• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Kaimada ZnadPlanszy.pl
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Abominacja: Dziedzictwo Frankensteina

16 grudnia 2019/0 Komentarze/w Gry planszowe, Recenzja/Autor Marysia Kidawska-Adamiak

Nietypowej tematyki w grach ciąg dalszy, ale tym razem w zdecydowanie lepszym wydaniu. Z Ostatnimi Chwilami Rebelowi nie wyszło, ale kiepskie wrażenie zostało szybko zatarte przez kolejny niesztampowy tytuł. Tym razem możemy poszwendać się po planszy w poszukiwaniu… materiału budulcowego do odtworzenia eksperymentu doktora Frankensteina i stworzenia towarzysza/towarzyszki dla książkowego monstrum. Idealna tematyka na Halloween, ale dopiero przyszłoroczne, bo w tym roku gra spóźniła się o trzy dni. Warto było ubrudzić sobie ręce? No i czy ten temat nie jest zbyt mroczny? Zapraszam.

Przybliżenie gry

Potwór Frankensteina powrócił, a po piętach depcze mu prawy kapitan Walton. Monstrum poszukuje towarzysza, kogoś kto zrozumie i podzieli jego ciężki los wygnańca. Wszak każdy pragnie choćby namiastki przyjaźni, a może i miłości? Czasu jest mało, bo potężna postać w ciemnym płaszczu zwraca na siebie uwagę. Stwór zdecydował się zatrudnić najtęższe umysły, czyli Was drodzy gracze, byście powtórzyli makabryczny eksperyment. Czy komuś uda się ożywić Abominację? A może dobro zwycięży i sprawiedliwość z ręki kapitana Waltona spotka potwora i wszystkich jego popleczników.

Elementy gry

Abominacja skrywa się w dość dużym i ciężkim pudle ozdobionym sugestywną i przyciągającą wzrok ilustracją. We wnętrzu znajdziemy masę elementów, które prezentują się bardzo dobrze. Szata graficzna jest mroczna, spójna i świetnie pomyślana. Gdzieniegdzie pojawiają się cytaty z książkowego źródła odkrywanej przez nas historii. Karty są jakościowo niezłe i rzadko je tasujemy, ale ciemne brzegi nakłaniają do zakoszulkowania. Planszetki graczy faktycznie są dość cienkie, ale w niczym to nie przeszkadza. Za to wizualnie są genialne. Główna plansza jest solidna i wyjątkowo ładna. Całość jest matowa, a lokacje są błyszczące, co daje bardzo ładny efekt. Żetony, z których będzie powstawał nasz eksperyment również są porządnie wykonane, a grafiki – zaskakująco anatomicznie. Jedynym, co psuje bardzo dobre wrażenie są kosteczki surowców, które spełniają swoją funkcję, ale jest ich zwyczajnie za mało. Już w trzyosobowej grze zdarzało się, że ich zabrakło.

Jak w to się gra?

Gracze otrzymują zestaw pionków w wybranym kolorze, oraz kartę postaci ze specjalną umiejętnością i zaskakująco obszerną notką biograficzną. Planszetki gracza przedstawiają stół, na którym będzie powstawał nasz eksperyment, wskaźniki człowieczeństwa, reputacji i wiedzy, oraz dodatkowe miejsca dla naszych pionków. W zaciszu naszego laboratorium możemy się doedukować, oddać nieco krwi w imię nauki, naładować butelki lejdejskie i naprawić uszkodzenia ciała powstającego potwora. Najważniejsze jednak są wskaźniki, które nie dość, że gwarantują nam masę punktów dodatnich (lub ujemnych…) na koniec gry, to jeszcze zapewniają doraźne bonusy w czasie partii. Wzrost człowieczeństwa podniesie naszą reputację, ona zapewni nam więcej wartościowych pracowników, a wiedza da nam większe szanse ożywienia potwora. Na planszetce są również obszary służące do magazynowania materiałów, podzielone ze względu na poziom świeżości (od I do IV) oraz miejsce na kości i elementy przeznaczone na sprzedaż. Każdy z tych obszarów ma ograniczoną pojemność, co potrafi utrudnić grę. Co turę elementy będą się starzały, chyba że zakupimy blok lodu, który będzie je schładzał.

Każda runda rozpoczyna się od fazy wydarzeń. Pierwszy gracz dobiera kartę z wcześniej przygotowanego stosu i zapoznaje się z jej treścią. Może to być wydarzenie, które na jedną rundę zmienia warunki gry, działania niektórych pól itd. Może to również być spotkanie rozpatrywane natychmiast, lub dopiero w momencie odwiedzenia wskazanego pola przez pionek innego gracza. W takim przypadku rozpoczynający naukowiec powinien zachować kartę i odczytać ją dopiero, kiedy ktoś uruchomi jej działanie. Ta faza wprowadza pewną dozę losowości, która może zirytować, ale potrafi też zapewnić niezapomniane wspomnienia – o tym więcej w akapicie poświęconym klimatowi.

Jak na rasowy worker placement przystało, w Abominacji będziemy wędrować naszymi pionkami po polach miasta i własnego laboratorium. Każde z nich natychmiast daje nam korzyść – surowce, karty człowieczeństwa, badań, pieniądze i wzrost wskaźników. Powiązanie nazwy lokalizacji z jej działaniem jest bardzo dobrze przemyślane. W dokach możemy nająć różnej maści rzezimieszków, na cmentarzu pozyskać materiały o kiepskiej świeżości, w kostnicy nieco lepsze, a na placu miejskim po egzekucji i w ciemnej alejce – pierwszej jakości. Kolejni gracze mogą ponownie skorzystać z zajętego wcześniej pola, za pomocą toru przekupstwa. Płacą łapówkę graczowi i podmieniają jego pionek na swój. Tor ten jest inny w zależności od składu osobowego uczestniczącego w danej partii.

Kiedy wszystkie pionki znajdą się na planszy, przechodzimy do fazy laboratorium. Gracze jednocześnie mogą zbudować części ciała monstrum. Każdy posiada kartę pomocy z tabelą określającą wymagany zestaw materiałów i minimalny poziom wiedzy niezbędny do rozpoczęcia/zakończenia budowy. Za każdą z nich natychmiast otrzymujemy punkty zależne od świeżości materiałów i ewentualnego użycia elementów odzwierzęcych. Następnie, jeśli mamy przynajmniej jedną ukończoną część ciała, możemy pociągnąć za dźwignię, czyli rozładować od jednej do trzech butelek lejdejskich i rzucić dwiema kośćmi za każdą. Udany rzut pozwala nam ożywić ukończoną część ciała, ale pech potrafi uszkodzić z trudem tworzone ciało potwora.

Grę kończy pełne ożywienie dowolnego monstrum, lub dotarcie pionka kapitana Waltona do końca toru opowieści. Każda ożywiona część zapewnia dodatkowe punkty. Wygrywa gracz, który zdobędzie ich najwięcej. W zależności od tego, który warunek kończący został spełniony, możemy przeczytać w instrukcji jedno z dwóch zakończeń fabularnych.

Klimat

Według mnie klimat w Abominacji jest wyraźnie wyczuwalny i świetnie zbudowany. Akcje mają sens i są ściśle powiązane z miejscem ich wykonywania. Ilustracje są makabryczne i realistyczne. Nawet użycie kości do ożywienia jest sensowne. Wszak porażenie tkanek prądem jest nieprzewidywalne i może skutkować ich uszkodzeniem. Wydarzenia budują wrażenie przeżywania spójnej i ciągłej historii, a spotkania odsyłające nas do księgi skryptów są miłym dodatkiem. Owszem, wprowadzają losowość, która jednym może niespodziewanie przeszkodzić, a innym pomóc, ale nie jest to nic niszczącego partię.

Naszym najjaśniejszym momentem było wydarzenie, które dotknęło gracza wcielającego się w bezdusznego psychopatę. Wyszło na to, że w tamtym momencie gry to on był postacią o najwyższym człowieczeństwie, mimo że mechanicznie miał je zafiksowane na poziomie 0. Odwiedziło go dwóch policjantów, którzy w wyniku jego wyborów zostali… usunięci przez naszego zleceniodawcę. W efekcie kolega otrzymał zestaw świeżutkich materiałów.

To może teraz chwilkę o tematyce. Cała gra jest inspirowana światem stworzonym przez Mary Shelley w powieści Frankenstein. Czy mamy tu więc do czynienia z fantastyką, która niczym się nie różni od zombiaków i innych mitycznych stworów? Moim zdaniem nie do końca. Ta gra jest bardzo dosłowna. Idziemy na cmentarz bezcześcić groby, kradniemy ciała ze szpitala i kostnicy, sprzedajemy ludzkie organy na rynku i mordujemy w ciemnej uliczce. Tutaj nie da się udawać, że robimy coś innego. Dlatego ta gra szokuje bardziej niż zabijanie zombiaków, czy przesuwanie klocków symbolizujących wojska po planszy. Z tej przyczyny uważam, że nie powinna trafiać do dzieci i ludzi o zbyt dużej wrażliwości. Może to być moje spaczenie, bo sama z racji profesji widziałam trochę więcej śmierci niż statystyczny człowiek. Dla mnie pierwszy kontakt z tą grą był trochę niekomfortowy i może się okazać, że nie jestem w tym odosobniona. Plus trywializowanie tematyki śmierci jest w mojej opinii nieodpowiednie dla dzieci. No i te grafiki też.

Podsumowanie

Pomijając tematykę, Abominacja to bardzo solidny tytuł. Świetnie wykonany, z ciekawym połączeniem mechaniki i delikatnego elementu opowiadania historii. Grafiki i akcje są bardzo klimatyczne. Generalnie bardzo dobrze bawiliśmy się grając w nią, ale… No właśnie niestety jest ale. Nawet kilka. Pierwsze partie rozgrywaliśmy w trzy osoby, gdzie gra działała bardzo dobrze. Na dwie było nieco zbyt luźno, mogliśmy swobodnie ukończyć budowę potwora i zdobyć dużo punktów. Niestety później zagraliśmy w pełnym składzie i dostrzegliśmy kilka mankamentów, o istnieniu których utwierdziliśmy się w kolejnych partiach.

Zacznijmy od najważniejszych zarzutów, czyli wyraźnie widocznego braku zbalansowania umiejętności postaci oraz kart człowieczeństwa i badań. Te pierwsze są właściwie nie do naprawienia, więc polecałabym grać zupełnie bez dodatkowych umiejętności, lub dawać te mocniejsze nowicjuszom. Przykładowo postać, która nie może zyskiwać i tracić człowieczeństwa może buszować po ciemnej alejce, gdzie zdobywa w łatwy sposób najlepsze materiały. Z drugiej strony mamy personę, która zyskuje jeden reputacji zawsze, gdy ktoś ją wypchnie z pola akademii. W żadnej partii nam się to nie zdarzyło, więc dany gracz grał de facto bez bonusu. Karty człowieczeństwa i badań wybieramy z dwóch dostępnych w obszarze, więc mamy wpływ na losowość. Niestety niektóre dają prawie niezauważalny bonus i kosztują nas dodatkową akcję, a inne są zdecydowanie mocniejsze.

Losowość jest równie bolesna przy ożywianiu monstrum. Jest to sensowne klimatycznie, ale tylko jeden sukces na szarych kościach to przesada. Możemy wykorzystać karty badań do modyfikowania losowości – mają one dodatkowe działanie pozwalające np. na przerzut, dodanie kolejnych kości, zignorowanie uszkodzeń itd. Niestety te rzuty przesądzają o zwycięstwie, bo ożywione części dają bardzo dużo punktów na koniec gry. Minusem jest też dość długi czas rozgrywki, który tylko nieznacznie zmniejsza się wraz z ograniem graczy. Wszystkie te elementy są powoli naprawiane w wariantach opublikowanych przez oryginalnego wydawcę. Muszę zgodzić się z zarzutami, z którymi spotkałam się w internecie. Wydaje się, że Abominacja to świetny pomysł, z którym się pospieszono i dopiero po wydaniu przechodzi gruntowne testy i jest naprawiany przez wydawcę. Rozwiązanie godne gier komputerowych.

Werdykt

Prawie całe podsumowanie poświęciłam narzekaniom. Tymczasem ja Abominację bardzo lubię. Denerwują mnie jej wady, bo widzę tu karygodnie zmarnowany potencjał na jedną z najlepszych tegorocznych gier. Mimo wszystko warto się z nią zapoznać. Pamiętajcie tylko, że tematyka ta nie jest odpowiednia dla każdego i że warto zapoznać się z wariantami zasad dostępnymi w sieci. A może najlepiej zaczekać na drugie wydanie, jeśli takowe się ukaże? Ja się bawiłam dobrze, więc daję jej ocenę 7 w rankingu BGG – jest to ciekawa, klimatyczna gra, ze świetnym wykorzystaniem worker placementu okraszonego szczyptą storytellingu.

Dodatkowy wariant skracający rozgrywkę został przetłumaczony i jest do ściągnięcia tutaj.

  • Wykonanie: +

    + grafiki

    + jakość materiałów

    – za mało kosteczek surowców

  • Klimat: +

    + wszystkie akcje w grze mają sens

    + losowość ożywiania nadaje realizmu

    + nienachalne, pomysłowe wydarzenia

  • Ocena końcowa: 7

    + idealne połączenie mechaniki z tematyką

    + delikatna i ciekawa warstwa przygodowa

    + świetna oprawa graficzna

    – wyraźnie widoczne błędy balansu

    – zbyt długi czas rozgrywki

    +/- na bieżąco naprawiane przez wydawcę, tylko czemu dopiero teraz…

Dziękuję wydawnictwu Rebel za przesłanie egzemplarza do recenzji.
Tagi: Euro, Rebel
https://kaimada.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/73/2019/12/DSC05660.jpg 1728 2592 Marysia Kidawska-Adamiak https://kaimada.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/73/2016/09/ksimada.png Marysia Kidawska-Adamiak2019-12-16 19:02:032021-01-16 19:13:24Abominacja: Dziedzictwo Frankensteina
Artykuły, które również mogą się Tobie spodobać
Pret-a-Porter
Trismegistus
Welcome to…
Sierra West
Brass Birmingham
Władca Pierścieni Podróże przez Śródziemie – pierwsze wrażenia
Concordia
Podróżnik – dodatek do Altiplano
https://facebook.com/sebastian.adamiak.3https://twitter.com/kaimada_shttp://DOMENA.znadplanszy.pl/kontakt/

Sebastian Adamiak
Łodzianin od urodzenia. Matematyk, pracownik sektora bankowego. Były członek Stowarzyszenia Miłośników ERpegów i Fantastyki w Łodzi i współorganizator Łódzkiego Portu Gier. Prywatnie fan fantastyki ogólnie, a science fiction w szczególności. Zagorzały zwolennik klimatycznych ameritrashów, zwłaszcza tych dziejących się w przestrzeni kosmicznej.

Kaimada ZnadPlanszy.pl

NAJNOWSZE WPISY

  • APERIODYK#30 Piękniejsze TOP10 vol. 5.08 marca 2022 - 21:03
  • Napad na Doomrock11 stycznia 2022 - 14:58
  • Versailles 1919 – gdy eurosuchar idzie na wojnę…25 października 2021 - 20:20
  • Alexander Pfister – osąd bohatera20 lipca 2021 - 18:22
  • Coalitions – wrażenia z prototypu6 lipca 2021 - 13:54
  • Diuna Imperium31 maja 2021 - 18:23
  • APERIODYK#29 Top 5 gier wojennych poznanych w 202018 maja 2021 - 17:52
  • Kamienna Mandala29 kwietnia 2021 - 17:49
  • Dylematy Króla19 kwietnia 2021 - 16:28
  • APERIODYK#28 Top 10 gier wydanych w 2020 roku18 marca 2021 - 16:42

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Gry karciane
  • Gry planszowe
  • Pierwsze wrażenia
  • Podcasty
  • Raporty z rozgrywki
  • Recenzja
  • SeaFall
  • Twilight Imperium
  • Unboxing
  • Wstęp

Pages

  • Kontakt
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • marzec 2022 (1)
  • styczeń 2022 (1)
  • październik 2021 (1)
  • lipiec 2021 (2)
  • maj 2021 (2)
  • kwiecień 2021 (2)
  • marzec 2021 (2)
  • luty 2021 (4)
  • styczeń 2021 (3)
  • grudzień 2020 (1)
  • listopad 2020 (1)
  • październik 2020 (3)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (5)
  • lipiec 2020 (4)
  • czerwiec 2020 (3)
  • maj 2020 (3)
  • kwiecień 2020 (2)
  • marzec 2020 (4)
  • luty 2020 (5)
  • styczeń 2020 (7)
  • grudzień 2019 (5)
  • listopad 2019 (9)
  • październik 2019 (3)
  • wrzesień 2019 (4)
  • sierpień 2019 (4)
  • lipiec 2019 (6)
  • czerwiec 2019 (6)
  • maj 2019 (5)
  • kwiecień 2019 (7)
  • marzec 2019 (7)
  • luty 2019 (10)
  • styczeń 2019 (10)
  • grudzień 2018 (8)
  • listopad 2018 (4)
  • październik 2018 (9)
  • wrzesień 2018 (4)
  • sierpień 2018 (4)
  • lipiec 2018 (2)
  • czerwiec 2018 (4)
  • maj 2018 (5)
  • kwiecień 2018 (3)
  • marzec 2018 (4)
  • luty 2018 (7)
  • styczeń 2018 (6)
  • grudzień 2017 (4)
  • listopad 2017 (6)
  • październik 2017 (2)
  • wrzesień 2017 (3)
  • sierpień 2017 (6)
  • lipiec 2017 (8)
  • czerwiec 2017 (4)
  • maj 2017 (5)
  • kwiecień 2017 (3)
  • marzec 2017 (7)
  • luty 2017 (6)
  • styczeń 2017 (6)
  • grudzień 2016 (3)
  • listopad 2016 (6)
  • październik 2016 (7)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Kaimada ZnadPlanszy.pl | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: APERIODYK#18 Dwumiesięczne podsumowanie Link to: APERIODYK#18 Dwumiesięczne podsumowanie APERIODYK#18 Dwumiesięczne podsumowanie Link to: Wyprawa do El Dorado Link to: Wyprawa do El Dorado Wyprawa do El Dorado
Scroll to top Scroll to top Scroll to top