Podróżnik – dodatek do Altiplano

Altiplano, jak już pisałem w październikowej recenzji, nie ujęło mnie za serce. Nie odmówię mu solidności i sprawnej mechaniki, ale jednak okraszone wysokogórskim klimatem zbieranie żetonów i przerabianie ich na punkty nie dało mi radości. Za to moja żona z koleżankami zagrywały się w tę grę jak szalone. Co spotkanie musiałem uciekać się po jakąś wymówkę, żeby uciec od wypasania alpak. Kilka razy można zagrać, ale co chwilę? Oczywiste było to, że dodatek Podróżnik znajdzie się w naszym posiadaniu. Nieoczywiste to jak wpłynął na częstotliwość pojawiania się gry na naszym stole. Po raz ostatni zapraszam do wspólnego wcielenia się w rolę mieszkańców terenów na styku Boliwii i Peru.

Przybliżenie gry

Na dobrze nam znanych wyżynach Ameryki Południowej pojawił się ktoś zupełnie nowy. Podróżnik dźwigający ze sobą masę zasobów, chętnie handlujący drogocennymi opalami i przede wszystkim posiadający nieznane nam wcześniej patenty! Za ich pomocą możemy skuteczniej ujarzmić nieprzyjazne nam tereny i szybciej zapewnić sobie spokojną przyszłość i pełen magazyn. Nieznajomy będzie przemieszczał się z kafla na kafel, a my zrobimy wszystko, by go spotkać na swojej drodze. Czy zacieśnienie relacji handlowej z Podróżnikiem wyjdzie nam na dobre? I jakim cudem on tak namieszał, że teraz co chwilę mają miejsce jakieś trudne do wyjaśnienia wydarzenia?

Elementy gry

W zadziwiająco dużym pudle dostajemy zaskakująco mało zawartości. Jak podnieśliśmy wieko pudła to wybałuszyliśmy oczy ze zdziwienia. Plik 66 małych kart, trochę różowych, plastikowych znaczników, po jednej dobudówce, znaczniku i karcie pomocy dla gracza, płytka punktu handlowego, biały pionek podróżnika i trochę żetonów punktacji. Przepraszam jeszcze nowy notes do zliczania i notowania wyników. Plus masa ogromnych woreczków strunowych. Nie wiem co miałbym tam przechowywać, ale do jednego weszłaby chyba cała zawartość dodatku. No może poza tą dodatkową planszą. Wykonanie nie odstaje od tego cechującego wersję podstawową, więc jest solidnie i estetycznie. Niestety rozszerzenia już nie można pochwalić stwierdzeniem godnym podstawki czyli „dużo dobra w niskiej cenie”. Za tę ubogą zawartość musimy zapłacić około 80zł. Według mnie jest to zbyt wygórowana cena.

Jak w to się gra?

Ta niewielka zawartość wprowadza dość dużą rewolucję w przebiegu gry. W centralnym miejscu na stole umieszczamy planszę punktu handlowego. Na niej układamy dwa stosy patentów – odkryte stopnia pierwszego i zakryte drugiego. Te ostatnie zostaną ujawnione przez jedno z wydarzeń zestawu C. Punkt handlowy jest podzielony na sześć stref – po jednej dla każdego gracza i jedna dla podróżnika. Strefy oznaczamy kostkami w kolorze graczy. To tutaj będą lądowały wszystkie towary jakie będziemy wymieniać z podróżnikiem i stąd możemy pozyskiwać towary w czasie gry.

Karty wydarzeń sortujemy zgodnie z oznaczeniem na rewersie – od A do E, tasujemy i tworzymy stos na którego spodzie są wszystkie karty zestawu E i po trzy każdego kolejnego. Nowe wydarzenie jest rozpatrywane na początku każdej rundy. Jeśli jest oznaczone błyskawicą musimy je rozpatrzeć natychmiast np. możemy coś kupić, albo gdzieś dołożyć. Inne działają całą rundę dając zniżki, lub chwilowe proste zmiany zasad. Wszystkie zdarzenia są raczej pozytywne i mogą znienacka ułatwić grę. Niektóre karty posiadają symbol zmuszający nas do dołożenia żetonu konkretnego zasobu z puli ogólnej do strefy podróżnika w punkcie handlowym.

Każdy z graczy otrzymuje dobudówkę podróżnika opisującą ikonograficznie nowe dostępne w grze akcje. Przede wszystkim towary zostają podzielone na mniej i bardziej wartościowe (czarne i złote). Aby móc wykonać akcję z tej dobudówki musimy stać na tym samym polu co pionek podróżnika. Dostępne akcje to:

  • nabycie opali – jeden znacznik za każdy zużyty żeton towaru, wykorzystany żeton wraca do skrzyneczki gracza
  • pozyskanie patentu – musimy opłacić jego koszt wynoszący jeden żeton towaru zwykłego lub cenniejszego
  • kupno towarów – płacimy jeden lub dwa opale za towar zwykły lub cenniejszy. Taki żeton podnosimy z punktu handlowego z obszaru podróżnika, lub któregoś z naszych przeciwników. Nie możemy w ten sposób odzyskać towaru z naszej strefy handlowej.

Karty patentów bez symbolu podróżnika działają całą grę. Karty opatrzone tym symbolem tylko, gdy znajdujemy się na tej samej płytce co pionek podróżnika. Są to normalne akcje, które trzeba przygotować w fazie planowania i wykonać, gdy spotkamy się z białym pionkiem.

Podróżnik zaczyna grę stojąc na karcie i co rundę będzie się przesuwał na najbliższy pusty (bez pionków graczy) obszar zgodnie z ruchem wskazówek zegara.

Poza dodaniem fazy wydarzeń rozpoczynającej każdą rundę i nowych akcji gra przebiega tak, jak w wersji podstawowej.

Klimat

Nadal niezmienny. Dodaliśmy tylko szaloną pogoń za pionkiem podróżnika, który czasem stoi na zupełnie nam niepotrzebnych obszarach. Mamy wtedy istny dylemat, czy warto tracić cenny ruch na rozmówienie się z tajemniczym nieznajomym, czy lepiej wykonać podstawowe akcje i zignorować pana z plecaczkiem. No cóż, nie szukajmy klimatu tam, gdzie go nie ma i gdzie jest w zasadzie zbędny. Szkoda tylko, że wydarzenia nie mają jakiegokolwiek osadzenia w grze i są tylko zupełnie suchym – możesz kupić drewno za monetkę, albo wylosuj żeton i schowaj go do magazynu. Można było tu wpleść drobny element fabularny umilający partię.

Podsumowanie

Dodatek Podróżnik do solidnej gry Altiplano nie wywraca jej zasad do góry nogami, ani też nie naprawia jej mankamentów. To jest porządne rozszerzenie, które służy tylko i wyłącznie urozmaiceniu rozgrywki i zwiększeniu regrywalności podstawowego tytułu. Przy masie rozszerzeń, które są niczym patche w grach komputerowych i w zasadzie powinny być częścią podstawowej gry jest to miła odmiana. Należy to zdecydowanie docenić. Karty wydarzeń na stałe weszły do rozgrywek w Altiplano. Urozmaicają partie, przyspieszają ją i pozwalają wprowadzić skrócony wariant rozgrywki. Niestety na tym kończą się zalety jakie ma według mnie Podróżnik.

Część graczy w naszym gronie zupełnie ignorowało biały pionek szwędający się po planszach i wcale nie wychodzili na tym gorzej od zagorzałych fanów konszachtów z nieznajomym. Wręcz często przy małej liczbie możliwych ruchów, ci uganiający się za podróżnikiem tracili zamiast zyskiwać. Czasem udało się nabyć świetny patent, ale częściej zgrzytaliśmy zębami na to, gdzie ten człowieczek zawędrował. Owszem w podbramkowej sytuacji możemy dzięki niemu zdobyć tak potrzebny, a niedostępny dla nas zasób ale… niestety pod warunkiem, że ten żeton akurat znalazł się w punkcie handlowym i że uzbieraliśmy opale, które pozwolą go kupić. Zdecydowanie łatwiej jest uzyskać żeton z łodzi, co dodatkowo daje dwa punkty na koniec gry, ale jest oczywiście jednorazowe.

Najgorszym przewinieniem Podróżnika jest jednak to, że wygonił Altiplano z naszego stołu. Zagraliśmy kilka partii i w prostej, eleganckiej mechanice zaczęło coś zgrzytać. Planowanie się przedłużyło, doszła dodatkowa zmienna, wkradło się więcej przypadku… Nawet nie wiem jak to nazwać. Po prostu z przyjemnej, angażującej gry Altiplano stało się dla nas nieco nużące. Oczywiście moglibyśmy schować gdzieś dodatek i wrócić do wersji podstawowej, może tylko wprowadzając karty wydarzeń, ale tego nie zrobiliśmy. Może jest to wina ciągłego napływu nowych tytułów, a może lekkiego zawodu. Nawet piękniejsza część naszego planszowego towarzystwa się od Altiplano odwróciła i od dłuższego czasu w nie nie gra.

Kobiecym okiem

Już bardziej wywołana do tablicy być nie mogłam, więc dodam kilka słów od siebie. Faktycznie nasza miłość do alpak po spotkaniu z dodatkiem przygasła. Wychodzę z założenia, że skoro gra została stworzona w konkretny sposób i mam do niej dodatki to powinnam grać w pełną wersję. Niestety, przez tego pana z dużym plecakiem i podstępnym uśmiechem na ustach, nie mam ochoty znaleźć się ponownie nad jeziorem Titicaca. Dla mnie największym problemem spowodowanym przez Podróżnika jest niepotrzebne wydłużona obsługa samej gry. Przed każdą rundą musimy pamiętać o usunięciu i dodaniu kolejnych dobudówek (jak to było w podstawowej wersji), o rozpatrzeniu wydarzeń i przesunięciu pionka podróżnika. Często nam się zdarzało zapomnieć o którymś elemencie. Nadal Altiplano to dobra gra, którą dodatek niestety trochę popsuł. Pewnie jeszcze do niej wrócimy, raczej w wersji z samymi wydarzeniami, ale na razie dajemy sobie troszkę odpocząć.

Werdykt

Jestem graczem, który uwielbia wydarzenia w grach planszowych. Nie znam tytułu, w którym ich wprowadzenie wpłynęło by negatywnie na rozgrywkę. Niestety twórcy Altiplano chcieli być bardziej ambitni i wymyślili też podróżnika, opale i patenty… Rozumiem, że są osoby, którym to rozwiązanie może się spodobać, ale dla mnie to już jest przesada. Jest to element niepotrzebny, który wydłuża rozgrywkę i niepotrzebnie ją komplikuje. Dla mnie sam dodatek Podróżnik to taka 5 – jestem w stanie w to zagrać, pewnie wolałbym wziąć same karty wydarzeń, ale na dłuższą chwilę odrzucił mnie on od całego Altiplano. Chyba nie tak to powinno działać…

  • Wykonanie: +/-

    +porządnie wykonane elementy

    + ten sam poziom co podstawka

    -za drogo w porównaniu do zawartości

  • Klimat: -

    -nadal jest to sucha jak wiór gra o mieleniu żetonów

    -wydarzenia nie mają żadnego osadzenia fabularnego

  • Ocena końcowa: 5

    + wydarzenia

    – cała reszta dodatku…

    – … i to za taką cenę