Tytani – wrażenia z prototypu

Dudes on a map, czy też area control, to niezwykle popularny rodzaj gier w ostatnich latach. Na rynku pojawiły się Cry Havoc, Rising Sun, Inis, Scythe, czy wznowiony ostatnio Kemet. Co poza tym łączy według mnie te tytuły? Albo od początku mi się nie podobały, albo nie przetrwały próby czasu. Jeśli chodzi o ten gatunek jestem dość wybredny i choć lubię testować kolejne tytuły, to zwykle czegoś mi w nich brakuje. Siadając do Tytanów byłem umiarkowanym optymistą, ale nie spodziewałem się przełomu. Wracając z Poznania z prototypem nie mogłem się doczekać kolejnej rozgrywki. Czy świetne pierwsze wrażenie utrzymało się po kolejnych partiach?

Przybliżenie gry

Tytani, jak już zdążyliście się zorientować, są przedstawicielami gatunku area control, gdzie nasze plastikowe żołnierzyki będą zajmować kolejne tereny, toczyć bitwy z oddziałami wrogich nacji i wykonywać tajne misje. Wszystko to w świecie łączącym elementy historycznej Europy XVII wieku i fantastycznego sznytu, wprowadzonego przez pojawienie się tytułowych Tytanów, czyli duchów narodów, które prowadzą swoje Państwa do boju. Oczywiście purysta mógłby się w tym momencie czepiać, że mówienie o narodach w XVII wieku jest nieuprawnione, ale fantasy rządzi się swoimi prawami. Rzeczpospolita, Królestwo Szwecji, Imperium Osmańskie i Carstwo Rosyjskie stoczą między sobą bój o prymat w Europie środkowowschodniej. Umiejscowienie historyczne rozgrywki od początku mi odpowiadało, choć sam wolałem element fantasy zepchnąć na dalszy plan, więc gra na start miała u mnie już plusa.

Elementy gry

Tytani będą walczyli o ufundowane na zagramw.to od 19 września tego roku. Bazowo w pudełku znajdą się cztery figurki tytanów, sporej wielkości plansza, 48 figurek oddziałów, 16 żłobionych kości, 32 karty narodów, 16 kart rozkazu, 32 karty wsparcia, 16 kart misji, 4 planszetki gracza i ponad sto żetonów. W czasie kampanii będzie odblokowywana nowa zawartość, prawdopodobnie kolejne karty, czy indywidualny wygląd oddziałów dla każdej frakcji. Ocenianie jakości po rozgrywce w prototyp jest obarczone dużym błędem, ale to co zobaczyłem było obiecujące. Figurki robią dobre wrażenie na planszy, mapa na żywo wygląda dużo lepiej niż na zdjęciach, grafiki na kartach są ciekawe, ikonografia bezproblemowa, a umieszczenie rzeczy z karty pomocy bezpośrednio na planszy jest świetnym pomysłem.

Jak w to się gra?

Wyjątkowo nie będę opisywał zasad Tytanów. Nikt nie zrobi tego lepiej niż sam autor, a Wam dziś prawdopodobnie zależy dużo bardziej na opinii, czy warto grę wesprzeć, niż ścianie tekstu o tym, jak wygląda setup i iloma kostkami rzucamy w bitwie. Kto chce się tego dowiedzieć zapraszam na kanał YouTube Wookiego:

(Znajdziecie tam też gameplay, w którym miałem przyjemność wziąć udział.)

Klimat

Kwestię klimatu rozważałbym tu w dwóch aspektach. Jeśli szukacie klimatu fantasy, tych duchów narodów, magii i czarodziejstwa… możecie się rozczarować. Poza figurkami tytanów i świecącymi działami, czy płonącymi szablami na kartach, ja tego zupełnie nie zauważyłem. Szczerze mówiąc o tym magicznym sprzęcie na grafikach też musieli mi powiedzieć moi współgracze…

Jeśli szukacie klimatu historycznego to tutaj go znajdziecie! Szwedzi dostają bonusy za posiadanie masy piechoty, Rzeczpospolita najlepiej wykorzystuje swoją potężną kawalerię, turecka piechota dzielnie broni ichniejszych dział, a rosyjski samotny piechur walczy za dwóch. Carscy szpiedzy pozwalają obniżyć morale żołnierzy przeciwnika, Imperium Osmańskie wystawia niezliczone zastępy janczarów, a nikt tak dobrze nie walczy przeciwko działom jak szarżujący polscy husarzy. Klimacik historyczny wprowadzały też dla mnie figurki oddziałów i jeśli będą indywidualne modele dla każdej frakcji, to to uczucie tylko się zwiększy!

Patrząc też na umiejscowienie Warszawy na mapie, to jak Rzeczpospolita jest otoczona przez wrogów (a w ewentualnym dodatku może pojawić się na zachodzie Święte Cesarstwo Niemieckie…)… łatwo zrozumieć czemu to państwo nie przetrwało kolejnego wieku i zostało rozszarpane przez trzech cesarzy i obce orły na proporcach…

Podsumowanie

Tytani to gra, która wizualnie robi świetne pierwsze wrażenie. Mapa na żywo wygląda dobrze, choć osobiście chciałbym zaznaczenia na niej kluczowych terenów i miast, a nie tylko stolic czterech państw. Miło patrzy się na figurki oddziałów stojących naprzeciwko siebie, gotowych do nadchodzącej bitwy, a nad nimi górują prowadzący je do boju tytani. Z pewnością będzie to wyglądało jeszcze lepiej, gdy każda nacja dostanie zindywidualizowane modele jednostek. Karty są funkcjonalne, ale tutaj również liczę na zwiększenie ich liczby i urozmaicenie grafik na kartach wsparcia.

W grze Łukasza Woźniaka możemy zauważyć kilka ciekawych inspiracji innymi tytułami z gatunku area control. System rozkazów przywodzi na myśl ten z Rising Sun, ale tym razem widzimy i wybieramy więcej kart w jednej rundzie. Karty wsparcia będące zarówno walutą, jak i pomocą w bitwie przywodzą na myśl rozwiązania z Inis, czy gier wojennych. Kościana walka to rozszerzenie pomysłu znanego z Valhalli, podobnie zresztą działało to w Glory: A Game of Knights. System misji – i przede wszystkim ich wymagania – bardzo przypominają sekretne cele z Twilight Imperium. Karty narodów to znane zewsząd karty technologii, czy innych ulepszeń.

Tym, co czyni tę grę wartościową, jest idealne połączenie wszystkich powyższych aspektów. Dzięki systemowi rozkazów gra działa bardzo płynnie, brak typowej waluty przyspiesza rozgrywkę, walka na kostkach jak zwykle się sprawdza. Do tego bardzo ciekawie działa pomysł uaktywniania się większości kart w zależności od posiadanych przez nas i przeciwnika jednostek w bitwie. Musimy dostosować naszą strategię do przeciwnika. Walcząc przeciwko Rzeczpospolitej powinniśmy założyć, że wróg będzie posiadał zastępy kawalerzystów, a w bitwach przeciwko Szwedom, trzeba się przygotować na szeregi piechoty. Gra zmusza nas do rozsądnego dobierania wsparcia i wybierania kart narodów.

Ciekawa jest również asymetria nacji. Każdą gra się odrobinę inaczej, każda ma swoje mocne strony. Część kart narodu jest podobna w różnych taliach, ot tacy Polacy mają kartę do szturmu kawalerią na armaty, a inna nacja ma kartę działającą w ten sam sposób, ale uaktywniającą się w wypadku walki dział z piechotą. Różne są jednak umiejętności nacji, inaczej działają tytani, a każda frakcja ma specjalne karty, których odpowiedników nigdzie indziej nie znajdziemy. Robi się naprawdę ciekawie, gdy Osmanowie wystawiają automatycznie piechotę po swojej turze, Szwedzi ruszają nią przed swoimi akcjami, Rosjanie podglądają i odrzucają karty przed bitwą, a Polacy zmuszają przeciwnika do wycofania jednostki z bitwy. Przyznam, że najprzyjemniej grało mi się Szwedami, którzy są początkowo niedoceniani, jako mniej klasyczna nacja do prowadzenia w takich grach.

Bitwy są emocjonujące, a wybór kiedy uaktywnić karty działające raz w rundzie jest często kluczowy dla naszego ostatecznego wyniku. Przewaga atakującego, czyli rzucanie kart jako drugi, jest ważna ale niedecydująca. Po pierwsze zdarza się nam odbić od ściany defensora i orientujemy się, że nie ma co poświęcać masy kart na minimalne zwycięstwo w walce. Rekompensata za porażkę, jaką jest dobranie kart wsparcia, dobrze balansuje rozgrywkę. Drugą trudnością związaną z atakowaniem w tej grze jest duże odsłonięcie się po ruszeniu do boju. Dajemy przeciwnikom możliwość szybkiego kontrataku i wejścia na nasze tyły. Niestety straty jednostek są bardzo niewielkie i w wielu starciach po prostu nikt nie ginie. Jest to dla mnie problem podobny do obecnego w Lords of Hellas. Tutaj przeszkadza mi to trochę mniej niż w grze Adama Kwapińskiego, ale nadal jestem zwolennikiem wysokich strat w tytułach tego typu.

Werdykt

Jacy są Tytani? Jest to bardzo ciekawy tytuł, który posiada ogrom zalet. Trochę narzekam na skalowanie, gra nie ma w sobie zbyt wiele odkrywczych mechanik i wszystko gdzieś już widzieliśmy. Z drugiej strony, tak sobie myślę – w jakie area control/dudes on map wolałbym zagrać zamiast w Tytanów? Oczywiście w Small World’a, ale to jest moje prywatne TOP5 gier i nie jestem tutaj obiektywny. Tytanów oceniam dziś lepiej niż Kemeta, Inis, Lords of Hellas, Rising Sun czy Scythe. Tutaj dodam, że Scythe’a nie lubię od pierwszej rozgrywki, a Rising Sun odpuściłem sobie po trzech partiach. Wiem że te gry mają swoje grono fanów, ale do mnie nie trafiły. Co innego Tytani. Bardzo liczę na to, że odblokowana zawartość uatrakcyjni rozgrywkę, którą już na tym etapie oceniam wysoko. Gdybym miał wystawiać ocenę w skali BGG byłaby to taka z górnej półki, choć pewnie podzielona na wyższą dla wariantu trzyosobowego i nieco niższą dla pozostałych. Czekacie pewnie na informację, czy warto na Tytanów wydać 300 zł? Gra na pewno jest warta uwagi i nie zawiedziecie się poziomem rozgrywki. Trzech Władysławów II Jagiełłów to jednak nie przelewki i każdy musi pomyśleć, czy ładne figurki, duże pudełko i sporo zawartości jest tego warte. Uważam, że warto obserwować kampanię, zapoznać się z materiałami promocyjnymi i samodzielnie zdecydować.

PS. Tymczasem polecam piosenkę Jacka Kaczmarskiego „Przybycie tytanów”, która idealnie nadaje się do recenzowanej tutaj gry.

Zdjęcia i prototyp otrzymane od Games On Board.