Wpisy

Maracaibo – po przejściu kampanii

Witamy w Wenezueli. Masz – to Twój statek. Nie umiesz pływać? Przecież masz jakieś pieniądze, znajdź sobie jakąś załogę i ruszaj! Morze Karaibskie czeka. Alexander Pfister zabierze nas w szaloną podróż po tych przepięknych wodach. Wspólnie odwiedzimy Hawanę i niczym Ernest Hemingway ruszymy wzdłuż wybrzeża Kuby, ale nie zapuścimy się w rejony Zatoki Meksykańskiej. Naszym celem będzie opłynięcie Morza Karaibskiego – odwiedzimy Dominikanę, Martynikę i tytułowe Maracaibo, z którego możemy ruszyć dalej w stronę Nikaragui, lub skrócić sobie drogę powrotną przepływając obok Jamajki, by wrócić do początkowego punktu naszej podróży. Przygotujcie krem z filtrem i coś zimnego do picia, bo będzie gorąco. Czytaj więcej

Czy warto kupić nową edycję Zamków Burgundii?

Zamki Burgundii to jedna z moich ulubionych gier. Właściwie to obecnie są moim numerem jeden. Zdarzają mi się chwilowe romanse, ale to do Zamków zawsze wracam. Mam na koncie mnóstwo partii i nadal nie mam dość. Bardzo ucieszyła mnie wieść o reedycji, z poprawionymi grafikami i dodatkami. Nie ukrywajmy, że oryginalne Zamki są po prostu brzydkie. Po latach przyzwyczaiłam się do nich i nawet polubiłam te szarości i pastele. Nie zmienia to faktu, że pokazywanie ich nowym graczom skutkowało salwami śmiechu i krytyki względem kiepskiego wykonania. Teraz trafiła do nas nowsza wersja. Czy wreszcie nie będę się musiała wstydzić swojej ukochanej gry?

Czytaj więcej

Sierra West

W 2019 roku Lucrum Games zaczęło regularnie wydawać gry Board & Dice. Dice Settlers, czyli pierwszy owoc tej współpracy, to – jak na razie – jedyna gra objęta indywidualnym patronatem naszego bloga. Świetne „rodzinne 4x”, w klimatach komputerowych Settlersów, szybko zyskało naszą sympatię. W czwartym kwartale poznaliśmy Trismegistusa i zderzenie z tym tytułem ostudziło nasz optymizm. Zbyt dużo niepasujących do siebie elementów, zawiła instrukcja, błędy w produkcji i (przede wszystkim!) poczucie zmęczenia zamiast radości z rozgrywki. Sierra West było szansą na nadrobienie pojedynczego potknięcia i powrót na wysoki poziom. Czy się udało? Od razu przyznam, że nie do końca… Czytaj więcej

Planszówki w czasach zarazy – w co gramy?

Izolacja każdemu daje się we znaki. Z oczywistych przyczyn grono współgraczy ogranicza się do domowników. Szczęśliwcy z liczniejszą rodziną nie mają tego problemu, ale nam pozostały tylko pojedynki. O graniu w sieci już trochę pisaliśmy (tutaj), ale nie ma to jak odpoczynek dla oczu nad tekturowa planszą. Wiem, że w obliczu zagrożeń gospodarczych i epidemiologicznych planszówki schodzą na drugi, dziesiąty albo dwudziesty plan, ale jako recenzenci jesteśmy w kropce! Trudno napisać rzetelną recenzję tytułu dla 3+ graczy, jeśli nie zdążyliśmy go ograć przed wprowadzeniem ograniczeń. Brassa znamy już od dawna, Trismegistusa również, kilka innych prawdopodobnie też się pojawi, ale te najnowsze poznajemy jedynie w wersji dwuosobowej. Dlatego zdecydowałam się napisać przegląd gier, które akcję #zostańwdomu nam osładzają. Zapraszam.

Czytaj więcej

Brass Birmingham

Do zeszłego roku moim absolutnie ukochanym euro była Concordia. Przyznam że gra Maca Gerdtsa odrobinę mi się przejadła. To nadal świetny tytuł, ale nie ląduje na stole tak czesto jak kiedyś. Po pierwszej partii Brassa byłem pewien, że nie będzie w stanie on wbić się do czołówki moich ulubionych gier ekonomicznych. Jakże bardzo się myliłem… Czytaj więcej

Trismegistus

Marysia jest olbrzymią fanką uniwersum Harry’ego Pottera. Siebie określiłbym jako zwolennika serii. Przeczytałem wszystkie książki, byłem na większości filmów w kinie, całą fabułę serii znam na pamięć, choć nie uważam się za eksperta. Moją ulubioną postacią jest Severus Snape, który został przez J.K. Rowling wykreowany w bardzo ciekawy sposób. To dzięki niemu polubiłem tematykę warzenia eliksirów i dlatego zwróciłem swoją uwagę na Trismegistusa.

Czytaj więcej

Pret-a-Porter

Pręt-a-Portier – tak mój telefon nazywa odnowioną grę od Portal Games. Żadnego pręta tutaj nie znajdziemy, portierów również brak. Mamy za to supermodelki, księgowe, agencje marketingowe i wiele innych zawodów ze świata show-biznesu. Dzięki odnowionej wersji gry z 2010 roku będziemy mieli okazję poprowadzić – lepiej lub gorzej – prosperującą firmę modową. Pierwsza wersja zwiodła graczy, którzy po trywialnym temacie spodziewali się równie lekkiej mechaniki. Tymczasem jest to kawałek poważnego euro, od którego odbili się poszukiwacze radosnego szycia fatałaszków. Reedycja stała pod znakiem zapytania i została uzależniona od sukcesu na Kickstarterze. Fani już w pełni świadomi na co się piszą, zamienili kampanię w duży sukces naszego wydawnictwa i dzięki nim mamy odnowioną, piękną wersję tego tytułu. Było warto?

Czytaj więcej

APERIODYK#20 Miało być pięknie, a wyszło…

W tym roku poznałem masę gier. Mieliśmy prawdziwy wysyp nowości, wśród których nie brakowało tytułów bardzo dobrych, jak i tych nieco gorszych. O większości tych lepszych w jakiejś formie napisaliśmy (tu i na facebook’u), ale o tych gorszych często nie wspominałem. Nie jest łatwo pisać o grach, które nam się nie spodobały, ale nie są w oczywisty sposób zepsute. Z jednej strony rozumiem, że niektórzy je bardzo lubią. Z drugiej po to bawimy się w recenzowanie planszówek, żeby ostrzegać potencjalnych kupców przed zbyt pochopnym zakupem. Im bardziej popularny jest krytykowany tytuł, tym radykalniejszy jest negatywny odzew. Dlatego chciałbym w jednym tekście zawrzeć moje największe planszówkowe rozczarowania 2019 roku. Rozprawmy się z nimi raz a dobrze.

Czytaj więcej

Abominacja: Dziedzictwo Frankensteina

Nietypowej tematyki w grach ciąg dalszy, ale tym razem w zdecydowanie lepszym wydaniu. Z Ostatnimi Chwilami Rebelowi nie wyszło, ale kiepskie wrażenie zostało szybko zatarte przez kolejny niesztampowy tytuł. Tym razem możemy poszwendać się po planszy w poszukiwaniu… materiału budulcowego do odtworzenia eksperymentu doktora Frankensteina i stworzenia towarzysza/towarzyszki dla książkowego monstrum. Idealna tematyka na Halloween, ale dopiero przyszłoroczne, bo w tym roku gra spóźniła się o trzy dni. Warto było ubrudzić sobie ręce? No i czy ten temat nie jest zbyt mroczny? Zapraszam.

Czytaj więcej

Podróżnik – dodatek do Altiplano

Altiplano, jak już pisałem w październikowej recenzji, nie ujęło mnie za serce. Nie odmówię mu solidności i sprawnej mechaniki, ale jednak okraszone wysokogórskim klimatem zbieranie żetonów i przerabianie ich na punkty nie dało mi radości. Za to moja żona z koleżankami zagrywały się w tę grę jak szalone. Co spotkanie musiałem uciekać się po jakąś wymówkę, żeby uciec od wypasania alpak. Kilka razy można zagrać, ale co chwilę? Oczywiste było to, że dodatek Podróżnik znajdzie się w naszym posiadaniu. Nieoczywiste to jak wpłynął na częstotliwość pojawiania się gry na naszym stole. Po raz ostatni zapraszam do wspólnego wcielenia się w rolę mieszkańców terenów na styku Boliwii i Peru.

Czytaj więcej