APERIODYK#1 Zapowiedzi Rebela

Rebel rozpoczął nowy rok ogłaszając wiele zbliżających się premier. W dwie z nich już zagrałem, na dwie czekam od dawna i może się w końcu doczekam. Kilka już wcześniej zwróciło moją uwagę i bardzo cieszą mnie wydania polskie. O części wcześniej nie słyszałem i raczej nie będę na nie czekał z wypiekami na twarzy. Wbrew pojawiającym się gdzieniegdzie opiniom uważam, że ten rok będzie dobry dla nadmorskiego wydawnictwa. W końcu oferują całkiem sporo ciekawych premier, a to pewnie nie koniec zapowiedzi na ten rok. Jeśli kogoś interesuje moje zdanie na temat zapowiadanych tytułów to zapraszam do zapoznania się z artykułem. Od razu uprzedzam, że większość spostrzeżeń opieram na lekturze instrukcji i filmach zagranicznych recenzentów.

Welcome to…

Nie miałem wcześniej styczności z grami roll and write, choć tutaj jest to raczej pociągnij kartę i napisz… Jednak jeśli każda jest tak dobra, jak Welcome to to wiele straciłem. Jest to jedyna z zapowiedzi Rebela, która jest w moim posiadaniu i wielokrotnie trafiła na nasz stół. Ta gra jest fantastyczna. Nie znalazłem jeszcze osoby, której by się nie spodobała. Kończy prawie każde z naszych planszówkowych spotkań, bo trwa maksymalnie pół godziny, angażuje wszystkich i właściwie nie ma downtime’u. Niedługo powinna pojawić się nasza recenzja tego tytułu, więc teraz nie będę się o nim rozpisywać. Powiem tylko tyle – bardzo cieszy mnie wydanie go w naszym kraju, bo wersja angielska jest dość droga. Jest na co czekać.

Everdell

Tytuł faktycznie pięknie wykonany, ale część elementów jest urodziwa kosztem bycia praktycznymi. Surowce – drewno, żywica, kamień i gumowe! borówki są super, ale rozsypują się i turlają się po całym stole. Drzewo 3D skutecznie zasłania połowie graczy planszę i w zasadzie uniemożliwia granie. Jeśli już ktoś chciał się pobawić z tekturą, to mógł darować sobie drzewo i zrobić pojemniczki na zasoby.

Mamy za zadanie skompletować przed sobą wioskę, na która składają się budynki i ich mieszkańcy. Każda karta ma swój koszt wyrażony w surowcach. Bardzo fajną mechaniką jest zniżka, rodem z 7 cudów świata, pozwalająca zagrać za darmo niektóre karty (jeśli mamy już zagrane ich poprzedniczki). różnorodność akcji jest niewielka. Możemy albo zagrać kartę na stół, jeśli nas na nią stać, albo pójść na jedno z pól na planszy, żeby zdobyć surowce, nowe karty na rękę lub punkty zwycięstwa. Całość jest podzielona na cztery pory roku, które kończymy niezależnie od innych graczy. Deklaracja ukończenia pory roku skutkuje tym, że możemy zebrać swoich pracowników na rękę i otrzymać 1, lub 2 nowych.

Jeśli chodzi o samą rozgrywkę to po pierwszej i póki co jedynej partii mogę powiedzieć tylko tyle, że jest to lekka, ale bardzo przyjemna gra. Działa sprawnie, cieszy oko, ma niski próg wejścia, ale daje spore pole do kombinowania. Powinna być dość szybka – poniżej 1,5h – ale polecam nie siadać do niej z wybitnymi myślicielami, bo może się przedłużyć i stać nużąca. No i przy dość wysokiej cenie angielskiej wersji ciekawe, jakie będzie SCD polskiej.

Solenia

Piękna okładka i nazwisko autora od razu zwracają uwagę. Sébastien Dujardin jest współautorem genialnego Troyes. Po bliższym zapoznaniem się z zeszłoroczną premierą od Pearl Games jednak widać, że nie ma nic wspólnego z poprzedniczką. Tym razem otrzymujemy dość lekki, może nawet rodzinny tytuł dla 1 do 4 graczy, który powinien zająć nam około 45 minut. Niestety nie miałem przyjemności gry wypróbować osobiście, ale to co możemy zobaczyć na zdjęciach i filmach zagranicznych recenzentów prezentuje się świetnie. Mamy piękne grafiki, ciekawe rozwiązane karty i w pełni funkcjonalny insert w pudełku. Pozostaje mieć nadzieję, że polskie wydanie będzie równie dobrze wykonane.

Znajdujemy się na planecie Solenia, która zatraciła dzienny cykl, więc część miast jest wiecznie skąpana w świetle słonecznym, a pozostałe znają tylko granat nocnego nieba. Naszym zadaniem jest przemieszczać się między dryfującymi wyspami produkcyjnymi zdobywając na nich zasoby, żeby dostarczyć nocnym miastom potrzebne im do przeżycia zboże i drewno, a dziennym wodę i kamień. Dokonujemy tego za pomocą szesnastu kart – tylko tyle akcji będziemy mieli dostępnych w każdej rozgrywce, która kończy się właśnie po 16 turach. Jeśli chodzi o same karty to mamy na nich wartość – od 0 do 2 – bonus, który dadzą nam, gdy spadną z planszy i… dziurę. Będziemy je zagrywać na planszę i otrzymywać dzięki nim surowce, dostarczać towary do miast oraz popychać nasz sterowiec ku nowym terenom. Na każdym obszarze może być tylko jedna karta, którą musimy zagrywać obok sterowca i/lub naszych wcześniej położonych kart, ewentualnie zapłacić surowiec za każde pole przerwy.

Zasady wydają się proste ale dają też spore pole do planowania i blokowania przeciwników. Możemy innym utrudniać dostęp do interesujących ich terenów. Regrywalność sprawdzimy dopiero, gdy gra trafi do naszych rąk, ale na podstawie instrukcji i pierwszych recenzji możemy trochę pogdybać. Mamy tylko 16 kart, co turę 3 losowe na ręce i zagramy każdą z nich tylko raz. W grze możemy spełnić losowe z 48 zamówień. Plansza składa się z 5 części, które będą się przemieszczać za każdym razem, gdy ktoś zagra kartę o wartości 0. Myślę, że sama podstawowa wersja gry może się znudzić po kilku partiach, ale wariant zaawansowany z innymi planszami sterowców i dwudziestoma czterema ulepszeniami powinien dostarczyć zabawy na więcej partii. Ile? Czas pokaże.

Na skrzydłach

Kolejna piękna gra, która może zaskoczyć całkiem ciekawą i dobrą mechaniką. Tom Vasel i Rahdo już przepowiadają, że Na skrzydłach będzie hitem 2019 roku i zagości w wielu tegorocznych topkach. Na pewno widzę tu ciekawe rozwiązania, ale czy będzie to aż taki hit? Znowu muszę powiedzieć, że czas pokaże. Z racji tematyki moja żona podchodzi do tego tytułu zdecydowanie bardziej entuzjastycznie.

O co w skrócie chodzi? Tym razem mamy za zadanie stać się jak najlepszymi opiekunami rezerwatów dla ptactwa. Mamy trzy typy siedlisk, każde z których pozwalają nam na inne akcje. Wprowadzanie nowych zwierząt do tych siedlisk wzmacnia ich akcje i w ten sposób budujemy sobie silniczek prowadzący nas do zwycięstwa.

Wykonanie, przynajmniej na ekranie, wygląda przepięknie. Wieża do rzutu kośćmi w kształcie karmnika, 170 indywidualnie ilustrowanych kart ptactwa zachwycają, a cała reszta elementów prezentuje się równie dobrze. Miejmy nadzieję, że jakość i trwałość elementów pójdą w parze z urodą.

Ostatnie chwile. Burzliwe życie Billy’ego Kerra

Polska wersja gry Holding On to kooperacja, w której gracze wcielają się w rolę personelu medycznego zajmującego się śmiertelnie chorym Billym Kerrem. Jest to kolejny przedstawiciel gier narracyjnych, a głównym celem rozgrywki jest rozwiązanie zagadki przeszłości Billy’ego. W założeniu brzmi to bardzo podobnie do popularnej gry komputerowej To The Moon. Ciekawa tematyka została przekuta na dziesięć w regrywalnych (przynajmniej według wydawnictwa) scenariuszy. Graficznie gra przypomina mi mocno T.I.M.E. Stories. Szczerze mówiąc wcześniej Holding On zupełnie mnie nie zainteresowało, ale jak teraz o tym więcej poczytałem to… jest na co czekać.

Co może grze przeszkadzać to bardzo ciężki temat i ton gry. Sam Billy jest podobno przedstawiony jako postać nieprzyjemna, a wszystko kręci się wokół nieuniknionej śmierci i (tak przynajmniej podejrzewam) skomplikowanej przeszłości Billy’ego. Jeśli ktoś szuka wesołej rozgrywki do pubu to raczej jej tutaj nie znajdzie. Dla kogoś lubiącego jednak gry narracyjne, odkrywanie dojrzałej historii, wydaje się być to idealną propozycją na 2019 rok.

Nemesis

W kosmosie nikt nie usłyszy twojego krzyku. Nemesis od dwóch lat jest na szczycie moich oczekiwanych gier na nadchodzący rok. Ciągle przekładana premiera powinna odbyć się jeszcze (dopiero?) w pierwszej połowie 2019 roku. Jest to gra semikooperacyjna umiejscowiona w temacie bardzo zbliżonym do Obcego: ósmego pasażera Nostromo. Każdy z graczy posiada swój tajemny cel i próbuje go wykonać, jednocześnie unikając obcych, którzy przejęli kontrolę nad naszym statkiem kosmicznym. Nie chcę zbytnio nakręcać (znowu) hype’u na tę grę, bo ponownie kilka osób w komentarzach się na mnie oburzy. Co ja poradzę, że czekam na tę grę z wielką niecierpliwością? Przeraziła mnie sugerowana cena detaliczna podczas, gdy zawartość w porównaniu do Twilight Imperium 4ed nie wygląda zbyt imponująco, ale chyba trzeba się przyzwyczaić do rosnących cen w naszym hobby.

Sherlock Holmes Detektyw Doradczy

Drugi z tytułów, na który czekam od lat. Domknięcie „trylogii” detektywistycznej przełomu 2018 i 2019 roku. Detektyw podobał mi się bardzo, tak samo Kroniki Zbrodni, a Sherlock Holmes to gra niemalże legendarna. W tym wypadku rozumiem opóźnienie wydawnicze – oryginalnie gra jest napisana w bardzo specyficzny sposób, sporo archaizmów angielskich na pewno nie pomaga tłumaczom. Sam na dniach powinienem otrzymać scenariusz demo od Wydawnictwa Rebel i będę mógł z Wami podzielić się pierwszymi wrażeniami z Sherlocka.

Władca Pierścieni: Podróże przez Śródziemie

Weź aplikację z Posiadłości Szaleństwa. Zmieszaj z Descentem. Przypraw Gloomhaven. Dodaj temat Władcy Pierścieni. Otrzymasz w ten sposób nowość wydawniczą Fantasy Flight Games, która u nas zostanie wydana jako Władca Pierścieni: Podróże przez Śródziemie. Jest to w pełni kooperacyjna gra, w której nasze postacie stawią czoło Orkom, Trollom i innym Goblinom, przemierzając Śródziemie w celu… W sumie do końca nie wiadomo jakim, ponieważ o grze wiemy tyle, że będzie w niej „wciągająca kampania, z rozwidlającą się fabułą, wieloma zadaniami pobocznymi i dynamicznie generowaną mapą”. Jeśli uda się sensownie połączyć mechaniki z wyżej wymienionych gier i dobrze oddać klimat Śródziemia, to koniecznie będzie trzeba to sprawdzić.