Pangea – wrażenia z prototypu

Pangea to najnowsza gra od wydawnictwa RedImp, które właśnie walczy o ufundowanie na platformie wspieram.to. Właściwie to ta walka trwała jedynie siedem godzin, bo obecnie dążymy do wielokrotnego przekręcenia licznika… W momencie publikowania tego tekstu gra zebrała ponad 140 tysięcy złotych, a mamy jeszcze dziewięć dni do zakończenia kampanii. Pangea zwróciła moją uwagę już na etapie pierwszych zapowiedzi. Oprawa kojarzy się z genialną grą ze stajni GMT, czyli Dominant Species, a sama mechanika wydawała się dobrze przetestowana i nowatorska. Czy faktycznie tak jest? Zapraszam na wrażenia z ogrywania prototypu.

Przybliżenie gry

Ekosystem podlega ogromnym przemianom. Ludzkości – i wszystkim żywym stworzeniom – zagraża szóste wielkie wymieranie. Dołącz do zespołu eksperckiego o nazwie Pangea, mającego za zadanie szczegółowe przeanalizowanie okoliczności i konsekwencji wymierania permskiego, które miało miejsce 252 mln lat temu. Postaraj się poprowadzić swoją grupę zwierząt ku niepewnej i trudnej przyszłości tak, by zapewnić im przetrwanie nadchodzącego kataklizmu. Walcz o nisze ekologiczne, migruj, ewoluuj i zabijaj. Słabi znikną z powierzchni Ziemi, a Ty nie chcesz być jednym z nich.

No może trochę za bardzo się wczułem w klimat, ale mniej więcej o to w Pangei chodzi. Pomijając może wstęp, bo wolę nie włączać się w polemikę na temat obecnego stanu środowiska naturalnego i tego, czy faktycznie zagraża nam wymieranie, czy jednak nie. Najnowszy tytuł RedImpa stawia nas przed zadaniem przeprowadzenia naszej gromady zwierząt, przez trudny okres wielkiego wymierania. Podczas przygotowywania się do zbliżającego się kataklizmu, będziemy starali się wykonać jak najwięcej celów dających nam punkty, ale również musimy zadbać o to, by nasze zwierzęta przetrwały nachodzącą katastrofę.

Jak się w to gra

Przygotowanie rozgrywki czteroosobowej jest banalne. Wystarczy wylosować miejsce i rodzaj kataklizmu, przygotować tor instynktu, dwie karty wydarzeń położyć na odpowiednie miejsce i każdy gracz musi wystawić jedno zwierzę na dowolny niepodbiegunowy obszar planszy.

Plansza jest podzielona na sektory (A-D) i strefy klimatyczne (podbiegunowa [na dwóch kontynentach], umiarkowana [na dwóch kontynentach] i interior). Przecięcie wiersza i kolumny to unikalny obszar. Jeden z nich będzie epicentrum nadchodzącej katastrofy. W jej wyniku zginą wszelkie stworzenia zajmujące ten obszar, a także większość w najbliższym sąsiedztwie. Dodatkowo w każdej partii mamy jeden z trzech typów kataklizmu, który również anihiluje życie konkretnych strefach klimatycznych, albo na danym kontynencie.

Każdy etap podzielony jest na sześć faz.

  • Faza Zwierząt Neutralnych – rozstrzygnięcie jakie akcje wykonują zwierzęta neutralne, w grze w niepełnym składzie osobowym
  • Faza Dobierania – każdy gracz dobiera dwie karty przystosowania, limit kart na ręce na koniec tej fazy wynosi trzy. Trójka to ogólna zasada Pangei – możemy także mieć zagrane trzy karty ewolucji i przygotowane trzy karty przystosowania.
  • Faza Akcji – główna faza gry.
  • Faza Warunków Przeżycia – sprawdzamy w jakich obszarach liczba zwierząt jest większa niż ilość pożywienia. W każdym takim miejscu dodajemy znacznik głodu i za każde zwierzę gracz decyduje, czy zdejmuje je z planszy, czy traci Punkt Dominacji. Znacznik taki utrzymuje się do końca Epoki.
  • Faza Inicjatywy – ustalamy nową kolejność graczy, odwrotną do kolejności na Torze Dominacji.

W Fazie Akcji każdy gracz ma do wydania konkretną liczbę punktów akcji – siedem dla pierwszej epoki, osiem dla drugiej i dziewięć dla trzeciej. Koszty akcji dla każdej grupy zwierząt są inne, a możliwe działania to:

  • Adaptacja – aktywacja jednej karty ewolucji (ulepszenie naszych zwierząt) lub karty przystosowania (jednorazowe karty akcji, służące także do opłacenia kosztu niektórych kart ewolucji).
  • Zasiedlenie – wystawienie nowego zwierzęcia, na dowolnym obszarze, w niszy ekologicznej zero.
  • Migracja – ruch zwierzęciem do wyższej strefy ekologicznej lub sąsiedniego obszaru.
  • Przetrwanie – poruszenie się na torze instynktu, pozwalające podejrzeć w jakim miejscu kataklizm NIE nastąpi i dające ewentualną zdobycz punktową.

Jeśli w jakimkolwiek momencie, w niszy ekologicznej jeden lub dwa znajdą się dwa zwierzęta, to następuje rywalizacja. Wygrywa ją zwierzę o wyższej ekspansywności, ale w kartach przystosowania znajdziemy kilka możliwości wyrównujących szansę słabszych grup zwierząt. Przegrany spada do niższej niszy ekologicznej, a w wypadku walki z agresywnym przeciwnikiem, może zostać zjedzony i zdjęty z planszy.

W czasie Fazy Akcji możemy również punktować wystawione cele. Kto pierwszy ten lepszy i w zależności od epoki taka osoba dostanie więcej punktów niż kolejne, które dany cel spełnią, albo – w ostatniej epoce – zapunktuje jako jedyna. Jakie to cele? Obecność w konkretnych niszach ekologicznych, zdjęcie zwierzęcia przeciwnika z planszy czy np. migracja Zwierzęciem Specjalnym z niszy jeden do dwa.

Po dziewiątym etapie następuje kataklizm. Sprawdzamy, które zwierzęta należy zdjąć z planszy, bo nie przetrwały wymierania. Następnie gracze otrzymują punkty za wszystkie zwierzęta, które przetrwały i znajdują się w niszy 1 lub 2. Wygrywa gracz znajdujący się najdalej na Torze Dominacji i posiadający przynajmniej jedno żywe zwierzę na dowolnym obszarze planszy.

Automa

Automa jest niezbędna do grania w składzie innym niż maksymalny. W każdej partii biorą udział wszystkie cztery grupy zwierząt, a te których nie wybrali gracze będą nieaktywnymi botami. Wiele osób zgłaszało obawę, że takie rozwiązanie niepotrzebnie wydłuży, lub wręcz zepsuje taką partię. Mamy na koncie kilka dwuosobowych rozgrywek i chciałbym rozwiać Wasze wątpliwości. Sam nigdy nie lubiłem grać z nieaktywnymi graczami i raczej stroniłem od takich rozgrywek. Tutaj automa nie dość, że ma sens i faktycznie jest konieczna, to ma bardzo łatwą obsługę. Już opisywałem jej działanie na profilu fb, więc pozwolę sobie to skopiować.

Obsługa automy sprowadza się do wyciągnięcia jednej karty za każdą nieaktywną grupę i położenia jednego zwierzaka na wskazanym polu na początku gry. Następnie co fazę będziemy rzucać kością za każdą z nieaktywnych frakcji i wykonywać wskazane tam akcje. Mogą to być:
– dołożenie zwierzęcia na wskazanym przez wyciągnięta kartę obszarze
– awans do wyższej niszy ekologicznej wszystkich zwierząt tej frakcji obecnych na planszy
– adaptacja, czyli dołożenie jednej kostki akcji na kartę danej rasy. Jeśli gracz aktywny wejdzie w interakcje z tą rasą, to wydając taka wcześniej zdobyta kostkę rasa ta zyskuje rzut, który zwiększy jej szanse w rywalizacji.
W najgorszym razie musimy rzucić kostką, dociągnąć jedną kartę i poprzesuwać kilka żetonów. Zupełnie nam to nie przeszkadzało w grze i, co równie ważne, nie zapominaliśmy o żadnej z tych czynności.

Kampania

Pangea ufundowała się w siedem godzin. Na rynku polskim, bez rozpoznawalnego IP, jest to nie lada osiągnięcie. Wszystkie cele zostały osiągnięte dość szybko i RedImp musiał dokładać kolejne. Wynik zbiórki przebił już sukces Pana Lodowego Ogrodu, a to jeszcze nie ostatnie słowo wydawnictwa. Wydawać by się mogło, że wszystko jest w najlepszym porządku, ale później człowiek zerka na pojawiające się w internecie komentarze i czeka go drobne zaskoczenie.

Wielu narzeka na „biedne” strech goale. Faktycznie w kampanii walczymy głównie o odblokowanie zmian kosmetycznych, mających na celu wizualne wzbogacenie tytułu. Nie mamy tu wielkich dodatków, czy zestawu dla kolejnego gracza i według mnie jest to świetne posuniecie. Czemu? Ano dlatego, że wiem, iż otrzymujemy dobrze przetestowany, kompletny produkt. Nie wiem za to, czemu wzbudza on tyle negatywnych emocji. Lepiej, żeby wydawnictwo powycinało elementy gry i sztucznie wrzuciło je jako cele do odblokowania? Czy może, żeby dorzucili elementy, które psują balans rozgrywki? W obecnej formie Pangea jest rewelacyjna, grywalna i mimo, że mamy dużą asymetrię ras, to każda z nich ma szansę na wygraną. Wciskanie tutaj na siłę nowych mechanik, kart, czy celów będzie działało jedynie na niekorzyść.

Kolejnym zarzutem, który mnie rozbawił, jest krytyka dodatków dostępnych do kupienia w trakcie kampanii. Jak to można dokupić poprzednie gry wydawnictwa?! Toż to się nie godzi, bo to sztucznie nabija wynik! Może i tak, ale my sobie dokupiliśmy Martiansów i Achaję. Chcieliśmy, żeby te tytuły znalazły się w naszej kolekcji, a kupno ich bezpośrednio od autorów jest jedynie wartością dodaną.

Podsumowanie

Wspierając Pangeę zyskasz świetny, dobrze przetestowany produkt. Czy jest to gra dla każdego? Oczywiście, że nie. Tematyka jest niekonwencjonalna, zasady dość łatwe, ale dobra znajomość kart będzie dawała przewagę. Mogłoby się wydawać, że interakcji między graczami nie ma aż tak dużo, ale dość często trwożliwie obserwowaliśmy ruchy przeciwników. Niektórzy potrafili się nawet porządnie zdenerwować w trakcie rozgrywki…

Mit o grywalności tytułu jedynie w pełnym, czteroosobowym składzie pozostanie jedynie mitem. Najwięcej partii rozegraliśmy w dwie osoby i niezależnie od wybranych grup zwierząt partie były wyrównane. Automa nie sprawia problemów i jest konieczna do utrzymania dobrego balansu partii w mniejszym gronie.

Sam element Area Control w wypadku tej rozgrywki jest oryginalnie rozwiązany. Teoretycznie mogłoby się wydawać, że punktowanie terenów na koniec partii niewiele zmienia. Kataklizm jest jednak mechaniką ciekawą, która ma silny wpływ na zachowanie graczy podczas rozgrywki. Zwykle też zwierzęta, które go przeżyły zapewniały zwycięstwo danemu graczowi. Można powiedzieć, że rozstrzygały remisy z „fazy zasadniczej”.

Większość punktów zdobywa się jednak z celów i kart podczas wszystkich dziewięciu etapów Pangei. Mi takie rozwiązanie odpowiada. Musimy być cały czas skupieni na pięciu się w górę na Torze Dominacji i maksymalizować efektywność naszej grupy zwierząt. Kto dużo straci w pierwszej epoce, może mieć problemy z ostatecznym zwycięstwem w całej partii.

Każdą grupą zwierząt gra się inaczej i trochę potrwa zanim zrozumiemy wszystkie zalety naszej frakcji. Na pierwszy rzut oka – im bardziej ekspansywne zwierzę, tym prościej się nim gra, ale jest to ułuda. Przy dobrze grających osobach, Synapsydy nie posiadają tak olbrzymiej przewagi nad Bezkręgowcami. Tutaj gracze muszą balansować rozgrywkę swoimi optymalnymi ruchami.

Werdykt

Pangea to powiew świeżości w grach typu Area Control i gra umieszczona w bardzo ciekawym settingu. Do Dominant Species nie ma jednak co tego porównywać – są to zupełnie inne tytuły, gra GMT jest cięższa, poważniejsza i niemalże wojenna. Tutaj mamy średnio ciężkie euro w epoce drugiego wymierania permskiego. Czy warto wesprzeć Pangee? Sami zrobiliśmy to już pierwszego dnia kampanii, po inauguracyjnej rozgrywce w prototyp. Dziś tej decyzji nie żałuję i z pewnością bym ją powtórzył.

Dziękuję wydawnictwu RedImp za udostępnienie prototypu do ogrania.