Przemyślenia na koniec maja

Maj zaczął się niesamowicie jeśli chodzi o ilość partii, ale z biegiem czasu okazało się, że liczba rozegranych gier mimo wszystko nie będzie zadowalająca. W naszym światku trochę się jednak działo. Forum mocno dyskutowało o dwóch tytułach Awaken Realms, a kolejny nakład Terraformacji skończył w ten sam sposób. Maj nie przyniósł niestety przełomu w kwestii dodatków do Star Trek Ascendancy… Poza tym odbyło się CMON Expo 2017, które pozwoliło nam się przyjrzeć naprawdę ciekawie wyglądającej produkcji rodem ze świata Siedmiu Królestw. Nawiasem mówiąc nasuwa mi się ciekawe pytanie: co zostanie wydane pierwsze – dodatki do Star Treka Ascendancy, czy Wichry Zimy George’a R.R. Martina?

Zawirowania z Kickstarterem This War of Mine

Pamiętacie niesamowitą kampanię kickstarterową najnowszej gry Michała Oracza? Olbrzymi sukces, kilka wersji językowych, masa pozytywnych opinii na temat wydawanej w lutym gry. Niestety gra zaliczyła opóźnienie i w efekcie dopiero w maju zaczęto rozsyłać angielską wersję podstawki. Wszelkie dodatki i stretch goale mają zostać dosłane później po zakończeniu wysyłki Core Boxów. Wersje językowe inne niż angielska nie są jednak gotowe i długo nie będą. Teoretycznie mają zostać wyprodukowanie w okolicach października. Wysyłka? Pewnie w okolicach świąt znając rynek wydawniczy. Wszystkie te informacje i zmiany terminów nie są same w sobie straszne, ale brak komunikacji Awaken Realms z klientami już problem stanowi. Była zmiana waluty, w której gracze kupili gry (bo kurs poleciał w dół… a jakby poleciał w górę to oczywiście nic by nikt nie zmieniał…), były problemy ze zmianą adresu wysyłki mimo, że opóźnienie wynika ewidentnie z działań firmy, a klienci mają prawo od lutego do grudnia zmienić adres zamieszkiwanego lokum. Aktywni wcześniej na forum i w komentarzach twórcy nagle zamilkli. Nie tak powinno się prowadzić tak dużą kampanię kickstarterową. To jest po prostu nieeleganckie.

Lords of Hellas – kickstarter już w czerwcu

Pozostając w tematach Awaken Realms – szóstego czerwca na kickstarterze rozpoczyna się kolejna kampania crowdfundingowa. Tym razem na tapet trafia Lords of Hellas – gra w klimatach starożytnej Grecji, ale w reliach Gwiezdnych Wrót, czy innej Ekspedycji Bogusława Polcha. Obca technologia stworzyła bogów na Ziemi. Ci których znamy jako mitycznych bohaterów korzystają z dobrodziejstw przywleczonych na naszą planetę na statkach kosmicznych. Gra jest reklamowana i promowana jako lepsze Cyklady. Zawartość Core Boxu jest całkiem niezła – dziewięćdziesiąt figurek, sto dwadzieścia sześć kart i sto trzydzieści siedem pozostałych elementów – a do tego dojdą Stretch Goale w tym na pewno zindywidualizowane figurki dla każdej frakcji, czy dodatkowi bohaterowie jak darmowy Leonidas przez pierwsze 24h kampanii. Area Control w takich klimatach, do tego fenomenalne figurki i wszystko zaprojektowane przez Adama Kwapińskiego? Wyczuwam hit, a biorąc pod uwagę moje oczekiwania co do Nemezisa… Cóż 2017 powinien być przełomowy w karierze planszowej tego autora. Jedynym problemem są negatywne doświadczenia z KSem This War of Mine i The Edge: Downfall, ale z drugiej strony mocno rozważam wsparcie. Zainteresowani będą mogli wypróbować prototyp na Zgranym Wawrze dziesiątego czerwca w Warszawie, a niecierpliwym polecam świetną zapowiedź autorstwa Tycjana na jego blogu na ZnadPlanszy.

Terraformacja Marsa – czy ten szał kiedyś się skończy?

Nagrodę Planszowa Gra Roku Edycja 2017 otrzymała Terraformacja Marsa. Olbrzymi sukces gry pociągnął za sobą wyczerpanie zasobów pierwszego druku w tempie ekspresowym. W okolicy świąt można było dostać używaną Terraformację za 150% ceny sklepowej. Wydawnictwo Rebel zdecydowało się działać i w lutym pojawił się dodruk gry z poprawionymi błędami, które niestety na kilku kartach wystąpiły. Co warte zauważenia, posiadacze poprzedniej edycji otrzymali poprawione elementy za darmo – wszystkie koszty druku i wysyłki poniósł Rebel. Nowa edycja posiadała jeden drobny błąd w opisie Uniwersytetu Marsjańskiego, ale znów wydawnictwo zdecydowało się działać i poprawioną wersję tego projektu dosłać kupującym za darmo. Stała się jeszcze jedna rzecz. Znowu wyczerpał się nakład. Nowa Terraformacja znów zamiast 120 zł kosztuje ponad 200 zł. Używki znów chodzą po 180 zł. Niesamowita sytuacja, która powtarza się po raz kolejny. Wydaje mi się, że zadziałał tutaj mechanizm ograniczonego dostępu do towaru. Popyt wcale nie był aż tak duży, ale ograniczona podaż wytworzyła wśród kupujących poczucie „teraz albo nigdy jej nie dostanę” i rzucili się na pudełka z Terraformacją jak kibice Widzewa na karnety. Ciekawe jak to będzie wyglądało z trzecim drukiem.

Dodatki do Star Trek Ascendancy…

Podsumowanie miesiąca bez wieści o Star Trek Ascendancy od Gale Force Nine chyba nie byłoby kompletne… Jak na pewno dobrze wiecie Kardasjanie mieli być dostępni już w sierpniu zeszłego roku, a na wszelkich konwentach gdzie gra była promowana, można było spokojnie poprowadzić lud Gula Dukata do boju. W maju na Facebooku pojawiła się nowa informacja o dodatkach. Trafiły do produkcji.

Trafiły do produkcji…

Oznacza to, że przez te wszystkie miesiące żadna partia jednak nie była gotowa do zapakowania ani nie utknęła gdzieś na somalijskich wodach. Możliwe, że plotki o problemach z chińską fabryką, która wyprodukowała pierwszą partię dodatków i nie przekazała ich GF9 mogą być prawdziwe. Zauważcie, że kolejne elementy do Star Trek Ascendancy zostały wytworzone w Malezji. O komentarz do możliwości produkcyjnych Gale Force Nine poprosiłem przedstawiciela wydawnictwa Games Factory Publishing*, które wypuściło na nasz rynek polską wersję Spartakusa. Okazało się, że o ile za sam transport odpowiadało GFP to druk gry przeprowadziło GF9. Oznacza to, że jednak dostęp do działających fabryk mają i problem musi być wielokrotnie złożony. Możliwe, że wtopili pieniądze w druk Star Treka i próbowali wyegzekwować odbiór gier. Te same problemy dotknęły dodatków do Tyrants of the Underdark i nowej gry – Doctor Who. Aktualne informacje mówią o relanuchu Star Trek Ascendancy na kolejnym Gen Conie. Pożyjemy zobaczymy…

* Nawiasem mówiąc GFP nie chciało komentować potencjalnych przyszłych projektów z Gale Force Nine. Biorąc pod uwagę pogłoski o rychłym wydaniu Tyrants of the Underdark przez polską firmę myślę, że będziemy świadkami kontynuacji współpracy?

CMON Expo 2017

W maju odbyło się CMON Expo 2017. Wydawnictwo podzieliło się z nami nowymi informacjami na temat wcześniej zapowiedzianych gier, ale dowiedziałem się także o nadchodzących grach, o których wcześniej nie słyszałem.

Na przykład czy wiedzieliście, że CMON wyda nową edycję Modern Art? Nie sądziłem, że gra o handlowaniu obrazami dostanie swoją kolejną edycję. Czuję do niej pewien sentyment – była to pierwsza gra w jaką zagrałem na regularnym spotkaniu SMF w Łódzkim Domu Kultury. Na dodatek tłumaczący nam tę grę – pozdrowienia dla Tjala – nie powiedział jak się w sumie liczy punkty na zakończenie rozgrywki. Zgadnijcie kto wygrał.

Ciekawie brzmi Gateway: Uprising. Nasze piękne miasto, w którym świetnie nam się kiedyś żyło i było istnym rajem na ziemi zostało przejęte przez zły rząd/lorda/króla. Mamy dość jego opresyjnych rządów i rzucamy się do walki ze strażą miasta. Poza tym musimy uważać na atakujące miasto potwory. Nie dość, że chcemy obalić ciemiężyciela to jeszcze chcielibyśmy w tym mieście później trochę pożyć, więc nie możemy pozwolić mu paść pod naporem monstrów. W teorii gra jest kooperacyjna, ale praktycznie każdy chce zdobyć dla siebie jak najwięcej i być tym, który „najmocniej” obali gościa na górze. Boję się, że pojawi się tu jednak problem znany z Magnatów – jeden z graczy stwierdzi, że skoro on nie wygra to nikt nie wygra i zacznie grać na upadek miasta.

A Song of Ice & Fire nadchodzi. Nowy system bitewny ma zdobyć popularność na famie książek i serialu, ale przede wszystkim ma być dobrą grą. Według pierwszych informacji powinna być to lepsza gra niż Runewars Miniatures Game. Sama gra jest połączeniem standardowego bitewniaka z mechaniką Card Driven Game. Kickstarter ma się odbyć już w tym roku i ma być mniejszy niż standardowa kampania od CMON. Starter Box ma posiadać mniej Strech Goali, być mocno zbliżony do wersji sklepowej i pozwolić na zindywidualizowanie własnej armii i rozegranie kilku podstawowych scenariuszy. Dopiero później na rynku pojawiać się będą regularne dodatki – zarówno małe jak i wielkie boxy wprowadzające kolejne domy i kolejne armie. CMON bardzo mocno chce stawiać na wsparcie dla sklepów i utrzymywać grę przy życiu organizując turnieje, ligi i tak dalej. Nie wiadomo, czy Portal zdecyduje się wydać ten tytuł u nas, ale mam wątpliwości, czy podejdą do wspierania sklepów tak samo optymistycznie jak CMON.

Rising Sun ma pojawić się na rynku w 2018 roku. Nadal mam największą wątpliwość, czy sposób rozstrzygania bitew w tym tytule mi odpowiada. Podobno przypomina on system z naszego Cry Havoca, ale jest lepsza i jest w stanie pociągnąć bitwę czterech różnych graczy na jednym terenie naraz co jest sporym wyjątkiem w grach planszowych. Nadal jest jednak walką za pomocą licytacji…

W co grałem w tym miesiącu?

W marcu rozegraliśmy dwadzieścia partii w czternaście gier. Najwięcej partii, czyli cztery rozegraliśmy w Robinsona Crusoe. Gra jest ok, ale nie jestem olbrzymim fanem w pełni kooperacyjnych gier. Do tego pierwsze trzy scenariusze były naprawdę proste i opowieści o przeraźliwie ciężkiej grze są cokolwiek przesadzone. Wiążę duże nadzieje z nadchodzącymi Pierwszymi Marsjanami z uwagi na ich aplikację mobilną. Losowe wydarzenia, przy których nie będę znał efektów moich wyborów mogłyby dodać tej grze dodatkowy wymiar. Mam nadzieję, że będzie to działać podobnie do mechaniki rozdroży z Martwej Zimy.

Grą miesiąca zostaje Twilight Imperium 3ed. Jak to już Wam zapowiedziałem, jeśli będę grał w danym miesiącu w TI3 to prawdopodobnie wyląduje na tym miejscu i tak jest też dzisiaj. Na zakończenie majówki stoczyliśmy pięcioosobowy bój o panowanie nad galaktyką. Po wielogodzinnych zmaganiach (realnie zajęło nam to poniżej sześciu godzin) doprowadziłem mój Necro Virus do absolutnej dominacji nad resztą galaktyki! To znaczy floty już niemalże nie miałem, a moje imperium chwiało się w posadach, ale biurokratyczne zabiegi doprowadziły nas na tron Lazaxów pozostawiony na Mecatolu. Wróciliśmy na należne nam miejsce i zasymilujemy całą podległą nam galaktykę na mocy naszego imperialnego mandatu.

 

W maju była okazja zagrać w kolejny tytuł Maca Gerdtsa. Concordia jest genialna! Nadal bardziej mi się podoba Imperial 2030, w który notabene też graliśmy i to w sześć osób na Łódzkim Porcie Gier, ale mechanizm budowania talii i przewijania jej zamiast charakterystycznego rondla zaskakująco dobrze działa! Na ŁPGu nastąpił także powrót do klasyki – sześcioosobowa batalia w Mare Nostrum z dodatkiem Mitologicznym wszystkim się spodobała. Nawiasem mówiąc szkoda, że nowa edycja nie posiada mitologicznych stworzeń i fazy religii. Ogólnie zrobiło się dość nostalgicznie, bo po rozegraniu partii w Twilighta rzuciliśmy na stół Small Worlda z dwoma dodatkami. Lata mijają, a nadal nikt nie wymyślił lepszej gry Area Control.  Maj to również okazja do rozegrania kolejnej partii w Spartacusa ze wszystkimi dodatkami. Jest w tej grze niesamowita moc, a to jak dobrze twórcy uchwycili klimat serialu… mogę na GF9 narzekać, ale grywalność ich tytułów jest niesamowita.

Największym rozczarowaniem jest jednocześnie gra, która wylądowała na drugim miejscu pod względem rozegranych partii w miesiącu. Postanowiłem dać Jorvikowi drugą szansę. Jak już wspominałem jest to gra, która posiada bardzo ciekawy mechanizm licytacji poprzez połączenie go ze standardowym Worker Placementem. Jej poważnym problem jest… brak czegokolwiek innego. Tak realnie w całej grze robimy jedynie tę jedną fazę licytacji, a cała reszta jest konsekwencją i przekładaniem kart i kosteczek z jednego miejsca na drugie. Coś poplanować można, ale generalnie… nuda. Straszna, przeraźliwa nuda. Nikomu z kim w to grałem gra nie podeszła. Jest zwyczajnie zbyt prosta jak dla naszej grupy.

  • Cez

    „rzuciliśmy na stół Small Worlda z dwoma dodatkami. Lata mijają, a nadal nikt nie wymyślił lepszej gry Area Control.”
    Zaplułem monitor ze śmiechu. Choćby stare El Grande jest 100 razy lepszej od Small Worlda.

    • Cieszę się, że mogłem poprawić Ci humor.
      Pamiętaj, że każdy tekst na blogu przedstawia subiektywną opinię autora. Nie jest to prawda objawiona, a personalne odczucia i dla mnie SmallWorld nadal jest absolutnym hitem – chętniej zagram w to niż w na przykład Kemeta.

      Wiem, że nie każdy jest fanem tytułu od Days of Wonder, ale taki Sam Healey również ją mocno docenił:
      https://youtu.be/ZHp8scUSBm4?t=668

      Powiesz, że Dice Tower to amerykański kanał i skupiają się na ameri. Cóż… mechanicznie SmallWorld mi się podoba bardzo, a do tego jest w tej grze masa klimatu (często opartego na absurdalnych połączeniach ras i umiejętności). Prostota i czysta zabawa. Dla mnie 9/10.

      • Cez

        Oczywiście masz rację. Każda opinia o grze jest opinią subiektywną.
        Więc co do SW nie ma sensu przekrzykiwać się na argumenty, Aczkolwiek troszkę jestem zdziwiony, że można aż tak wysoko cenić SW.