Semper Fidelis – raport z pola bitwy

W świecie planszowym występują recenzje, unboxingi, pierwsze wrażenia i zapowiedzi. W wypadku gier wojennych autorzy często publikują także opisy swoich rozgrywek. Niedawno miałem okazję rozegrać pełny scenariusz tytułowy gry Semper Fidelis. Pokusiłem się o sfabularyzowany opis naszej potyczki, który dzień po dniu przedstawi Wam dynamicznie rozwijającą się sytuację we Lwowie. Od razu zaznaczę, że nie jest to recenzja, nie zawiera mechanicznego opisu gry, ale daje przedsmak tego co ten tytuł oferuje i jak może przebiegać rozgrywka. Dlaczego zdecydowałem się na fabularyzowany opis? Bo nie mogłem się powstrzymać. Podczas rozgrywki cały czas wizualizowałem sobie przebieg walk, a w ciągu tygodnia ciągle myślałem o tej grze, czytałem źródła historyczne i podziwiałem odwzorowanie wydarzeń historycznych w Semper Fidelis przez Łukasza Wronę.

31. października 1918 roku porucznik Ludwik de Laveaux z Polskiej Organizacji Wojskowej, wyznaczył na godzinę dziewiątą wieczorem mobilizację peowiaków na terenie Domu Akademickiego. Pozyskane przez wywiad informacje, świadczyły o wysokim prawdopodobieństwie rozpoczęcia przez żołnierzy ukraińskiego pochodzenia zbrojnej akcji we Lwowie. Równocześnie kapitan Antoni Kamiński z Polskiego Korpusu Posiłkowego zaordynował mobilizację swoich ludzi w Szkole Sienkiewicza. Planów ruchu wyprzedzającego nie popierał, wierzący zapewnieniom austriackiej administracji Lwowa, kapitan Czesław Mączyński z Polskich Kadr Wojskowych.

Wobec bierności sił polskich w nocy z 31. października na 1. listopada siły ukraińskie, dowodzone przez pułkownika Dmytro Witowskyja, przejęły kontrolę nad większością Lwowa. W rękach Rusinów znalazł się Ratusz, Dworzec Główny, czy Wysoki Zamek. Obecne w mieście siły austro-węgierskie ogłosiły neutralność. Polscy ochotnicy zbierali się w Domu Akademickim – gdzie ustanowiono sztab – a także w Domu Techników i w Szkole Sienkiewicza. Głównodowodzącym Naczelnej Komendy Obrony Lwowa obwołany został kapitan Mączyński. Zdając sobie sprawę z nadchodzących posiłków Strzelców Siczowych zdecydował się zaatakować Cytadelę przy użyciu miejscowych Baciarów, a następnie umocnić się na zajmowanych terenach. Niestety celny ostrzał z Wysokiego Zamku wyhamował polski szturm i zmusił nasze oddziały do wycofania się na poprzednie pozycje. Ostatnim rozkazem Mączyńskiego było stworzenie lotnego oddziału z ochotników znajdujących się w Domu Techników, który miał zbierać tak potrzebne w walkach zaopatrzenie i zabezpieczyć austriacką baterię artylerii na Rzęśnie Polskiej. Wobec spektakularnej porażki porucznik de Laveaux zastąpił kapitana Mączyńskiego i zaplanował obejście ukraińskich pozycji. Niestety drugiego listopada, zmasowany atak byłych żołnierzy 15. i 19. pułku piechoty, wdarł się do Domu Akademickiego, rozbijając polski sztab, rozstrzeliwując oficerów i rozpraszając resztki naszych żołnierzy.

Nowy sztab został ustanowiony w Szkole Sienkiewicza, a dowództwo przejął porucznik Roman Abraham. W odezwie do ludności Lwowa namawiał mieszkańców do podporządkowania się NKOL i stawienia się w punktach mobilizacyjnych. Zdecydował się także na negocjacje z obecną w mieście milicją żydowską, która miała zablokować transport kolejowy żołnierzy sotnika Osypa Bukszowanego. Zabieg się udał wobec czego Polacy mogli rozpocząć próbę odbicia Dworca Głównego. Trzeciego i czwartego listopada trwały o niego ciężkie walki, oddziały ukraińskie podjęły heroiczną obronę i jeden ze szturmów śmiercią przypłacił porucznik Abraham. Piątego listopada Polacy ostatecznie przejęli Dworzec, a kolejnym dowódcą obrony Lwowa został kapitan Zdzisław Trześniowski.

Rozkazem nowego dowódcy zaprzestano dalszej ofensywy i rozpoczęto budowę barykad. Linia obrony miała koncentrować się wokół Domu Techników, Szkoły Sienkiewicza, w której pozostawał sztab i wzniesiono tam redutę, a także ewakuowanego Dworca Głównego. Polacy porzucili Szkołę Kadecką i Koszary Wuleckie. Oddział lotny zajął Lotnisko na Lewandówce, na którym stacjonowały trzy sprawne, gotowe do lotu maszyny. Morale polskie były na bardzo niskim poziomie, brakowało leków i żywności. Ukraińcy uwierzyli w swoje rychłe zwycięstwo, ale mając poważne problemy z zaopatrzeniem wojskowym nie zdecydowali się na ostateczne uderzenie.

Siódmego listopada dotarły do Lwowa informacje o powołaniu Republiki Komańczańskiej i opóźnieniu polskiej odsieczy. Wobec powyższych zdecydowano o utrzymaniu zajmowanych terenów i zwiększeniu stanu osobowego milicji żydowskiej, która zajęła lwowski Rynek. Ukraińcy czekali na posiłki z okolicznych wsi i szykowali się do ataku na polski sztab, grupując oddziały w rejonie Cerkwi Św. Jura i Koszar Salwatora. Obrońcom Szkoły Sienkiewicza wydawało się, że czas rezania zbliża się nieubłaganie.

Dziewiątego listopada celny ostrzał artyleryjski rozbił sztab wojsk ukraińskich. Śmierć poniósł głównodowodzący Witowskyj, a zastąpił go obecny w Cytadeli pułkownik Hryć Kossak. Ciosem dla Rusinów okazał się również rozkaz o demobilizacji wojsk austrowęgierskich. Dziesiątego listopada Pułkownik Kossak zdecydował się o podpisaniu umowy z Ukraińską Republiką Ludową i powszechną wiedzą stało się przybycie znacznych posiłków Strzelców Siczowych w ciągu najbliższych cztery dni.

Jedenastego listopada walki wybuchły z nową siłą. Polskie oddziały, przy pomocy milicji żydowskiej, próbowały bez sukcesu przejąć Sejm Krajowy i Koszary Salwatora. Straty atakujących były niewielkie, ale kontrofensywa ukraińskiej sotni huculskiej wyparła Polaków na teren Dworca Głównego i znacząco uszczupliła stany osobowe oddziałów kapitana Tatara. Oddziały żydowskie blokowały nadal tory kolejowe i posiłki ukraińskie ze Zboisk i terenów Rzeźni Miejskiej.

Trzynastego listopada kawaleryjski oddział Wilków został wysłany na teren Namiestnictwa, celem odzyskania zaopatrzenia pozostawionego tam przez austriacką administrację. Oddział rotmistrza Krynickiego postanowił zablokować tory kolejowe prowadzące do miasta. Czternastego listopada, przy użyciu pociągu pancernego, kawalerzyści zadali poważne straty nowo przybyłym żołnierzom ukraińskim. Dodatkowo próba przejęcia kontroli nad dzielnicą żydowską przez Armię Halicką spełzła na niczym.

Szesnastego listopada, wytrącony z równowagi przez ostatnie wydarzenia, pułkownik Kossak wydał rozkaz zmasowanego ataku na polski sztab w Szkole Sienkiewicza. W ruch poszły granaty, karabiny maszynowe, artyleria, a nawet samochód pancerny. Bój trwał w dzień i w nocy. Ukraińcy wielokrotnie przebijali się przez zewnętrzne barykady, ale ani razu nie dostali się do wnętrza szkoły. Po ciężkim starciu atak został odparty, a straty wśród Rusinów były olbrzymie. Obrona reduty pozwoliła utrzymać linię barykad i rozpocząć zdecydowaną kontrofensywę.

Siedemnastego listopada do Lwowa miało przybyć Wojsko Polskie, ale sabotaże linii kolejowych i chaos w kraju opóźniły pociągi o kilka kolejnych dni. Nie zważając na przeciwności losu, kapitan Tatar wysłał oddział Wilków, wraz z Kmicicowymi Barankami na Cmentarz Łyczakowski, gdzie dokonali rozbrojenia stacjonujących tam żołnierzy ukraińskich. Zaskoczeni chłopi nie stawiali oporu i zostali puszczeni wolno do domów, ale Starckowcy nie zostawili przy życiu żadnego z ich oficerów. W tym samym czasie oddziały żydowskie zdobyły kontrolę nad Wysokim Zamkiem.

Osiemnastego listopada Ukraińcy postanowili zemścić się na oddziale podporucznika Wilhelma Starcka i odbili Cmentarz Łyczakowski. W celu złamania polskiego oporu zdecydowali się zastosować zasadę odpowiedzialności zbiorowej na ludności polskiej zamieszkującej wschodnie tereny miasta. Mordy i tortury nie były jednak w stanie powstrzymać młodych lwowiaków, którzy rwali się do walki w celu wyparcia okupanta ze swoich ulic.

Dziewiętnastego listopada Polacy zmobilizowali kolejne jednostki, zdobyli Cerkiew Św. Jura i Górę Stracenia. Z Dworca Głównego ruszył nieudany atak na Koszary Salwatora, zmuszający jednak obrońców do wycofania się do Koszar Ferdynanda. Następnego dnia Ukraińcy odbili Wysoki Zamek, przygotowali się do obrony Sejmu Krajowego i podpalili Dworzec Czerniowiecki. Inicjatywa była po stronie Polaków, a pułkownik Kossak wiedział, że musi utrzymać się tam gdzie się da i liczyć na determinację swoich żołnierzy.

Dwudziestego pierwszego listopada polskie oddziały zdobyły Szkołę Kadecką i odbiły wziętych na zakładników polskich urzędników lwowskich. Patrząc na bestialstwo okupantów wobec cywili, żołnierze kapitana Tatara nie mieli litości dla broniących się Strzelców Siczowych. Dwudziestego drugiego listopada spodziewający się przybycia Wojska Polskiego do miasta Ukraińcy ogłosili czterdziestoośmiogodzinny rozejm. Jednocześnie – chcąc wprowadzić chaos w działaniach Polaków – doprowadzili do wyłączenia elektrowni miejskiej.

Dwudziestego trzeciego listopada na Dworcu Głównym pojawili się wreszcie żołnierze Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego, który przejął dowodzeniem nad wszystkimi polskimi oddziałami w mieście. Chcąc uniknąć międzynarodowego skandalu postanowił uszanować rozejm i dać odpocząć od walk zmęczonym mieszkańcom miasta. Swoim żołnierzom rozkazał zabezpieczyć wszystkie drogie prowadzące do zachodniej części Lwowa i nie podejmować walk z Rusinami.

Dwudziestego czwartego listopada bezradny Hryć Kossak zrozumiał, że miasto jest dla niego stracone. W ukraińskim sztabie powstawał jeszcze plan ataku na tyły polskich formacji przez okoliczne wsie, ale nie został on wcielony w życie. Ostatecznie podjęto decyzję o wycofaniu się z miasta i przejściu do oblężenia Lwowa, wierząc że oparte o państwa Ententy negocjacje, przyniosą ZURL granicę na Sanie.

Kluczem do zwycięstwa Polaków było skupienie się na zabezpieczeniu pozostałego w mieście wojskowego zaopatrzenia, artylerii i samolotów. Mając przewagę w sprzęcie mogli bronić się przed początkowo liczniejszymi, ale nie znającymi miasta oddziałami ukraińskimi. Po ustabilizowaniu sytuacji dowódczej, skrócili front i wykorzystując oddziały kawalerii i milicji żydowskiej wiązali Rusinów w walkach we wschodniej części miasta, odciążając okopanych w Szkole Sienkiewicza i Domu Techników kolegów. Ukraińcom ani razu nie udało się przewieźć swoich żołnierzy pociągiem bliżej Dworca Głównego, a podczas walk pod Winnikami stracili praktycznie całe swoje posiłki wynikającej z umowy z URL. Najważniejszym starciem tej listopadowej bitwy była jednak zaciekła obrona Szkoły Sienkiewiczowskiej. Gdyby ukraińskim rezunom udało się przerwać polską linię obrony, los kapitana Trześniowskiego byłby przesądzony. Tak się jednak nie stało i przez kolejne 21 lat nad lwowskim ratuszem dumnie powiewała polska flaga. To co stało się później to już inna historia…

41 Udostępnień