Rozliczenie oczekiwań na 2017 rok
Zanim opublikuję listę najbardziej oczekiwanych gier 2018 roku, jestem Wam winny podsumowanie planów na 2017 rok. Skuteczność przewidywań wyszła mi dość średnia – z 10 tytułów podobały mi się cztery, ale tylko jeden dostał się do mojej listy najlepszych gier granych w ubiegłym roku. Aż trzy gry w ogóle się nie ukazały i zostały przesunięte na kolejny rok. Wychodzi na to, że trzy ostatnie okazały się rozczarowaniem – choć muszę od razu przyznać, że ograłem tylko jeden z tych tytułów.
10. Great Western Trail – na plus
Jak już wiecie GWT weszło na moją listę TOP 10 gier 2017 roku. Świetne Euro, które okazało się być czymś jeszcze lepszym niż sądziłem. Mieli być kowboje, deck-bulding z planszą i miało podobać się żonie. Wszystko to się udało, a dodatkowo na chwilę obecną jest to najlepsza gra osadzona w realiach Dzikiego Zachodu.
9. Clank! – przesunięte na 2018 rok
Miałem okazję przetestować grę na Łódzkim Porcie Gier. Podobało mi się, ale gra jako taka w Polsce się jeszcze nie ukazała. Odwrotność K2 może odnieść sukces dopiero w przyszłym roku i to raczej później niż wcześniej. Opóźnienie wynika z działań wydawcy oryginalnej wersji i niestety Lucrum Games nie jest w stanie przyśpieszyć tego procesu.
8. Sherlock Holmes Consulting Detective – przesunięte na 2018 rok
Kolejny tytuł, który się nie ukazał. Masa tłumaczenia spowodowała przesunięcie daty premiery na 2018 rok. Wielka szkoda, bo wiele osób mi tę grę polecało i moja ciekawość znacznie wzrosła. Z pewnością znajdzie się na liście tegorocznych oczekiwań i to sporo wyżej niż w 2017.
7. Obecność – na plus
Not Alone okazało się być naprawdę dobrym tytułem wieloosobowym. Grałem w tę grę mniej niż się spodziewałem, ale i tak muszę ocenić ją pozytywnie. Do gry wyszedł już wysoko oceniany dodatek, którego nie miałem jednak okazji przetestować, a kolejny jest w drodze.
6. Pandemic Legacy sezon 2 – na minus
Gwoli ścisłości ja w drugi sezon Pandemica Legacy nie grałem. Wystarczyło mi przejście pierwszej kampanii w ubiegłym roku i cała moja grupa stwierdziła, że nie będziemy kontynuować przygody z Pandemiciem Legacy. Pewnie gdyby nie doświadczenia z SeaFalla to może i bym zaryzykował inwestycję w drugi sezon, ale tak… Nie mam ochoty znów zainwestować w grę, która może mi się nie spodobać, a system Legacy zmusi mnie do rozegrania kilkunastu rozgrywek.
5. Dodatki do Star Trek Ascendancy i T.I.M.E. Stories – na plus
Dodatki do Ascendancy po rocznej obsuwie wreszcie się ukazały i są tak dobre jak miałem nadzieje, że będą. Rozgrywka czteroosobowa była fantastyczna, a twórcy nie stracili umiejętności budowania klimatu. W dodatki do T.I.M.E. Stories Eskpedycja Endurance i Lumen Fidei jeszcze nie miałem okazję zagrać, ale ważne że są już po polsku dostępne i są całkiem dobrze oceniane.
4. Nemesis – przesunięte na 2018 rok
Naprawdę szkoda, że nie dostaliśmy jeszcze Nemesisa w swoje ręce. Gra miała mieć premierę na Essen Spiel 17’, ale została podjęta decyzja o współpracy Rebela z Awaken Realms, wrzuceniu figurek do pudełka i wędrówce na Kickstartera. Z punktu biznesowego decyzja rozsądna. Szykuje się kolejny wielki hit w międzynarodowym systemie crowdfundingowym, ale osobiście wolałbym móc już grać w wersję z samymi żetonami.
3. Pierwsi Marsjanie – na minus
Olbrzymi zawód. Jeden z większych tego roku. Miał być hit, a absolutnie mi ten tytuł nie podszedł. Gra totalnie nie jest tym czym teoretycznie miała być. Nie przeskoczę tego jak bardzo irytuje mnie czas rozstawiania gry, rozpadająca się baza i ogólna, wszechobecna nuda. Więcej mogliście niedawno przeczytać w tekście podsumowującym moje ostatnie wrażenia z tej gry.
2. This War of Mine – na plus
Po Pierwszych Marsjanach miałem już dość kooperacyji, które mogą być nazwane wieloosobowymi grami solo. W 2017 roku zmęczony byłem również pełną kampanią Pandemica Legacy sezonu pierwszego… Na szczęście This War of Mine uratowało sytuację. Gra jest inna niż myślałem. Sądziłem, że jej sercem będzie opowieść i skrypty, a tymczasem dostaliśmy dobry mechanicznie tytuł, obudowany przygnębiającą historią niekończących się walk o miasto, przypominające Sarajewo lat dziewięćdziesiątych. Co jeszcze bardziej zaskakujące – to podejście bardzo mi się spodobało i z pewnością do tego tytułu wrócę.
1. Alien Artifacts
Nie zagrałem w Alien Artifacts. Czemu w takim razie oceniam je negatywnie? Najpierw przypomnę Wam moje oczekiwania:
Co obiecuje Alien Artifacts? Gra ma być szybkim 4X, który choć zapewnia wszystkim graczom te same warunki startowe, to wraz z postępem rozgrywki, każdy rozwija się w inną stronę i będzie miał różnie możliwości i szanse na zwycięstwo. Co więcej podstawowe sekcje na karcie gracza, możliwe do ulepszania, to eksploracja, ekspansja, eksploatacja i eksterminacja. Tak literalnego podejście do gatunku jeszcze nie widziałem, ale bardzo mi się podoba. Jak przystało na przedstawiciela 4X w czasie akcji możemy wymyślić nową technologię, wyprodukować nowe statki, coś ulepszyć, gdzieś polecieć, zaatakować przeciwnika, zebrać zasoby i wiele więcej.
Miał być 4X na kartach, a wyszła zwykła karcianka w stylu 51. Stanu, czy Osadników. Według ogólnej opinii forumowej i recenzenckiej, gra w czasie procesu szlifowania zasad straciła ząb. Muszę sam przetestować, ale z tytułu którego wyczekiwałem najbardziej, gra spadła do kategorii „może kiedyś zagram”, a samo to już o czymś świadczy i uzasadnia negatywną weryfikację moich przewidywań.













