Dice Settlers – unboxing polskiej wersji

Dice Settlers to gra, która zadebiutowała na Kickstarterze zbierając niemalże 200 tysięcy dolarów, co stanowiło 500% zakładanego celu. Wkrótce – bo już 14 sierpnia – na naszych stołach zawita polska wersja językowa, spod szyldu Lucrum Games. No, na Waszych stołach, bo u nas już jest… Z okazji rozpoczętej przedsprzedaży zapraszam na szybki unboxing i kilka słów o samej grze. Ograliśmy wcześniej wersję angielską, a po dogłębniejszym zapoznaniu się z polskojęzyczną wrzucimy pełną recenzję. Na koniec kilka słów o zbliżającym się konkursie, w którym będzie można wygrać przedpremierowy egzemplarz.

Po zdjęciu folii widzimy w pełnej krasie, znaną już chyba wszystkim użytkownikom internetu, grafikę zdobiącą wieko pudła Dice Settlers. Wiem, że nie wszystkim się ona podoba, ale nam przypadła do gustu.

Tył pudełka zawiera standardowe informacje, czyli przegląd elementów i świetny, fabularny wstęp do gry. Dla nas najważniejsza jest mała informacja na samym dole.

Nasz pierwszy patronat i to w doborowym towarzystwie. Z tym wiąże się kolejna informacja, o której wspominałem już w podsumowaniu miesiąca, ale jeszcze chwilę potrzymam Was w niepewności.

Po podniesieniu wieka znajdziemy instrukcję, która jest bardzo dobrze napisana, a polskie nazwy zestawów kart technologii wywołują uśmiech – Czas pokoju, Ekspansja na całego, Kupcy i wojownicy, W stepie szerokim.  W pudełku znajdziemy też dużo wyprasek z masą żetonów. Gratka dla fanów „wyciskania”, a dla antyfanów… no cóż – gra jest warta takiego poświęcenia.

Warto zauważyć, że w polskiej wersji insert w pudełku jest inny niż w angielskiej, którą mieliśmy przyjemność ogrywać jakiś czas temu. Jest to zmiana zdecydowanie na lepsze, wszystkie elementy ładnie się mieszczą, nie przesuwają, a kafle terenów teraz dużo łatwiej wyjmować. Poniżej porównanie obu wersji.

Plansze gracza niestety pozostały dość cienkie, choć chyba są nieco solidniejsze niż w wersji angielskiej. Na szczęście podczas gry zupełnie to nie przeszkadza. Po ostatnich doświadczeniach z Podwodnymi Miastami nic nas już nie zdziwi. Tamtejsze karty pomocy i plansze graczy są bardzo cienkie, choć sama gra jest również rewelacyjna, ale o tym innym razem.

Do gry niezbędne są też karty technologii, których znajdziemy pięćdziesiąt pięć. Instrukcja daje nam, jak już wspomniałem, cztery gotowe do gry zestawy. Zaawansowani gracze będą mogli samemu wybierać, lub losować technologie, zgodnie z odpowiednimi zasadami przygotowania rozgrywki.

Autorzy pamiętali o zaopatrzeniu nas w odpowiednią liczbę woreczków strunowych, niezbędnych do przygotowania szybkiego setupu gry. Mamy również drewniane elementy w czterech kolorach i zbyt cienki notes punktacji. Tutaj można się było lepiej postarać, choć za samą obecność notesiku damy plus.

Serduszkiem gry są kości. Nic dziwnego, że mamy ich aż pięćdziesiąt jeden. Podzielono je na sześć rodzajów, które różnią się zarówno kolorem, jak i rysunkami na ściankach. Na każdej planszy gracza jest dokładna rozpiska, jakich wyników możemy oczekiwać, na każdym typie kości. Jest to bardzo istotna dla gry informacja.

Każdy z graczy otrzyma swój woreczek, z którego będzie losowo wyciągał odpowiednią liczbę kości w turze. Od nas zależy jakie kostki się w nim znajdą, ale o tym które się pojawią w danej turze decyduje Tyche.

Skoro już jesteśmy przy elementach dla graczy, to każdy z nich otrzyma też swoją planszetkę wskazującą iloma kośćmi będzie rzucał co turę, a także zestaw swoich żetonów i drewnianych elementów. Kolorowe jabłuszka służą do oznaczania technologii, które zdobyliśmy. Kostki i domki będą plenić się po planszy, zapewniając nam przewagę na kaflach terenu, które zapewnią nam różne korzyści materialne.

Tereny dzielą się na podstawowe, które zapoczątkują nasze kolonie i dalsze, które będą się pojawiały w ciągu gry.

Na każdym z nich mamy kolorystycznie i ikonograficznie określony rodzaj terenu. Ważniejsza jest jednak specjalna korzyść, którą taki teren oferuje. Mogą to być: zwiększenie limitu kości w turze, dodatkowe zasoby, specjalne akcje, fabryki pozwalające przerabiać kostki graczy na zasoby itd.

Samych zasobów też trochę się znajdzie. Punkty zwycięstwa, złoto, żelazo, drewno i żywność. Niestety w regularnej sprzedaży mamy tylko zwykłe żetony. W wersji Kickstarterowej mieliśmy dostępną wersję deluxe z figurkami namiotów, domów i surowców.

I tak, znajdziemy też promkę do Teotihuacana! Nie ma to jak zdrowa konkurencja między wydawnictwami.

Jak widzicie zawartość pudełka prezentuje się imponująco. Gra przyciąga wzrok, grafiki są klimatyczne i nawet moje daltonistyczne oko docenia zastosowaną kolorystykę. Opinię o samej grze rozwinę dopiero w recenzji, ale zdradzę Wam, że patronat nie wziął się znikąd i czekałem na własny egzemplarz równie niecierpliwie co Wy. Prosta, acz nie prostacka gra area control, oparta na manipulacji kostkami. Powinna się spodobać zarówno zaawansowanym graczom jak i tym, którzy dopiero zaczynają przygodę z planszówkami.

Z okazji zbliżającej się polskiej premiery Dice Settlers, na moim Facebooku rozpocznie się w najbliższych dniach konkurs, w którym nagrodą będzie przedpremierowy egzemplarz naszych Osadników z krwi i kości! Stay tuned.