Sagrada

Uwaga! Za chwilę padną słowa, które pewnie niektórych oburzą. W Azula zagrałem raz i zupełnie nie zrozumiałem jego popularności. Tak, jest ładny, owszem – lekki i familijny, ale żeby się nim tak zachwycać? Ja zupełnie nie mam potrzeby do niego siadać ponownie. Wieść o pojawieniu się „azulkillera” nie wzbudziła u mnie zbytniego entuzjazmu, ale po zapoznaniu się z zasadami moje zainteresowanie wzrosło. Na plus działa też fakt, że kobiety lubią błyskotki, a witraże brzmią lepiej od glazury, nieprawdaż? Żona powinna być zadowolona, a i ja raczej się nie nacierpię. Tych, którzy nie przerwali czytania po mojej rażącej krytyce Azula zapraszam do zapoznania się z naszą opinią o Sagradzie.

Przybliżenie gry

Gra wydawana u nas przez FoxGames została nazwana po secesyjnej bazylice znajdującej się w Barcelonie. Sagrada Familia, czyli Świątynia Pokutna Świętej Rodziny jest równie piękną, co pechową budowlą. Jej budowę rozpoczęto w 1882 roku. Po nieudanej współpracy z pierwszym architektem, projekt przejął Antonio Gaudi. Przedwczesna śmierć mistrza i późniejsza utrata jego projektów świątyni spowolniły powstawanie dzieła. Na dodatek w październiku tego roku ogłoszono, że budowa świątyni jest nielegalna od 136 lat i na kurię nałożono niebotyczną kawę w wysokości 41 milionów dolarów.

Na szczęście w grze skupiamy się jedynie na tworzeniu wielobarwnych witraży nie odtwarzając historii wiecznie niedokończonego zabytku. Gracze mają za zadanie rzucać kośćmi i układać z nich małe „dzieło sztuki”. Musimy być jednak uważni! Użycie złego materiału, w pechowym miejscu sprawi, że nasz witraż pozostanie dziurawy i niedokończony jak tytułowa budowla.

Elementy gry

W wielobarwnym pudełku znajdziemy równie kolorową zawartość. Cztery ramki witraży w różnych kolorach. 12 kart witraży, które możemy wsunąć w odpowiednie miejsce w ramce. Każda z nich ma inny układ wymagań – pewne pola muszą być zapełnione jedynie kością o odpowiednim kolorze lub wartości. W zależności od liczby wymagań witraże mają inny poziom trudności oznaczony białymi kropkami znajdującymi się obok nazwy. Im więcej kropek tym trudniejszy witraż i dostaniemy tym więcej znaczników uznania, które później możemy wydawać w celu użycia jednego z 12 narzędzi (w każdej partii używamy 3 losowych). Do wygranej zbliży nas wypełnianie 3 z 10 celów grupowych i naszego ukrytego celu indywidualnego. Sercem gry jest 90 kości w 5 różnych kolorach, które będziemy losować z worka i układać w naszych witrażach.

Jakość wykonania jest moim zdaniem bardzo dobra. Karty może mogłyby być nieco grubsze, ale też nie będziemy ich jakoś intensywnie tasować. Ramki witraży nie dość, że są ładne (tzn. tak mówią normalnie widzący gracze, bo dla mnie – daltonisty te kolory nie są jakieś porywające) to są również bardzo funkcjonalne i utrzymują nasze kości na miejscu. No może mała rączka, która wystrzeli w ich kierunku jest w stanie wszystko rozrzucić, ale sami nie powinniśmy ich przypadkowo przesunąć. Czytałem, że niektórzy narzekają na jakość kości użytych w grze, ale w naszym egzemplarzu nie mają żadnych skaz. Mają za to inną wadę – kolory. Dla daltonisty gra jest dużo trudniejsza. Muszę ciągle pytać współgraczy jakie barwy mają kości, bo nie mogę odróżnić fioletowych od niebieskich. Utrudnia to również ewentualne przeszkadzanie innym graczom. Znaczniki uznania to standardowe przezroczyste kropelki, które może miewają jakieś skazy ale one zupełnie nie przeszkadzają w grze.

Jak w to się gra?

Dobrze napisana instrukcja ma jedynie cztery strony. Już to sugeruje, że zasady nie są skomplikowane. Pierwszy gracz losuje z woreczka liczbę kości równą dwukrotności graczy plus jeden (na dwóch będzie to 5 kości, na czterech 9) i nimi rzuca. Rozpoczynając od pierwszego gracza każdy bierze po jednej kości zgodnie z ruchem wskazówek zegara i następnie przeciwnie tak, by każdy na koniec pobrał po 2 kości. Ostatnia trafia na tor odliczający 10 rund.

Kości dokładamy do witraża stosując trzy proste zasady:

  • kości zaczynamy dokładać od brzegu i każda kolejna musi stykać się z poprzednimi bokiem lub rogiem
  • sąsiadujące bokami kości nie mogą mieć tej samej barwy i/lub wartości
  • na oznaczone miejsca na karcie witrażu możemy ustawiać tylko odpowiednie kolory lub wartości kości

Jeśli znajdziemy się w opałach możemy użyć jednego z narzędzi witrażysty. W każdej grze są dostępne trzy losowe z nich. W celu skorzystania z wybranej karty musimy zapłacić za nią każdorazowo znacznikami uznania – pierwsze użycie kosztuje jeden znacznik, każde następne dwa.

Jak wygrać grę?

  • Wypełniając cel indywidualny – dostajemy tyle punktów ile oczek mają znajdujące się w naszym witrażu kości w wylosowanym kolorze.
  • Wypełniając cele ogólne – trzy takie cele losujemy przed każdą rozgrywką i kładziemy tak, by były widoczne dla każdego. Każda taka karta daje od dwóch do sześciu punktów, każdą możemy zapunktować kilka razy.
  • Każdy niewykorzystany znacznik uznania daje nam 1 punkt.

Mam do tej punktacji trochę niezbyt przychylnych uwag, ale o tym w podsumowaniu.

Klimat

Widać, że autorzy starali się, żeby gra jak najwierniej oddawała tworzenie „dzieła sztuki” przy zachowaniu minimum zasad. Nazwy narzędzi są bardzo klimatyczne. Karty witraży są nazwane i nawiązują kolorami do prawdziwych odpowiedników. Sam kształt ramek przypomina fragmenty prawdziwej Sagrady. Bądźmy jednak szczerzy. To nadal jest gra o układaniu kostek i może na efekt końcowy miło spojrzeć, ale nie czujemy tu tworzenia wielkiego dzieła. Jeśli jednak chodzi o wkomponowanie klimatu w taką mechanikę to nie dało się tego zrobić lepiej.

Podsumowanie

Sagrada to bardzo przyjemny, rodzinny tytuł. Każdy z kim grałem bardzo szybko przyswoił zasady. Nie spotkałem też współgracza, któremu ten tytuł się nie spodobał, ale trzeba przyznać że nie wzbudzał jakiegoś niesamowitego entuzjazmu. Płeć piękna zdecydowanie chętniej bawiła się w tworzenie witraży. Panie nie musiały nas jednak jakoś szczególnie namawiać do porzucania kostkami.

Niestety mam do Sagrady kilka zarzutów. Najważniejszym jest niesprawiedliwość celów indywidualnych. Po pierwsze wszystkie kości biorą udział tylko w grach czteroosobowych. W partii na mniejszą liczbę graczy mamy niejednakową liczbę kości w poszczególnych kolorach, więc nie każdy ma równe szanse. Po drugie za cel indywidualny dostajemy POŁOWĘ wszystkich punktów. Jeśli w partii kości w naszym kolorze będą miały niskie wyniki to przegramy nie mając na to wpływu. W większości gier mieliśmy mniej więcej porównywalne wyniki z kości, ale zdarzały się partie zdecydowanie niewyrównane pod tym względem.

Te wady są naprawiane przez dodatek, który również zostanie zlokalizowany u nas przez FoxGames. Będziemy mieli inne cele indywidualne, a w instrukcji dochodzi zasada każąca odrzucić odpowiednią liczbę kości z każdego koloru. Zmieni się również sposób pozyskiwania kostek. Każdy gracz otrzyma pulę własnych kości i w turze będzie wybierać tylko jedną kość ze stołu, a drugą z własnych zasobów. Co więcej cele indywidualne będą się teraz odnosiły do układu kości w witrażu. To nawet nie jest dodatek – to jest patch dla mechaniki Sagrady. Nie mogę się doczekać.

Werdykt

W Sagradę gra się naprawdę przyjemnie. Tak długo jak nie jesteśmy nastawieni na zwycięstwo w partii to bawimy się dobrze. Turlanie kostkami, układanie ich w sensowne wzory i spełnianie założeń celów ogólnych jest wielce satysfakcjonujące. Problemy robią się niestety jeśli zastanowimy się nad tą nieszczęsną mechaniką celów indywidualnych… Rozwiązanie jest totalnie niesprawiedliwe, sprowadza zwycięstwo w partii do szczęścia w doborze wysokich wyników na interesujących nas kostkach. Póki nie otrzymam dodatku mogę ocenić Sagradę na 7,5. Chętnie w nią zagram, w luźne popołudnie w domowym zaciszu, ale z niecierpliwością oczekuję dodatku.

  • Wykonanie: 9

    + już uroda samego pudełka przyciąga spojrzenia

    + wszystkie elementy są funkcjonalne i estetyczne

    – Dla daltonisty występują tu trzy bardzo podobne do siebie kolory, zwłaszcza przy  zastosowaniu przezroczystych kostek

  • Klimat: 4

    + Autorzy starali się jak mogli

    – Nadal większość graczy widzi tu tylko dokładanie kostek do zestawu

  • Ocena końcowa: 7,5

    + Proste zasady

    + Przyjemna rozgrywka

    + Szybkość pojedynczej partii

    – Fatalnie rozwiązana punktacja celów indywidualnych

    – Niesprawiedliwy rozkład kolorów kostek przy mniejszej liczbie graczy