Głębia

Rynek gier planszowych jest zalewany przez nowości, których czas życia jest coraz krótszy. Szczęściarze wytrzymają na świeczniku kilka tygodni, ale o większości będzie głośno tylko w okolicy premiery. Niestety o masie z tych tytułów usłyszymy ponownie dopiero, gdy trafią na wyprzedaże. Wydawać by się mogło, że gry starsze niż pięć lat nie mają szans na rynku, nawet w nowej, polskojęzycznej odsłonie. Tymczasem wydawnictwo Nasza Księgarnia odważyło się zlokalizować szesnastoletni tytuł! Było warto?

Przybliżenie gry

Głębia to pierwsze polskie wydanie gry Baloon Cup, która ujrzała światło dzienne w 2003 roku. W naszej wersji językowej nie będziemy prowadzić podniebnego wyścigu balonów. Zdecydowano się na zupełną zmianę tematyki, więc zamiast podbijania przestworzy, zanurzymy się w zimnych, oceanicznych wodach w poszukiwaniu skarbów. Mamy cztery obszary bogate w świecące bibeloty, a sukces osiągniemy zagrywając karty nurków najlepiej przystosowanych do warunków miejsca kryjącego cenną zdobycz. A przynajmniej skuteczniejszych od bandy należącej do naszego przeciwnika.

Elementy gry

W małym pudełeczku, pasującym do pozostałych nowości od Naszej Księgarni, znajdziemy całkiem dużo zawartości. Pierwsza rzuca się w oczy krótka, ale wyczerpująca instrukcja. Jej pierwszą stronę zdobią ikony licznych nagród zdobytych przez ten tytuł. W oko wpada duży, płócienny woreczek z logiem wydawnictwa i różnokolorowe drewniane kosteczki symbolizujące poszukiwane skarby. Niezbędne też są cztery dwustronne płytki obszarów i 45 kart nurków. Całość jest wykonana bardzo solidnie, karty dzielnie znoszą tasowanie, a grafiki bardzo nam się podobają.

Jak się w to gra?

Przygotowanie jest szybkie, ale na tę grę musimy zostawić sobie dość dużo miejsca. Na środku stołu kładziemy cztery obszary zgodnie z ich numeracją, tak by naprzemiennie przedstawiały głębiny i płycizny. Na każdej z nich umieszczamy odpowiednio od jednego do czterech skarbów wyciągniętych z woreczka. Na pierwszej karcie mamy ściągę pokazującą maksymalną liczbę kosteczek każdego typu, które mogą jednocześnie znajdować się na kartach. Następnie tasujemy talię nurków, rozdajemy graczom po ośmiu z nich i możemy grać.

Nasi nurkowie mają zróżnicowane predyspozycje. Karty o niższych wartościach skuteczniej działają na płyciznach, a te o wyższych specjalizują się w zdobywaniu skarbów spoczywających w głębinach. Naszym zadaniem jest spełnienie celów, jednakowych dla każdej rozgrywki. Wypełniamy je zbierając odpowiednią liczbę skarbów danego koloru (trzy szare, cztery niebieskie, pięć zielonych, sześć żółtych, siedem czerwonych).

Jak zdobyć skarby? Każdy obszar ma określoną liczbę nurków, których możemy przy nim wystawić. Po osiągnięciu wymaganej liczby kart po obu stronach danego obszaru, sprawdzamy kto ma przewagę. Na głębinach wygrywa gracz z wyższą sumą wartości swoich nurków, a na płyciznach z niższą. Zwycięzca zbiera wszystkie skarby z danego obszaru.

Grę wygrywa pierwsza osoba, która zdobędzie trzy karty nagród.

Podsumowanie

Średnia ocena na BGG nie powala (6,7), miejsce w rankingu też (1028). Z drugiej strony osiągnięciem jest już to, że gra, która ma już 16 lat nadal plasuje się blisko pierwszego tysiąca w największym rankingu planszówek. Odświeżona tematyka i grafiki na pewno działają na korzyść, a sama rozgrywka daje dużo frajdy. Mamy tu po prostu malutką, ale bardzo sprytną gierkę, która umili jesienny wieczór we dwoje. Zasady są bardzo przystępne, ale i wytrawnym graczom dadzą pole do wytężenia szarych komórek.

Niestety Głębia ma też wady. Nasze partie potrafiły być zdecydowanie zbyt długie. Zazwyczaj gramy dość szybko, poniżej pudełkowych wartości. W tym przypadku potrafiliśmy walczyć o podwodne skarby około 45 minut, co jak na taki typ gry sprawia, że zaczyna być nudnawo. Druga wadą jest też fakt, że bardzo ciężko jest zarządzać kiepską ręką. Jeśli mamy słabe karty to będziemy mogli je wymienić dopiero, gdy żadnej nie będziemy mogli położyć na stole. Sebastian jest urodzonym szczęściarzem, więc on nie miał takich sytuacji. Ja niestety kilka razy musiałam wykonywać zupełnie nieoptymalne ruchy, czekając na koniec rozgrywki, która była już dla mnie przegrana.

Werdykt

Głębia to przyjemny dwuosobowy tytuł, jednak nie znajdzie się ona w gronie moich faworytów. Nie zachwyciła mnie innowacyjnymi mechanikami, ale pozwoliła spędzić kilka miłych, choć czasem przydługich chwil przy stole. Chciałabym dać Głębi wyższą ocenę, ale czas rozgrywki, wobec tego co ona oferuje, pozwala mi z czystym sumieniem dać jej tylko 6 w skali BGG – mogę w nią zagrać, ale sama zaproponuję coś krótszego.

  • Wykonanie: +

    + całkiem sporo elementów w niskiej cenie

    + porządne karty

    + ładne grafiki

  • Klimat: -

    + poszukiwanie podwodnych skarbów brzmi rewelacyjnie

    – ale niewiele ma związku z mechaniką gry

  • Ocena końcowa: 6

    + przyjemny tytuł o prostych zasadach

    + bardzo dobre wykonanie

    – czas rozgrywki

    – brak tu „tego czegoś”

Dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia za przesłanie egzemplarza do recenzji.