Brass Birmingham

Do zeszłego roku moim absolutnie ukochanym euro była Concordia. Przyznam że gra Maca Gerdtsa odrobinę mi się przejadła. To nadal świetny tytuł, ale nie ląduje na stole tak czesto jak kiedyś. Po pierwszej partii Brassa byłem pewien, że nie będzie w stanie on wbić się do czołówki moich ulubionych gier ekonomicznych. Jakże bardzo się myliłem…

Przybliżenie gry

Brass Birmingham to druga wersja gry Brass Martina Wallace’a. Przy okazji wznowienia oryginału – tym razem z podtytułem Lancashire – wydawcy zdecydowali się wypuścić również edycję ulepszoną legendarnego tytułu. Dodali kilka mechanik, pewne rzeczy poprawili i wystawili się na fale krytyki wiernych fanów oryginału, która… nie nastąpiła! Przyjęcie Birmingham było hurraoptymistyczne, a ja po negatywnym doświadczeniu z pierwowzorem zdecydowałem się dać Brassowi drugą szansę.

Elementy gry

Moja ostrożność wynikała też z wysokiej sugerowanej ceny detalicznej nowego Brassa. Połowa standardowego pudełka za prawie 300 zł? Co też jest w tym pudełku?

Okazało się, że Brass jest produktem premium. Porównując wykonanie Birmingham do poprzedniej edycji to jak przyrównać wodospad Niagara do spłuczki klozetowej. Nowa wersja charakteryzuje się przepiękną planszą, świetnej jakości kartami i masą żetonów. Gracze krytykują beczki piwa, które są dołączone do gry, ale absolutnie nie rozumiem czemu. Wyglądają dobrze i spełniają swoją rolę. Ilustracja na okładce gry niewątpliwie przyciąga wzrok. Ja poziomem wykonania Brass Birmingham jestem zachwycony i te 200 zł, za które można zdobyć ten tytuł w sklepach internetowych, to cena adekwatna do zawartości pudełka.

Jak w to się gra?

Podstawowa mechanika Brassa jest banalna. Mamy na ręce do ośmiu kart, z których każda określa jedno miasto, w którym możemy wykonać dowolną akcje, albo akcję którą możemy wykonać w dowolnym mieście w naszej sieci połączeń. Czym jest sieć połączeń? To lokacje posiadające nasze przedsiębiorstwa i te połączone z nimi naszymi kanałami lub torami.

Każdą akcję w grze należy opłacić jedną kartą. Te akcje to:

  • Budowa – dokładamy nowy kafel przedsiębiorstwa/kopalni/huty z naszej planszetki i opłacamy jego koszt.
  • Sprzedaż – mając połączenie z kupcem i dostępne piwo, obracamy kafel przedsiębiorstwa i zwiększamy nasz dochód.
  • Rozbudowa połączeń – budujemy nowy kanał lub tory kolejowe, powiększając naszą sieć połączeń.
  • Rozwój – płacąc stalą odrzucamy żetony z naszej planszetki zyskując dostęp do ich lepszych wersji.
  • Pożyczka – obniżenie dochodu w zamian za jednorazowy zastrzyk finansowy.
  • Zamiana dwóch kart na jokery – odrzucamy dwie dowolne karty i w zamian bierzemy jokera miasta i przedsiębiorstwa.

Przy okazji pierwszego przetasowania kończymy erę kanałową – punktujemy wystawione budynki i sieć połączeń, a następnie usuwamy z mapy wszystkie połączenia kanałowe i budynki pierwszego poziomu. Gra kończy się po zakończeniu ery kolejowej, gdzie znowu przeprowadzimy pełną punktację.

Klimat

Dziwnie może wyglądać ocenianie klimatu w suchym euro jakim teoretycznie jest Brass. Na pierwszy rzut oka nie ma tutaj miejsca na historię, czy budowanie w graczy poczucia obecności w Anglii w czasie rewolucji przemysłowej. Błąd! Oprawa graficzna, wszystkie mechaniki, genialny system zarządzania swoim przedsiębiorstwem, rozwój naszych sieci połączeń i nieunikniony koniec ery transportu kanałowego… To wszystko składa się na klimatyczne przeżycie, świetnie oddające realia tamtego świata w szczególe i funkcjonowania firmy produkcyjnej ogólnie.

Podsumowanie

Moje pierwsze zderzenie z Brassem Lancashire było nieprzyjemne, w zasadzie się od tej gry odbiłem. Dziś wiem, że dla dwuosobowych partii odpowiednią edycją jest Birmingham. Jestem pewien, że zrobiliśmy z Marysią masę błędów w zasadach. Gra nam się nie spodobała i po jednej partii oddaliśmy ją właścicielowi. Całe szczęście daliśmy szansę Birmingham i okazało się, że jest to jeden z najlepszych tytułów jakie poznaliśmy w ostatnich latach.

Bo widzicie – Brass to gra genialna. Według mnie twórcy  zachowali idealny balans pomiędzy symulacją prowadzenia przedsiębiorstwa, a przyjemnością z rozgrywki. Musimy zadbać o łańcuchy dostaw surowców, zainwestować w manufaktury produkcyjne i zapewnić sobie rynek zbytu. Czuję w tym rozwój firmy, muszę planować na kilka kroków w przód, ale nie zaobserwowałem olbrzymiego paraliżu decyzyjnego. Rozgrywka jest płynna i nawet nasi standardowi „zamulacze” jej nie przedłużają.

Mechaniki stojące za Brassem są relatywnie proste. Spodziewałem się skomplikowanego Euro na poziomie gier Eklunda, a dostałem produkt bezproblemowo przyjmowany przez każdego w miarę ogranego planszówkowicza. Trzeba tutaj pochwalić instrukcję, która jest napisana jasno i klarownie choć… przez kilka pierwszych gier popełnialiśmy olbrzymi błąd. Wydawało nam się, że nasza sieć połączeń liczy się nie tylko do tworzenia nowych przedsiębiorstw, ale także do transportu węgla i sprzedawanych towarów…

Ten błąd nie pozwolił nam w tamtych rozgrywkach poznać całej magii tej gry. Kryje się ona we wspólnym rynku surowców i rozbudowie sieci połączeń. Mimo, że gra jest w pełni kompetytywna, to budujemy wspólną gospodarkę. Węgiel wydobywany przez jednego, pozwoli innemu postawić hutę, skąd jeszcze inny pozyska stal do budowy własnego przedsiębiorstwa. Kto odnajdzie się w tym najlepiej, kto podepnie się do sieci połączeń przeciwnika, kto skorzysta na ruchach cen surowców na rynku i ich zmiennej dostępności – ten zostanie zwycięzcą Brassa.

Bardzo ciekawą mechaniką jest również uzależnienie kolejności graczy od wydatków poniesionych w poprzedniej turze. Gracze którzy wydali więcej od innych, będą szli na końcu, a Ci którzy dysponowali pieniędzmi oszczędnie, będą ruszać się jako pierwsi. Teoretycznie wydaje się to mało odkrywczym zabiegiem, ale w czasie rozgrywki świetnie działa i dodaje dodatkowy poziom analizy – kiedy opłaca się zainwestować, a kiedy wstrzymać i w zamian za to ruszać się wcześniej niż konkurenci.

Werdykt

Brass Birmingham to najlepsza gra ekonomiczna jaką poznałem. W moim rankingu eurogier wyprzedza ukochaną Concordię i zostawia w tyle Zamki Burgundii. W stosunku do gier symulujących prowadzenie firmy – jest zdecydowanie lepsza niż niezłe Pret-A-Porter i dużo przystępniejsza niż Food Chain Magnate. Jest tylko jeden tytuł, który daje podobne odczucia, ale jest pół kroku z tyłu – Brass Lancashire. Obecnie nic innego do tych dwóch tytułów nie ma dla mnie startu. Brass Birmingham to 10 – idealna gra w swojej kategorii.

  • Wykonanie: +

    + Przepiękna okładka

    + Wykonanie planszy

    + Poczucie obcowania z produktem premium

  • Klimat: +

    + Przedstawienie Anglii rewolucji przemysłowej

    + Połączenie mechaniki z tematem gry

    + Piwo jako część mechaniki!

  • Ocena końcowa: 10

    + Wszystko

    – Nic

Gra otrzymana w ramach patronatu serwisu Znadplanszy.pl