Kroniki Zbrodni Noir

Przełom lat 2018 i 2019 był dla mnie okresem gier detektywistycznych. Absolutnie genialny Sherlock Holmes Consulting Detective i Detektyw Kryminalna Gra Planszowa zdobyły należne im uznanie wśród graczy. Kroniki Zbrodni od FoxGames według mnie były nieco gorsze od wspomnianych tytułów, choć moi współgracze mieli zgoła odmienne opinie. W drugim kwartale 2019 roku w sprzedaży pojawił się dodatek do Kronik, czyli Noir. Czemuż, ach, czemuż ta gra nie wyglądała tak od początku!?

Przybliżenie gry

Noir jest przeniesieniem podstawowych Kronik Zbrodni w czasie i przestrzeni. Lata powojenne w Stanach Zjednoczonych to miejsce pracy naszej postaci. Prywatny detektyw nie jest oficjalnym przedstawicielem prawa. Niesie to za sobą zmiany mechaniczne, mroczniejszy klimat rozgrywki i inną konstrukcję scenariuszy. Może jednak po kolei…

Elementy gry

W kompaktowym pudełku znajdziemy nową talię postaci i lokacji, które odpowiadają odmiennym warunkom w jakich rozgrywamy scenariusze Noir. Tych jest cztery i do ich rozegrania dostajemy talię dowodów i – przede wszystkim – karty akcji. Są to nowe mechaniki w Kronikach Zbrodni, które wykorzystuje nasz detektyw. Jakość wszystkich kart jest taka sama jak w wypadku podstawki, ale grafiki Noir podobają mi się bardziej niż te w podstawowej wersji.

Jak w to się gra?

Podstawowe zasady się nie zmieniły i ich opis możecie znaleźć w recenzji podstawowej wersji gry. Nowością, która bardzo zmienia sposób grania, są karty akcji. Teraz zamiast konsultować się ze specjalistami (ich miejsce zajął telefon, oczywiście stacjonarny w biurze, do znajomego dziennikarza), możemy skorzystać z karty:

Włamania – pozwala nam dostać się w niedostępne miejsca i zdobyć potrzebne dowody

Pobicia – pozwala uzyskać informacje od nieskorego do współpracy świadka

Obserwacji – trwa godzinę, ale daje nam informacje o terminarzu danej osoby

Przekupstwa – alternatywa dla włamania i pobicia dla mniej agresywnych detektywów

Do tego scenariusze Noir są lepiej skonstruowane. Pokazując QR kod dowodu, który jest podobny do innego, ale niewłaściwy, aplikacja sama nam podpowie co powinniśmy jej pokazać. Odpowiedzi w końcowym teście też akceptują większą liczbę kart. Eliminuje to największą bolączkę podstawowej wersji gry, gdzie zdarzało się, że tkwiliśmy w miejscu, lub mieliśmy zaniżony wynik punktowy przez ten błąd aplikacji.

Klimat

Często parafrazuję w recenzjach Franza Maurera. Jaki jest klimat Noir względem podstawowych Kronik Zbrodni? Taki sam… albo lepszy!

Obserwacja miejsca zbrodni w goglach 3D to nadal świetna zabawa, która pozwala nam lepiej wczuć się w rozwiązywaną sprawę. Kroniki to dla mnie wciąż najlepszy sposób na wykorzystanie telefonicznego VR. Co prawda u nas jeden z graczy zakłada gogle, ale reszta ogląda miejsce zbrodni na telewizorze. Ułatwia to grę i pomaga zaangażować wszystkich detektywów.

Sam klimat Noir jest wyraźnie zaznaczony i zupełnie inny od obecnego w podstawce. Duszna, mafijna atmosfera, przekupni policjanci i nie do końca uczciwy protagonista. Tutaj nie pracujemy ku chwale ojczyzny, a dla zarobku. Wprowadzenie możliwości przekraczania prawa też zmienia odbiór rozgrywki. Według mnie zdecydowanie na lepsze.

Podsumowanie

Jestem Trekkerem. Twórcy Noir wzięli detektywa z The Big Goodbye, dorzucili skorumpowanych policjantów z Far Beyond The Stars, zmieszali realia obu tych odcinków i otrzymali Kroniki Zbrodni Noir. Wiem, wiem… to po prostu klimaty opowieści detektywistycznych lat czterdziestych i pięćdziesiątych, ale nie mogę się pozbyć tych skojarzeń Star Trekowych.

No i nie ma co się dziwić, że Noir tak bardzo mi się spodobało. Pozbycie się świętoszkowatego oficera policji wraz z jego ekipą specjalistów i zastąpienie ich płatnym detektywem, który nie boi się dać rozmówcy po twarzy, przekupić innego i włamać się na miejsce zbrodni – jest to dla mnie niesamowity powiew świeżości w gatunku. Nie dość, że daje nam to większe pole do działania, to potrafi wywołać salwy śmiechu przy stole. Tak, wiem, to nieetyczne, ale pamiętajmy, że to gra i nikt z nas w prawdziwym życiu nie chodzi z łomem w garści.

Poprawiło się też znacząco działanie aplikacji. Podpowiadanie poprawnej karty dowodu, przy wzięciu bliźniaczo podobnej, czy akceptowanie dwóch kart w teście końcowym to krok w dobrym kierunku i likwidacja sporego problemu podstawowej wersji gry.

Same scenariusze trzymały wysoki poziom. W pierwszym z nich niestety nie nauczyliśmy się jeszcze korzystać z nowych akcji, przez co nie udało nam się go ukończyć z pełnym sukcesem, ale kolejne były jazdą bez trzymanki. Powiem wręcz, że scenariusz Długi Sen to najlepsze, co Kroniki Zbrodni mają do zaoferowania. Emocjonujący, skomplikowany scenariusz, z ciekawymi twistami i szokującym zakończeniem, opartym na realnej sprawie kryminalnej.

Werdykt

Noir to świetny dodatek do bardzo dobrej gry. Nie dość, że mamy więcej tego samego – każdy fan Kronik Zbrodni powinien być zachwycony – to przeniesienie tego w klimat Ameryki lat pięćdziesiątych daje nam nowe możliwości. Pobicia i przekupstwa świetnie działają i wprowadzają oryginalny klimat, którego w innych grach tego typu po prostu nie ma. Dla nas historia Sama Spadera definitywnie się zakończyła, ale liczę, że nowe scenariusze w mechanice Noir jeszcze zobaczę. Ostatecznie daję temu pudełeczku i tym scenariuszom ocenę 10 – to jest dokładnie taki dodatek, jakiego potrzebowałem.

  • Wykonanie: +

    +wysoka jakość elementów

    +świetne grafiki

    +poprawione działanie aplikacji

    -stosunek ceny do ilości elementów

  • Klimat: +

    +klimatyczne mechaniki

    +oddanie realiów Ameryki w latach pięćdziesiątych

  • Ocena końcowa: 10

    +świetne nowe mechaniki

    +bardzo dobre scenariusze

    +niesztampowe podejście do tematu

    -dość duża cena względem ilości komponentów (ale tu płacimy też za rozwinięcie aplikacji)

Dziękuję wydawnictwu FoxGames za przesłanie egzemplarza do recenzji.