• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Kaimada ZnadPlanszy.pl
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Jorvik

5 czerwca 2017/0 Komentarze/w Gry karciane, Recenzja/Autor Sebastian Adamiak

Łatwo i chętnie ogrywa się gry będące przedstawicielami naszych ulubionych gatunków. Pisanie recenzji w takim przypadku jest równie przyjemnym zajęciem. Oczywiście zawsze z tyłu głowy pojawiają się myśli, czy nie zawyżamy oceny danego tytułu z uwagi na ogólną sympatię do danej grupy gier, ale nie pojawiają się negatywne odczucia i nie należy obawiać się fali pejoratywnych komentarzy pod tekstem. Całkiem niedawno Tycjan zaproponował mi napisanie recenzji gry Stefana Felda – Jorvik. Chciałem sprawdzić jak to z tym niemieckim autorem jest i na ile jego gra może mi się spodobać. Nigdy nie ukrywałem, że jestem graczem stawiającym na klimat w planszówkach i cenię amerykański styl projektowania. Jak wygląda sprawa z Jorvikiem? Muszę przyznać, że dotarłem w recenzenckiej pracy do momentu gdzie miałem poważne wątpliwości, czy powinienem opublikować ten tekst w ramach patronatu medialnego, ale uczciwość podpowiada, by jednak to zrobić.

Przybliżenie gry

Jorvik to w zasadzie reedycja gry Die Speicherstadt wraz z jej dodatkiem Kaispeicher. O ile w oryginale zbieraliśmy zboże i uważaliśmy na pożary, to tutaj walczymy o dominację w wikińskiej wiosce, znajdującej się w zachodniej części dzisiejszej Anglii i znanej dziś jako York. Przez okres całego roku będziemy rywalizować o towary dostarczane przez kupieckie statki, inwestować w rozwój religijny i techniczny naszej frakcji, a także odpierać ataki groźnych Piktów. Nie można zapomnieć o mrocznych wpływach groźnego Lokiego, a także o wyprawach łupieżczych i wystawnych ucztach ku chwale Odyna. Brzmi bardzo klimatycznie? Tak, ale gra absolutnie taka nie jest.

Elementy gry

Pierwszym co zwraca uwagę jest klimatyczna i ładna okładka, która zapowiada ciekawą zawartość. Co ciekawe ten sam obrazek jest umieszczony na rewersie planszy i utrzymany w ciemniejszej tonacji mógłby sprawić się jako dekoracja domu, dla osoby będącej fanem tematyki Wikingów ;). Planszetki graczy nie robią już tak dobrego wrażenia, tak samo grywalna strona głównej planszy. Trzon gry to sto cztery karty, podzielone na cztery pory roku. Niestety artysta, który odpowiadał za wszystkie grafiki totalnie mi nie odpowiada. Dla mnie ilustracje w tej grze są brzydkie i surowe. Ja rozumiem, że taki jest skandynawski styl i tak samo tłumaczono analogiczną sytuację w Eclipse, ale mi to po prostu nie pasuje. Co jeszcze znajduje się w pudełku? Pięćdziesiąt cztery kosteczki towarów, chowane w czasie rozgrywki do woreczka (nawiasem mówiąc jest to najciekawszy element jaki jest wykorzystywany w tej grze), do tego  standardowe drewniane meeple w liczbie dwudziestu dwóch, które mają symbolizować groźnych wikingów. Poza tym mamy jeszcze pięć znaczników punktów zwycięstwa, trzydzieści żetonów monet – co w pięcioosobowej rozgrywce jest zbyt małą liczbą – i jeden znacznik gracza rozpoczynającego, którym jest Mjolnir, czyli młot Thora! Na końcu trzeba wspomnieć jeszcze o instrukcji, która jest bardzo dobrze napisana i jasno tłumaczy oba warianty rozgrywki.

Jak w to się gra?

Przygotowanie gry jest błyskawicznie. Wystarczy rozdzielić karty na cztery pory roku (każda karta jest oznaczona literą A, B,C lub D). Kładziemy je na planszy, a kostki towarów wkładamy do woreczka. Każdy z graczy otrzymuje cztery pionki w wybranym przez siebie kolorze, planszetkę frakcji i 5 monet. Resztę monet i brązowych wikingów odkładamy obok planszy. Startowy gracz otrzymuje Mjolnira i możemy zaczynać grę.

Cała gra trwa od zimy do jesieni i kończy się wraz z najsilniejszym atakiem Piktów. Każda runda jest rozgrywana w ten sam sposób i jest podzielona na cztery fazy :

  • Faza Dostaw – jest to faza przygotowania rundy. Karty z talii wykładamy na odpowiednich dla liczby graczy polach w dolnym rzędzie i – jeśli gramy w wariancie Jarl – także w górnym. Na każdym wyciągniętym statku, gracz posiadający młot Thora, kładzie losowo wyjęte z woreczka kostki towarów w liczbie określoną przez dany okręt. W wypadku ataku Piktów należy natychmiast rozpatrzyć kary i nagrody z nimi związane. Osoba posiadająca największą siłę otrzymuje określoną liczbę punktów zwycięstwa, zaś najsłabsza traci.
  • Faza Popytu – w kolejności od pierwszego gracza każdy może dostawić jednego wikinga na dowolne pole na górnym torze, lub pierwsze wolne na dolnym torze. Pierwsza osoba przy danej karcie, na dolnym torze, będzie mogła taką kartę zakupić w kolejnej fazie, ale jej koszt jest uzależniony od liczby kolejkowiczów za nim. Na górnym torze postawienie swojego pionka oznacza rezerwację karty i przesunięcie jej na tor kolejności zakupu, ale im wcześniej to zrobimy tym w efekcie droższa ona będzie, gdyż każda kolejna zarezerwowana tam karta będzie podwyższała potencjalny koszt wszystkich już wybranych. Gdy wszyscy gracze ustawią już wszystkich swoich wikingów przechodzimy do zakupu kart.
  • Faza Zakupów – jest to faza, w której można wykupywać wcześniej zarezerwowaną kartę. Kolejność jest następująca: najpierw wszystkie karty od lewej do prawej na dolnym torze, a następnie od lewej do prawej na górnym torze. Gracz posiadający pionek na pierwszym polu może kupić kartę za tyle monet, ile jest ustawionych pionków w kolejce do danej karty. Jeśli z tego zrezygnuje to kolejna osoba dostaje szansę zakupu, ale jej koszt jest oczywiście obniżony o jeden (w końcu jeden delikwent z walki o zasób właśnie odpadł). Osoba, która zakupi daną kartę umieszcza ją nad swoją planszetką gracza. Górny tor rozpatruje się w inny sposób: koszt karty to liczba zarezerwowanych przez wszystkich graczy kart na tym torze. Oznacza to, że każda kolejna karta będzie tańsza o jedną monetę, aż do ostatniej wybranej na tym torze, która będzie kosztowała jedną monetę.
  • Faza Ładunku – w ostatniej fazie rundy każdy z graczy otrzymuje dwie monety chyba, że dana osoba nie zakupiła żadnej karty, wtedy w ramach rekompensaty otrzymuje trzy monety. Wszystkie zakupione karty przesuwamy do swojej strefy gracza. Wszystkie zdobyte towary trzeba natychmiast rozlokować po rzemieślnikach, magazynach, lub targach. Czego nie jesteśmy w stanie wykorzystać, musimy wyrzucić.

Gra kończy się gdy wykorzystamy wszystkie karty i nastąpi ostatni atak Piktów. Po rozpatrzeniu Jorvikowego Ragnaroku podliczamy punkty i osoba posiadająca ich najwięcej wygrywa grę.

Klimat

W tej grze totalnie brakuje klimatu. Zero związku tematu z mechaniką, co nie jest szokujące biorąc pod uwagę, że Jorvik jest reedycją Die Speicherstadt. Ta gra jest sucha niczym Hansa Teutonica.

Podsumowanie

Jorvik ma świetny pomysł na połączenie mechaniki licytacji z worker placementem. Jest to zrobione bardzo sprytnie i świetnie działa. Moja żona nie lubi licytacji, ale w tej formie była w stanie ją zaakceptować i przyznać, że jest to bardzo dobry pomysł. Zamiast standardowej licytacji w ciemno Feld zaproponował otwartą rywalizację pozwalającą na strategiczne blokowanie przeciwnika, blefowanie i taktyczne manewry.

Jest w tym wszystkim jeden problem. Poza mechanizmem licytacji, dla mnie w tej grze absolutnie nie ma nic innego. Faza dostaw i ładunku to zwykłe przygotowanie rundy lub sprzątanie planszy po niej. Faza zakupów jest jedynie konsekwencją fazy popytu. Jasne musimy wtedy podjąć ważne decyzje, ale nie ukrywajmy wszystko jest już zaplanowane w czasie kładzenia pionków. Jest to realizacja obmyślonych wariantów opartych na ustawieniu wikingów na torze. Wiesz którym pionkiem jesteś gotów zakupić kartę i tylko czekasz, czy ktoś przed tobą zrobi to wcześniej.

Czy to co właśnie opisałem jest olbrzymią wadą? Tak i nie. Dla części graczy jest to absolutnie wystarczający mechanizm do czerpania olbrzymiej przyjemności z tej gry. Mogą sobie trochę poprzeszkadzać i obserwować jak zbudowany zimą silniczek rozwija się i jesienią daje im zwycięstwo. Dla mnie jednak ograniczenie gry do jednej fazy i kładzenia co rundę czterech swoich pionków pod kartami nie jest wystarczająco ciekawe. To jest po prostu nudne.

Naprawdę przez półtorej godziny w kółko mam ustawiać się w kolejce do sklepu? Nie ma tutaj żadnych dodatkowych akcji, poza kartami Lokiego, które rzeczywiście potrafią urozmaicić rozgrywkę, ale jest tego za mało. To nie jest tak, że nie lubię eurogier. Niedługo na blogu pojawią się recenzję tytułów genialnego Maca Gerdtsa i zadadzą kłam oskarżeniom u uprzedzenia względem niemieckiej szkoły projektowania gier. W przykładowej Concordii mamy do dyspozycji szereg różnych akcji, poruszanie się po planszy, budowanie sieci swoich „domków”. Tutaj tylko stawiam swoje pionki w kolejce… Pomysłowy mechanizm, ale raczej do wykorzystania jako element gry, a nie jedyna jej składowa…

Werdykt

Nie ukrywam, że Jorvik mnie odpycha. Jest dla mnie po prostu nudną grą, a nawet w rodzinie eurogier jest masa ciekawszych i bardziej wciągających tytułów. Oczywiście są ludzie, którym ta prostota przypadnie do gustu i będą Jorvikiem zachwyceni – dla równowagi polecam recenzję na blogu Bazgranie na ZnadPlanszy. U nas jednak nikomu ta gra nie podeszła i wszyscy chcieli, żeby partia Jorvika już się skończyła i żebyśmy mogli zagrać w coś innego. Podsumowując, mimo bardzo pomysłowego i naprawdę udanego mechanizmu licytacji, wystawiam Jorvikowi 4 w skali BGG: gra nie jest zbyt dobra, ale ewentualnie byłbym w stanie jeszcze kiedyś w to z kimś zagrać gdyby mnie bardzo namawiał.

  • Wykonanie: 4

    + Ładna grafika pudełka

    + Świetny pomysł z woreczkiem na surowce

    – Monotonna i szarobura oprawa graficzna

    – Cienkie karty, wymagające zakoszulkowania

  • Klimat: 1

    – Brak choćby próby połączenia tematyki z mechaniką

    – Totalny brak klimatu

  • Ocena końcowa: 4

    + Mechanika połączenia licytacji z worker placementem

    – Tylko jedna interaktywna faza gry

    – Wszechobecna nuda

Tagi: Euro, Patronat, Wikingowie
https://kaimada.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/73/2017/06/Jorvik001.jpg 1365 2048 Sebastian Adamiak https://kaimada.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/73/2016/09/ksimada.png Sebastian Adamiak2017-06-05 21:17:412021-01-16 19:13:55Jorvik
Artykuły, które również mogą się Tobie spodobać
Zamki Burgundii
Pret-a-Porter
Dice Settlers
Vikings Gone Wild
Pulsar 2849
Patchwork
Brass Birmingham
This War of Mine – pierwsze wrażenia
https://facebook.com/sebastian.adamiak.3https://twitter.com/kaimada_shttp://DOMENA.znadplanszy.pl/kontakt/

Sebastian Adamiak
Łodzianin od urodzenia. Matematyk, pracownik sektora bankowego. Były członek Stowarzyszenia Miłośników ERpegów i Fantastyki w Łodzi i współorganizator Łódzkiego Portu Gier. Prywatnie fan fantastyki ogólnie, a science fiction w szczególności. Zagorzały zwolennik klimatycznych ameritrashów, zwłaszcza tych dziejących się w przestrzeni kosmicznej.

Kaimada ZnadPlanszy.pl

NAJNOWSZE WPISY

  • APERIODYK#30 Piękniejsze TOP10 vol. 5.08 marca 2022 - 21:03
  • Napad na Doomrock11 stycznia 2022 - 14:58
  • Versailles 1919 – gdy eurosuchar idzie na wojnę…25 października 2021 - 20:20
  • Alexander Pfister – osąd bohatera20 lipca 2021 - 18:22
  • Coalitions – wrażenia z prototypu6 lipca 2021 - 13:54
  • Diuna Imperium31 maja 2021 - 18:23
  • APERIODYK#29 Top 5 gier wojennych poznanych w 202018 maja 2021 - 17:52
  • Kamienna Mandala29 kwietnia 2021 - 17:49
  • Dylematy Króla19 kwietnia 2021 - 16:28
  • APERIODYK#28 Top 10 gier wydanych w 2020 roku18 marca 2021 - 16:42

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Gry karciane
  • Gry planszowe
  • Pierwsze wrażenia
  • Podcasty
  • Raporty z rozgrywki
  • Recenzja
  • SeaFall
  • Twilight Imperium
  • Unboxing
  • Wstęp

Pages

  • Kontakt
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • marzec 2022 (1)
  • styczeń 2022 (1)
  • październik 2021 (1)
  • lipiec 2021 (2)
  • maj 2021 (2)
  • kwiecień 2021 (2)
  • marzec 2021 (2)
  • luty 2021 (4)
  • styczeń 2021 (3)
  • grudzień 2020 (1)
  • listopad 2020 (1)
  • październik 2020 (3)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (5)
  • lipiec 2020 (4)
  • czerwiec 2020 (3)
  • maj 2020 (3)
  • kwiecień 2020 (2)
  • marzec 2020 (4)
  • luty 2020 (5)
  • styczeń 2020 (7)
  • grudzień 2019 (5)
  • listopad 2019 (9)
  • październik 2019 (3)
  • wrzesień 2019 (4)
  • sierpień 2019 (4)
  • lipiec 2019 (6)
  • czerwiec 2019 (6)
  • maj 2019 (5)
  • kwiecień 2019 (7)
  • marzec 2019 (7)
  • luty 2019 (10)
  • styczeń 2019 (10)
  • grudzień 2018 (8)
  • listopad 2018 (4)
  • październik 2018 (9)
  • wrzesień 2018 (4)
  • sierpień 2018 (4)
  • lipiec 2018 (2)
  • czerwiec 2018 (4)
  • maj 2018 (5)
  • kwiecień 2018 (3)
  • marzec 2018 (4)
  • luty 2018 (7)
  • styczeń 2018 (6)
  • grudzień 2017 (4)
  • listopad 2017 (6)
  • październik 2017 (2)
  • wrzesień 2017 (3)
  • sierpień 2017 (6)
  • lipiec 2017 (8)
  • czerwiec 2017 (4)
  • maj 2017 (5)
  • kwiecień 2017 (3)
  • marzec 2017 (7)
  • luty 2017 (6)
  • styczeń 2017 (6)
  • grudzień 2016 (3)
  • listopad 2016 (6)
  • październik 2016 (7)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Kaimada ZnadPlanszy.pl | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Przemyślenia na koniec maja Link to: Przemyślenia na koniec maja Przemyślenia na koniec maja Link to: Star Wars Rebellion Link to: Star Wars Rebellion Star Wars Rebellion
Scroll to top Scroll to top Scroll to top