne nastawienie bierze się z odmowy wysłania gier do recenzji, których zresztą i tak nie potrafi porządnie recenzować. Następnie stwierdził, że po prostu ludzie mogli nie zrozumieć zbyt trudnej dla nich instrukcji. To nie koniec! Kolejnym rozdziałem aktywności wydawnictwa było zrzucenie pełnej odpowiedzialności na tłumacza gry, a następnie wmawianie ludziom, że nie ma winnych, ponieważ jest to nowa wersja instrukcji, czego jednak absolutnie nie potwierdza oryginalny wydawca. Czacha Games wycofała się ze swoich słów, ale jak wiemy w internecie nic nie ginie i sprawa będzie się za nimi ciągnęła miesiącami.

Brzdęk! nadal nie dotarł do sklepów

Wszyscy byli pewni, że Brzdęk! w październiku będzie dostępny w otwartej sprzedaży. Gry zaliczyły lekki poślizg w transporcie, ale nie to spowodowało przesunięcie premiery na listopad. Winne okazały się problemy biurokratyczne z… Urzędem Celnym! Nie jest to najlepsze tłumaczenie w branży w dzisiejszych czasach, ale w tym wypadku jest raczej prawdziwe. Sprawa najprawdopodobniej skończy się w ten sposób, że gry trafią do sklepów w nadchodzącym tygodniu, a epopeja biurokratyczna dla pracowników Lucrum Games będzie trwała nadal. Dostarczenie Brzdęków! do klientów jest jedynym co powinno interesować szeregowego gracza i miejmy nadzieję, że półtoraroczna historia przesunięć, opóźnień, milczenia i komunikatów doczeka się szczęśliwego zakończenia.

Inkwizytor od RedImpa

Po dłuższym okresie milczenia, ni stąd ni zowąd, RedImp przypomniał o nadchodzącej grze osadzonej w świecie Inkwizytora Jacka Piekary. Książki były naprawdę dobre i trzeba mieć nadzieję, że wersja planszowa również taka będzie. Z tego co wiem, tytuł ten będzie semikooperacją w modnym ostatnio stylu, czyli detektywistycznym. Musimy przeprowadzić śledztwo i rozwiązać pewną zagadkę, ale w grze będą obecne także ukryte cele do realizacji, które pozwolą nam na szybszy rozwój postaci w trakcie śledztwa. Nie wiem jak będzie działać rozgrywka w śledztwo ze zdrajcą, ale jeśli doczekamy się gry na poziomie Pana Lodowego Ogrodu to powinniśmy się cieszyć. Na pewno jest na co czekać, a premiera jest planowana na Essen przyszłego roku.

Essen Spiel 18′

W temacie Essen – tegoroczne targi mnie rozczarowały. Nic co miało swoją premierę nie przekonało mnie do uruchomienia zagranicznych kontaktów i natychmiastowego zakupu. Kilka tytułów zwróciło jednak moją uwagę. Na pierwszy plan wysuwa się samodzielny dodatek do Concordii. Venus wprowadza możliwość gry w sześć osób, nową mapę, dodatkowego boga i przede wszystkim drużynową rozgrywkę, po dwie osoby w zespole! Brzmi to bardzo ciekawie, a że Concordia to jedna z moich ulubionych gier, to bez wątpienia niedługo się w nią zaopatrzę. Kolejnym tytułem, którego zakup rozważałem był BlackOut Hong Kong. Nowa gra Alexandra Pfistera zbiera bardzo dobre opinie, ale osobiście liczę, że zostanie ona wydana po polsku i jestem gotów chwilę poczekać. Niestety na pewno w Polsce nie zostanie wydana tajwańska gra Mini WWII, traktująca o drugiej wojnie światowej, jak sama nazwa wskazuje. Gra była relatywnie droga, jak na to co znajdowało się w pudełku, więc poczekam na opinie graczy i ewentualnie sięgnę po egzemplarz z drugiego obiegu. Na Essen zapowiedziane zostały też nowości od Portal Games. O najważniejszej pisałem już w recenzji Detektywa, czyli czeka nas dodatek do tej gry, przenoszący nas do Miami w latach osiemdziesiątych. Do tego wreszcie ma się ukazać drugi dodatek do Robinsona Crusoe i pierwszy (samodzielny) do drugiej edycji Strongholda. Na koniec zapowiedziano także dodatki do 51 Stanu Master Set i Alien Artifacts. Dodatki, dodatki, dodatki, a na zapowiedzi nowych dużych premier pewnie trzeba poczekać do Portalkonu 2019.

Minikonwent

Na początku października mieliśmy przyjemność wziąć udział w minikonwencie zorganizowanym przez chłopaków z Gradania i przy okazji zlocie autorów ZnadPlanszy. To drugie niekoniecznie wyszło ponieważ pojawiłem się tylko ja, Yosz i mat_eyo, ale samo wydarzenie wypadło rewelacyjnie. Masa gier, sporo zaproszonych osób, świetna miejscówka i genialna atmosfera. Nasz dziesięciomiesięczny syn był najmłodszym uczestnikiem i nawet on się dobrze bawił 😉 . Na miejscu poza okazją do porozmawiania, czy posiedzenia przy ognisku mogliśmy oczywiście przetestować sporo nowych tytułów. Warto tutaj wspomnieć całkiem niezłego nowego Felda, czyli Carpe Diem. Dość standardowe mechanizmy jak na tego autora, ale tym razem dobrze połączone, dają przyjemny tytuł, choć bez rewelacji. Genialną grą, najlepszą w jaką miałem przyjemność zagrać, okazało się Thunder Alley. Wyścigowa gra od GMT Games jest świetną symulacją wyścigów NASCAR, ale przede wszystkim bardzo grywalnym tytułem, w który ma się ochotę grać i grać. Coimbra, Everdell i Orbis troszkę nas rozczarowały. Ta pierwsza jest suchym i na pierwszy rzut oka dość przeciętnym Euro, Everdell to gra familijna, która trwała zdecydowanie zbyt długo, a Orbis… w tej grze nie było nic co miałbym zapamiętać na dłużej. Z tytułów, których nie posiadamy zagraliśmy też we Wsiąść do Pociągu: Nowy Jork. Muszę przyznać, że ze wszystkich Ticketów, ten podoba mi się najbardziej, ale tylko dlatego że jest krótki. Fanem Pociągów po prostu nie jestem i pewnie nigdy nie zostanę.

W co grałem w tym miesiącu?

W tym miesiącu rozegrałem ponad pięćdziesiąt partii! Na bgg mam 51 rozgrywek w 23 tytuły, ale do tego trzeba doliczyć jeszcze prototypy, które są „nienotowane” na BGG. Świetny miesiąc, w którym najczęściej na naszym stole lądował absolutny hit Gradakonia, czyli Welcome To… . Zagraliśmy w niego w październiku dziewięć razy i co ciekawe ani razu na konwencie. Dopiero po całym wydarzeniu, czytając ogrom pozytywnych opinii zaryzykowałem i… dałem kolejną dziesiątkę na BGG. W swojej kategorii gra jest absolutnie genialna.

Grą miesiąca jednak został Detektyw: Kryminalna Gra Planszowa. Oczywiście – jak już wiecie z recenzji – żadna z niej planszówka, ale tak czy siak jest to bardzo silny kandydat na grę roku 2018. Nie chcę powtarzać tego co pisałem w recenzji, ale gra jest po prostu genialna.

Muszę wyróżnić również Czas Patriotów. Miałem przyjemność testować prototyp gry, która na dniach zacznie walczyć o ufundowanie się na wspieram.to. Całkiem ciekawa gra familijna, osadzona w pierwszych tygodniach odzyskiwania przez Polskę niepodległości w 1918 roku. Warto się nią zainteresować, a moją opinię o prototypie możecie znaleźć tutaj.

Sporym odkryciem Gradakonia był też dla mnie Warhammer Underworld. W Shadespire rozegrałem jedną partię i z miejsca się zakochałem. Zakupiłem Nightvaulta i mam za sobą już siedem rozgrywek i ochotę na kolejne. Świetny dwuosobowy bitewniak planszowy, który trwa jedyne pół godzinki.

Dalej ogrywam nowości od Lucrum Games, czyli Tajne Agentki, Czarną Banderę, Panaceum, Burano i Amazonki. Wszystkie te gry są ciekawe i z pewnością wszystkie zostaną zrecenzowane na moim blogu (zresztą recenzję Tajnych Agentek możecie już znaleźć tutaj). Powinny być już w listopadzie także obserwujcie aktualizacje.

Rozczarowania miesiąca tym razem nie ma, więc wpiszę tutaj Essen Spiel 18′ całościowo.

  • „Następnie w czasie dyskusji o źle przetłumaczonej instrukcji do Klanów Kaledonii obraził recenzenta, zarzucając mu, że jego negatywne nastawienie bierze się z odmowy wysłania gier do recenzji, których zresztą i tak nie potrafi porządnie recenzować.” – czy mogę prosić o sprostowanie tej sytuacji. Reakcja Czachy była odpowiedzią na żartobliwą (z perspektywy czasu uznaję ją za niepotrzebną i grubiańską) zaczepkę. Rzeczywiście w dość obraźliwej odpowiedzi od Przemka, a później od Czachy stwierdzono, że jestem sępem i wyłudzam darmowe gry planszowe, zaś recenzje mam słabe, jednak powód odmowy współpracy ze strony Czachy był zgoła inny. Negatywnie oceniłem kampanię dodatków do Wojowników Midgardu za ciągle opóźnienia oraz finalne niedopasowanie dodatku do gry bazowej. Taką ocenę kampanii crowdfundingowej (wydałem własne pieniądze na ten cel) wydawca uznał za nierzetelne i niesprawiedliwe traktowanie z mojej strony.