• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Kaimada ZnadPlanszy.pl
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Aperiodyk #11 Co zabrałyśmy na babski wyjazd?

5 lipca 2019/0 Komentarze/w Blog/Autor Sebastian Adamiak

Długi czerwcowy weekend był dla nas czasem zupełnego relaksu i odpoczynku. Dziecko pozostało pod dobrą opieką i rodzice mogli pierwszy raz od dawna bezstresowo odpocząć. Pozazdrościwszy Panom corocznego wyjazdu działkowego, zebrałyśmy żeńskie grono i zorganizowałyśmy konkurencyjną imprezę. Oczywiście wszędzie gdzie jadę zabieram ze sobą wielką torbę planszówek, więc i tym razem nie było inaczej. Zapraszam na krótki opis tytułów, które ogrywałyśmy. Zaznaczę od razu, że nie jest to zestaw idealny, tylko to co nam się nawinęło, albo na co akurat miałyśmy ochotę.

Coś małego

Kieszonkowe gry zawsze się przydadzą i to nie tylko na damskim, ale w zasadzie na dowolnym wyjeździe. Maleńkie pudełeczka mieszczące się w prawie każdej kieszeni można zabrać ze sobą wszędzie. Później będziemy potrzebować kawałka stolika, czy koca i można grać. Od jakiegoś czasu na naszej półce wstydu tkwiły pasujące do powyższego opisu gry Helvetiqa, które dystrybuuje u nas Vertima. Dobrze, że wreszcie trafiły na stół, bo okazały się całkiem miłą rozrywką.

Winston to gra karciana polegająca na… tworzeniu jak najdłuższych jamników. Każdy z graczy musi w swojej turze dołożyć dwie do pięciu kart z łebkami, lub zadkami jamniczków różnych profesji. Jeśli po naszym ruchu którykolwiek z nich posiada już głowę i co najmniej dwie karty tylnej części ciała, to musimy takiego jamniczka podnieść ze stołu i zachować do końcowego punktowania. Im dłuższy jamniczek, tym więcej punktów nam zapewni. Gracz, który jako ostatni zgarnie najdłuższego pieska otrzyma kostkę, która jest warta dodatkowe sześć punktów. Pechowiec, który ostatni podniesie najkrótszego czworonoga zostanie obdarowany piękną kupą, odbierającą mu sześć punktów. Zasady może brzmią nieco infantylnie, ale to maleńkie pudełeczko i pięknie ilustrowane jamniczki skradły nam serca i mimo wielu innych gier w kolejce, wdarły się na stół aż siedem razy.

Gotown to wydana w podobnym stylu karcianka polegająca na budowaniu wieżowca. Każde z pięter składa się z dwóch kart, których suma musi wynosić dziewięć. Rozgrywkę wygrywa gracz, który jako pierwszy stworzy pięciopiętrowy budynek. Gdzie tkwi haczyk? Tym razem nie mamy do czynienia z pokojową grą i słodkimi pieskami. Tutaj będziemy zatrudniać prawdziwego brytana, który będzie strzec naszego budynku, a przeciwnicy będą bezwstydnie podkradać nam karty i w efekcie burzyć całe piętra! Niektórzy szaleńcy przybiegną na nasz plac budowy z młotem pneumatycznym i kulą do wyburzeń. Piesek młota się nie przestraszy, ale ta kula… Jedna z koleżanek zasłynęła w towarzystwie, nieczułym eliminowaniem piętra wraz z chroniącym go brytanem za pomocą kuli. Wielokrotnie. W talii znajdziemy też karty pozwalające podbierać półpiętra z ręki innego gracza, czy zmuszające innych do spasowania nadchodzącej rundy. Pomyślałby kto, że wóz z darmowymi pączkami, czy szejk mleczny zupełnie zastopuje prace budowlane. Ten tytuł jest zdecydowanie bardziej wredny, co nie przeszkodziło nam w świetnej zabawie.

Coś szybkiego

O Fantastycznych Światach pisaliśmy już kilkukrotnie, na blogu wylądowała ich recenzja (klik) i możecie mieć już dość naszego ciągłego opowiadania o tej małej Rebelowej karciance. Cóż poradzimy na to, że zarówno my, jak i nasi współgracze ją uwielbiamy. Obawiałyśmy się, że będziemy musiały zawalczyć o nią z Panami, ale na szczęście okazało się, że oni już nabyli swój egzemplarz. Co tu dużo pisać… Fantastyczne Światy to prosta, bardzo losowa i bardzo wciągająca gra, której nigdy nie odkładamy po jednej partii. Tym razem zagrałyśmy ich jedynie (!) dziewięć.

Drugą szybką grą, która niespodziewanie wpełzła na nasz stół są Ślimaki to Mięczaki. Ten tytuł udowadnia, że gry dla dzieci mogą sprawić przyjemność również dorosłym. Zwłaszcza, kiedy się w nie gra mimo dość dużego zmęczenia materiału… Bardzo nam się te mięczakowe wyścigi spodobały, a sama idea, że wygrywa ten, kto jest ostatni to świetny pomysł. Niestety pierwszy ślimak, który zostanał wypchnięty na czoło wyścigu, był gnany przez pozostałych graczy, przynosząc przegraną jego biednemu właścicielowi. Na szczęście zawsze rozgrywamy tu dwa wyścigi i sumujemy nasze rezultaty. Rozegrałyśmy cztery gry, czyli osiem wyścigów i z przyjemnością pognamy nasze ślimaki ponownie.

Coś do porysowania

Lubimy być na czasie, więc musiałyśmy zabrać przedstawicieli Roll&Write’ów, bo to podobno modne jest ostatnio. Znowu będę nudna, bo padło na Welcome to (tutaj pełna recenzja) i Kolejowy Szlak (tego recenzja tez już była).

W Welcome to już wyczerpałyśmy podstawowy notes (dobrze, że w domu już czekał nowy) i nie przepuściłyśmy też dodatkowi z atomowymi pisankami. Podstawowa wersja nadal jest dla mnie najlepszą odsłoną, pisanki zupełnie zawiodły (wręcz grałyśmy na nich w podstawkę), a dzień zagłady nabiera rumieńców, dopiero przy minimum trzech graczach. Szkoda, że tutaj nie mamy ścieralnych tabliczek, tylko notesiki. Konkurencja zrobiła to lepiej. Niemniej nadal pozostanie to nasz ulubiony, choć trochę oszukany Roll&Write (czy tam Flip&Fill…). Z niecierpliwością czekam na, zapowiedziane już, dwa kolejne dodatki, czyli Samochód z lodami/Zombie i Halloween/Święta.

Kolejowy Szlak ograłyśmy skrupulatnie z myślą o recenzji, która niedawno zawitała na blogu. Najpierw dwa razy zagrałyśmy podstawkę, żeby zapoznać wszystkich z zasadami, a następnie zagrałyśmy po partii z każdym z dodatkowych modułów. Wersja podstawowa wszystkim się spodobała, a wyniki były bardzo wyrównane. Dodatki wprowadziły już większe zamieszanie. Jeziora zwiększyły wydajność naszych połączeń, ale zaburzyły ciągłość tras. Rzeki niektórym bardziej zaszkodziły, niż pomogły urywając się w połowie, lub uniemożliwiając stworzenie większych połączeń. Płomienna czerwień spodobała się bardziej, z jej nieprzewidywalnymi meteorytami i groźnymi jeziorami lawy. W tę wersję grałyśmy już ostrożniej, uważając na kosmiczne odłamki i swąd topionego asfaltu. No i te ścieralne tabliczki… Welcome to mogłoby się uczyć.

Coś królewskiego

Queendomino znamy i kochamy od dawna. Budowanie królestw i walka o względy królowej to widocznie dobre zajęcie dla nas. Nasze partie są zacięte, a mimo ograniczonej interakcji potrafimy sobie nieźle dopiec. No i te pojedynki Złotej Kompanii z Daenerys…

Kingdomino poznałyśmy dopiero teraz. Mimo wcześniejszego ogrania jego młodszej i bardziej skomplikowanej siostry, nie zawiodłyśmy się. W tej wersji skupiamy się na samej rozbudowie królestw. Nie będzie tu smoków, rycerzy, wież, budynków i pieniędzy. Mimo to nadal nie wieje nudą i jest to dobre rozwiązane, kiedy na Queendomino nie mamy czasu. Musimy jednak jeszcze trochę pograć, zanim ostatecznie rozliczymy się z tym tytułem.

Wraz z Kingdomino przyjechał do nas dodatek Era Gigantów. Niestety, mimo uroczych figurek i ładnej, choć niepraktycznej wieży na kafelki, pierwsze wrażenie nie jest najlepsze. Wydaje się, że najmocniejszym aspektem tego rozszerzenia jest możliwość zagrania w pięcioosobowym składzie i dodanie zadań, które dodatkowo punktują na koniec gry. Niestety sami giganci może wprowadzają więcej negatywnej interakcji i nieprzewidywalności, ale nie do końca nas przekonali. Na razie mamy na koncie tylko dwie partie z tym rozszerzeniem, więc może po lepszym poznaniu zmienimy zdanie.

Coś ładnego

Nie od dzisiaj wiadomo, że kobiety są bardzo wyczulone na estetykę. Często dokonujemy zakupu naszymi oczętami, a w grach planszowych różnie bywa z mechaniczną stroną urodziwej gry. Jedna z Pań lata temu zakupiła przepiękną grę Tokaido, ale dopiero na tym wyjeździe udało nam się w nią wspólne zagrać. Wspólnie wyruszyłyśmy w wędrówkę z Kioto do Edo po drodze pławiąc się w gorących źródłach, kupując bibeloty w mijanych wioskach i kolekcjonując dzieła sztuki. Nie możemy się tu doszukiwać złożonych mechanik, czy zbytniego wysiłku intelektualnego. Tokaido oferuje nam lekką i odprężającą rozrywkę, oraz cieszące oko grafiki. Dokładnie tego od niego oczekiwałyśmy.

Coś brzydkiego

Na koniec zostawiłam sobie danie główne. Zdecydowałyśmy, że zabierzemy tylko jedną cięższą grę. Żadna z nas nie miała wątpliwości, który to powinien być tytuł. Brzydki jak noc, ale my wiemy, że wnętrze jest najważniejsze. Choć tutaj z tym wnętrzem też średnio, bo grafiki słabe, a żetony i plansze cienkie. No ale w grach najważniejsza jest mechanika i satysfakcja z gry, a oba te aspekty są w tym tytule na wysokim poziomie. Mowa oczywiście o Zamkach Burgundii, czyli najbrzydszej z naszych najlepszych gier. Zagrałyśmy jedną, trzyosobową partię przed przyjazdem pełnego składu osobowego. Emocji było co niemiara, wyścig punktowy zażarty, a o końcowym triumfie przesądziło czterdzieści (!) punktów z technologii, nagradzającej posiadanie określonych budynków na koniec gry. Pozostałe wyniki również były niczego sobie.

Na koniec pozwolę sobie na odrobinę prywaty. Chciałabym tu podziękować tym wszystkim cudnym Paniom, które nadal chcą z nami grać. Niestrudzenie mierzą się z masą nowych tytułów i niezmiennie pomagają nam w prowadzeniu tego bloga. Bez nich (i bez panów, którym oczywiście też jesteśmy wdzięczni) prawdopodobnie zakończylibyśmy to przedsięwzięcie dawno temu.

https://kaimada.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/73/2019/07/DSC04431.jpg 1658 2486 Sebastian Adamiak https://kaimada.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/73/2016/09/ksimada.png Sebastian Adamiak2019-07-05 08:00:272021-01-16 19:13:28Aperiodyk #11 Co zabrałyśmy na babski wyjazd?
https://facebook.com/sebastian.adamiak.3https://twitter.com/kaimada_shttp://DOMENA.znadplanszy.pl/kontakt/

Sebastian Adamiak
Łodzianin od urodzenia. Matematyk, pracownik sektora bankowego. Były członek Stowarzyszenia Miłośników ERpegów i Fantastyki w Łodzi i współorganizator Łódzkiego Portu Gier. Prywatnie fan fantastyki ogólnie, a science fiction w szczególności. Zagorzały zwolennik klimatycznych ameritrashów, zwłaszcza tych dziejących się w przestrzeni kosmicznej.

Kaimada ZnadPlanszy.pl

NAJNOWSZE WPISY

  • APERIODYK#30 Piękniejsze TOP10 vol. 5.08 marca 2022 - 21:03
  • Napad na Doomrock11 stycznia 2022 - 14:58
  • Versailles 1919 – gdy eurosuchar idzie na wojnę…25 października 2021 - 20:20
  • Alexander Pfister – osąd bohatera20 lipca 2021 - 18:22
  • Coalitions – wrażenia z prototypu6 lipca 2021 - 13:54
  • Diuna Imperium31 maja 2021 - 18:23
  • APERIODYK#29 Top 5 gier wojennych poznanych w 202018 maja 2021 - 17:52
  • Kamienna Mandala29 kwietnia 2021 - 17:49
  • Dylematy Króla19 kwietnia 2021 - 16:28
  • APERIODYK#28 Top 10 gier wydanych w 2020 roku18 marca 2021 - 16:42

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Gry karciane
  • Gry planszowe
  • Pierwsze wrażenia
  • Podcasty
  • Raporty z rozgrywki
  • Recenzja
  • SeaFall
  • Twilight Imperium
  • Unboxing
  • Wstęp

Pages

  • Kontakt
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • marzec 2022 (1)
  • styczeń 2022 (1)
  • październik 2021 (1)
  • lipiec 2021 (2)
  • maj 2021 (2)
  • kwiecień 2021 (2)
  • marzec 2021 (2)
  • luty 2021 (4)
  • styczeń 2021 (3)
  • grudzień 2020 (1)
  • listopad 2020 (1)
  • październik 2020 (3)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (5)
  • lipiec 2020 (4)
  • czerwiec 2020 (3)
  • maj 2020 (3)
  • kwiecień 2020 (2)
  • marzec 2020 (4)
  • luty 2020 (5)
  • styczeń 2020 (7)
  • grudzień 2019 (5)
  • listopad 2019 (9)
  • październik 2019 (3)
  • wrzesień 2019 (4)
  • sierpień 2019 (4)
  • lipiec 2019 (6)
  • czerwiec 2019 (6)
  • maj 2019 (5)
  • kwiecień 2019 (7)
  • marzec 2019 (7)
  • luty 2019 (10)
  • styczeń 2019 (10)
  • grudzień 2018 (8)
  • listopad 2018 (4)
  • październik 2018 (9)
  • wrzesień 2018 (4)
  • sierpień 2018 (4)
  • lipiec 2018 (2)
  • czerwiec 2018 (4)
  • maj 2018 (5)
  • kwiecień 2018 (3)
  • marzec 2018 (4)
  • luty 2018 (7)
  • styczeń 2018 (6)
  • grudzień 2017 (4)
  • listopad 2017 (6)
  • październik 2017 (2)
  • wrzesień 2017 (3)
  • sierpień 2017 (6)
  • lipiec 2017 (8)
  • czerwiec 2017 (4)
  • maj 2017 (5)
  • kwiecień 2017 (3)
  • marzec 2017 (7)
  • luty 2017 (6)
  • styczeń 2017 (6)
  • grudzień 2016 (3)
  • listopad 2016 (6)
  • październik 2016 (7)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Kaimada ZnadPlanszy.pl | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Kolejowy Szlak Link to: Kolejowy Szlak Kolejowy Szlak Link to: Aperiodyk #12 Przemyślenia na koniec czerwca Link to: Aperiodyk #12 Przemyślenia na koniec czerwca Aperiodyk #12 Przemyślenia na koniec czerwca
Scroll to top Scroll to top Scroll to top