Przemyślenia na koniec maja

Kolejny miesiąc i kolejny rekord rozegranych partii. W maju udało mi się rozegrać 41 partii, więc po raz pierwszy od rozpoczęcia zapisywania na BGG, udało mi się wejść do piątej dziesiątki partii. Mimo posiadania półrocznego dziecka. Oczywiście po raz kolejny pomogły Gejsze i Reagan, ale udało się też pograć w większe tytuły. Do tego sporo dzieje się na kampaniach crowdfundinowych, premiera wielkiego hitu (oby) od Portalu zbliża się wielkimi krokami, a na Pyrkonie (relacja tutaj) odbył się finał planszowej gry roku 2018.

1666 i Strażnicy Xobos na portalach crowdfundingowych

W maju wystartowały dwie głośne polskie kampanie crowdfundingowe. Pierwsza została odpalona równolegle na Kickstarterze i wspieram.to, a druga na zagramw.to. Międzynarodowy rozgłos zyskało Anno Domini 1666, które wbrew pozorom nie ma nic wspólnego z niegdyś popularną grą komputerową Anno 1602 („odkryto nowe lądy!”). Jest ona systemem opartym na scenariuszach przygodowych i bitewnych, pozwalających odtworzyć potyczki bohaterów z kart Sienkiewicza z tymi od Alexandra Dumas. Taka swojska siedemnastowieczna ustawka na terenie neutralnego Wiednia. Pozycja wygląda bardzo ciekawie i tak też ocenili ją wspierający, którzy w przypadku obu portali przekroczyli już swoim wsparciem liczbę 100 000 odpowiednio dolarów i złotych. Na zagramw.to Strażnicy Xobos, bo to oni walczą tam o ufudnowanie, zebrali 45 tysięcy PLN z potrzebnych 60 tysięcy, ale mają jeszcze ponad dwa tygodnie na zgromadzenie całej potrzebnej kwoty. Mamy tutaj do czynienia z kolejną próbą przeniesienia komputerowego RTSa na planszę. Podobni do Starcraftowych Dragoonów Strażnicy, walczą o wyczerpujące się źródła energii na planecie. Recenzje są bardzo obiecujące i warto się tym tytułem zainteresować.

Hard City hard life

W maju o ufundowanie na Kickstarterze walczyło też Hard City. Wszystko się udało, zebrano 45 tysięcy dolarów, z potrzebnych 30 tysięcy, i… projekt został anulowany. Część osób zarzuca wydawcy chęć zebrania większej ilości pieniędzy i chciwość. Hexy Studio tłumaczy, że wsłuchali się w głosy fanów i zdecydowali się wydłużyć proces projektowania tego tytułu o co najmniej dwa miesiące, wprowadzić tryby Solo i Co-op, a także zwiększyć wyjściową liczbę przeciwników, scenariuszy i dodatkowych figurek, które pierwotnie miały być Strech Goalami. W świecie, w którym na Kickstarterze wydaje się niedopracowane tytuły, a ich dostarczenie do wspierających potrafi się opóźnić o rok, lub nawet w ogóle się nie ukazać to… jest to dobra informacja. Nie ma co na siłę ciągnąć czegoś co może skończyć się po prostu źle. Czasem trzeba odpowiedzialnie zrobić krok w tył, żeby następnie wykonać dwa kroki w przód. Czekamy na zmiany i kolejną kampanię.

Afera Parowa

Rzeszowskie studio Acram Digital zajmuje się przenoszeniem planszówek na aplikacje mobilne i komputery osobiste. Niestety nad pracownikami zebrały się czarne chmury, po tym jak jeden z nich założył na Steamie sześć kont i publikował sobie pozytywne recenzje. Jako, że proceder odbywał się w sposób jawny, bez żadnych serwerów proxy, to niedługo zajęło adminom wlepienie Acram Digital bana i wyrzucenie ich gier z oferty. Nie miało znaczenia, że studio tłumaczyło, iż była to indywidualna akcja jednego z ich pracowników. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ktoś dla sześciu pozytywnych recenzji zaryzykował wiarygodność całego studia i zepsuł sobie karierę. Jest to tak bezsensowne z punktu widzenia wartości oczekiwanej tego działania, że aż ciężko uwierzyć, że ktoś może być aż tak nierozsądny… Pomijam oczywiście jak nagannie moralnie jest wprowadzenie w życie takiego pomysłu.

Przedsprzedaż Detektywa

W maju wystartowała przedsprzedaż Detektywa: Kryminalnej Gry Planszowej. Z moimi wrażeniami mogliście się zapoznać już po Portalkonie w tym miejscu, a samą grę możecie kupić w sklepach internetowych, lub bezpośrednio ze strony wydawnictwa. W tym drugim wypadku trzeba trochę dopłacić, ale Portal Games przygotował kilka dodatkowych elementów, które mają wynagrodzić bezpośrednie wsparcie twórców. Warto dodać, że tym razem nikt nie kryje faktu, że zawartość przedsprzedażowa będzie później dostępna w sklepie dla wszystkich pozostałych chętnych. Cena jest około 50 zł wyższa niż w zwykłych sklepach internetowych, więc każdy musi zdecydować na czym bardziej mu zależy.

Planszowa Gra Roku

Na konwencie Pyrkon odbyło się rozdanie nagród Planszowej Gry Roku 2018. Lista nagrodzonych prezentuje się następująco:

  • Nagroda Główna – Zamki Burgundii
  • Zaawansowana Gra Roku – Great Western Trail
  • Gra Dla Całej Rodziny – Park Niedźwiedzi
  • Gra Dla Dzieci – Wsiąść do Pociągu: Pierwsza Podróż
  • Tematyczna Gra Roku – This War of Mine
  • Grafika – Karmaka
  • Debiut – Przemek Wojtkowiak (Sanktuarium)
  • Autor – Michał Oracz
  • Nagroda im. Michała Gościniaka – Artur „Nataniel” Jedliński

Zaskoczeń nie było. Część osób dziwi się, że Zamki Burgundii mogły jednocześnie wygrać ogólną klasyfikację i przegrać w kategorii gra zaawansowana, ale wynikało to prawdopodobnie z różnych metod zliczania głosów w tych dwóch przypadkach. Sam nie wiem, czy wybrałbym Zamki, czy GWT… Miałbym z pewnością olbrzymi problem.

Blogi planszowe, a zarabianie pieniędzy

Na jednym z konkurencyjnych serwisów pojawił się artykuł, traktujący o zakładaniu blogów planszowych w celach typowo zarobkowych. O ile z częścią rad (określenie grupy docelowej, pomysł na wyróżnienie naszego bloga/serwisu/kanału, regularność) ciężko polemizować, to z samą ideą rozpoczynania takiej działalności w celach zarobkowych osobiście zgodzić się nie mogę. Rynek gier planszowych w Polsce rozwija się dynamicznie, ale nie jest to – wbrew temu co się niektórym może wydawać – kopalnia złota. Konkurencja jest duża, najlepsi w branży recenzenckiej są w stanie zebrać na Patronite ledwie kilkaset złotych miesięcznie (vide Piotrek Piechowiak z Grania w Chmurach). Żeby się wyróżnić niezbędny jest oczywiście pomysł na siebie, ale potrzeba także wieloletniego doświadczenia w grach planszowych, ogrania, znajomości wielu tytułów i mechanik. Recenzowanie gier powinno wychodzić z wewnętrznej potrzeby człowieka i chęci wniesienia naszego zaangażowania w hobby na wyższym poziomie. Jeśli nie spełnimy tych podstawowych założeń, a naszym celem będzie sława i zarobek, to bardzo szybko się zrazimy, dojdzie do wewnętrznych kłótni w zespole, poczujemy się mocno rozczarowani i niedocenieni przez społeczność. Wszystko musi trwać, każdy musi zapłacić frycowe i nie ma co porywać się z motyką na słońce. Niepowodzenia naprawdę nie są spowodowane stereotypowymi cechami naszych krajan.

Półroczne dziecko, a granie w planszówki

W maju mój syn skończył pół roku. Była to świetna okazja do przemyślenia jak wygląda posiadanie małego berbecia w kontekście grania w planszówki.

Pierwsze 3 miesiące po urodzeniu dziecka zupełnie nie da się grać w planszówki!

Nie no wtedy to się da, ale jak zacznie się przemieszczać to się już nie da.

Głupoty gadacie, małe dziecko, mały problem! Jak zacznie podchodzić do stołu i wszystko ściągać to zobaczycie!

Też znacie te pełne cierpienia wypowiedzi rodziców krążące po sieci? Ba nawet nie po sieci, myślę że każdy przyszły/obecny rodzic planszówkowicz usłyszał to od znajomych czy rodziny. Nawet sam Mac Gerdts, gdy prosiłem go o autograf na grze dedykowany mojej ciężarnej żonie powiedział, że niepotrzebnie kupuję tę grę, bo i tak w nią nie zagramy. Czy granie z dzieckiem naprawdę jest niemożliwe? Moje comiesięczne bicie rekordów partii raczej temu przeczy…
Zacznijmy od tego, że dzieci są różne. Niektóre grzecznie śpią, a inne nieumyślnie szykują dla rodziców małe piekiełko na ziemi. Tyle, że wszystko da się zorganizować. Koledzy tatusiowie dali mi jedną bardzo ważną radę w okolicach porodu mojej żony.

Dziecku musisz ustalić plan dnia. Naucz go chodzenia spać o konkretnych godzinach. Naucz go kiedy się je. Uświadom, że nie jesteście na każde zawołanie. Daj mu szansę bawić się na macie. Naprawdę nie musisz go trzymać cały dzień na rękach.

Brzmi to prosto, ale nie do końca takie było. Pierwsze półtora miesiąca było trudne, trzeba było przyzwyczaić się do nowej sytuacji i wykazać się sporą determinacją, ale konsekwentnie wcielałem rady kolegów w życie. Jak to teraz wygląda? Filip chodzi spać o przewidywalnych godzinach, jest przyzwyczajony do odwiedzin wujków i cioć grających w planszówki i nie robi dramatu gdy zostaje odłożony, żeby zajął się sobą, skoro tata musi poprowadzić atak na Mecatol Rex swoją flotą Dreadnaughtów.
Ja jestem do grania przy dziecku nastawiony bardzo pozytywnie, bo takie też są moje doświadczenia. Jeśli ktoś ma inne to zapraszam do dyskusji w komentarzach.

W co grałem w tym miesiącu?

W marcu rozegrałem 41 partii w 15 tytułów. Po raz kolejny rekord i po raz kolejny dzięki Gejszom. Nadal ta prosta gra Naszej Księgarni mi się nie znudziła i z pewnością w czerwcu również zagości na naszym stole.

Grą miesiąca został Pulsar 2849 – świetne euro od Czech Games Edition. Vladimir Suchy stworzył grę bez klimatu, która jest wydana w sposób dość budżetowy, ale w pełni wynagradza nam to fenomenalną mechaniką. Muszę ją jeszcze sumienniej ograć, ale na chwilę obecną oceniam ten tytuł wysoko.

W maju wreszcie usiadłem do czteroosobowej partii w Zakazane Gwiazdy. Kiedyś kupiłem to w celach przyszłej odsprzedaży, ale dziś nie wyobrażam sobie rozstania z tym tytułem. Świetne area control w kosmosie, mocno nastawione na walkę, dobrze osadzone w klimacie Warhammera 40k. Gram w to zdecydowanie za rzadko…

Koniecznie muszę wyróżnić także Decrypto. Dla mnie jest to tytuł, który z naszego stołu wymiótł Tajniaków dzięki angażowaniu obu stron w każdym momencie gry. Jest to także zabawniejszy pozycja dzięki konieczności wymyślania szalonych haseł w dixitowym stylu.

Rozczarowanie miesiąca? Klimat w This War of Mine. Wiem, że gra została tematyczną grą roku. Ja jednak nie jestem w stanie się przekonać do tego niesamowitego (podobno), dołującego klimatu tej gry. U nas te historie z dziennika po prostu nie działają. Podchodzimy pewnie do niej zbyt mechanicznie. Sama gra mi się podoba, ale jest zdecydowanie zbyt długa, jak na to co sobą oferuje.

 

  • Michał Wróblewski

    Temat rzeka: granie przy malym dziecku. Obecnie mam dwoje (2,5 roku i 0,5 roku) i granie wychodzi bardzo rzadko. Nawet jak około godz. 21 mamy już spokój to po prostu nie ma siły na granie. W ciągu dnia w weekendy i święta odpada bo starszy syn to już inna para kaloszy. Przy pierwszym dziecku rzeczywiście czas na granie był. Miałem podobne doświadczenia jak Ty.
    Czekam tylko jak dzieciaki podrosną i wówczas się odkuję. A tymczasem zawartość „półki wstydu” się powiększa 🙂

  • Monok

    Mój syn ma juz 16 miesięcy i powiem że zazdroszczę. Jest plan, organizacja i granie w domu nie mieści sie od dawna no chyba ze wypad na męskie granie … Może zacznie lepiej spać po 100% odstswieniu piersi … Zobaczymy 😉

    • No nasz przesypia całe noce więc tutaj rzeczywiście z tym problemu nie mamy. 🙂

      • Monok

        Lepiej nie zapeszaj. Bo nasz też dobrze spał do okresu ząbkowania, zęby mu niby już wylazły wszystkie już ze 2 miesiące temu, ale niespokojne noce pozostały ;(.