Wielka pętla

Wielokrotnie już wspominałem o tym, że FoxGames nie ma dla nas litości. Zarzucają nas kolejnymi świetnymi tytułami i tym razem zlokalizowali hit wydany w 2016 roku, ciągle podbijający stoły na całym świecie. Dzisiejszy tekst poświęcę grze, która osiągnęła 209 miejsce w rankingu BoardGameGeek. Jeśli to nie brzmi imponująco dodam, że uwzględniając jedynie gry wyścigowe, zajmuje ona drugie miejsce. Bije na głowę Bolidy od Portalu (417 miejsce), ustępując jedyne Rebelowemu Lewis & Clark (159). Czy rowery faktycznie są lepsze od samochodów?

Przybliżenie gry

Dzięki Wielkiej Pętli każdy może wziąć udział w jednym z najważniejszych wyścigów kolarskich na świecie. Poprowadź swoją drużynę do zwycięstwa po malowniczych szosach okalających Francję. Rozważnie dysponuj siłami swych kolarzy, wykorzystuj cień aerodynamiczny tworzony przez innych zawodników i stwórz strategię, która zapewni zwycięstwo. Czy w grze planszowej można uchwycić zasady i wyzwania prawdziwego wyścigu kolarskiego? Okazuje się, że nie tylko można, ale da się to zrobić w bardzo przystępny sposób.

Elementy gry

Pierwszym co rzuca się w oczy jest oczywiście ilustracja zdobiąca wieko pudełka. Moim zdaniem jest całkiem klimatyczna, choć styl jest dość specyficzny i nie każdemu musi się spodobać. Panie stwierdziły ze śmiechem, że grafiki są po prostu brzydkie, ale nie przeszkadzało im to w czerpaniu przyjemności z grania w Wielką Pętlę. Bez wątpienia styl graficzny tu zastosowany wyróżnia się i przyciąga uwagę, a przecież o to chodzi.

Komponenty są dobrej jakości i mamy ich całkiem sporo, biorąc pod uwagę cenę sklepową oscylującą w okolicach 100 złotych. Każdy z graczy otrzymuje grubą, tekturową planszę, po dwie figurki kolarzy w swoim kolorze (sprintera i roulera), dwie talie kart i kartę pomocy. Poza tym mamy dwadzieścia jeden dwustronnych fragmentów trasy, które będziemy układać niczym puzzle i karty etapów przedstawiających przykładowe trasy. Niezbędne będą również dwie talie zmęczenia, po jednej na typ kolarza. Wnętrze pudełka jest wyściełane kiepską wypraską, która w naszym egzemplarzu była podarta od nowości. Niestety ten insert w niczym nie pomaga, tylko ogranicza miejsce w pudełku, żeby elementy się zbytnio nie przemieszczały.

Jak w to się gra?

Pierwszym naszym zadaniem będzie wybór trasy i jej ułożenie z kafli. W pudle mamy dostępne sześć kart etapów z propozycjami tras, ale możemy też posłużyć się dedykowaną aplikacją na telefon. Znajdziemy tam zarówno oficjalne, jak i nieoficjalne warianty wyścigów, oraz możliwość rozegrania wieloetapowej gonitwy. Następnie rozdajemy graczom ich talie, plansze i figurki, a karty zmęczenia umieszczamy w miejscu łatwo dostępnym dla każdego.

Wyścig dzieli się na rundy, z których każda składa się z trzech faz:

  • Faza energii – każdy z graczy dobiera cztery karty energii dla jednego ze swoich rowerzystów, wybiera jedną i kładzie ją zakrytą na stole, następnie wszyscy powtarzają tę samą czynność dla drugiego kolarza. Ważne jest to, że nie możemy jednocześnie obejrzeć kart obu zawodników, więc rozważnie trzeba wybierać, którego z nich rozpatrzymy jako pierwszego. Pozostałe karty przerzucamy, czyli odkładamy awersem do góry na spód naszych talii.
  • Faza ruchu – gracze jednocześnie odwracają wcześniej wybrane karty energii, które rozpatrujemy w kolejności zgodnej z aktualną pozycją kolarzy w wyścigu (od prawego toru najbliższego mecie). Trasa wyścigu jest podzielona na kwadraty, z których każdy ma dwa tory, a na każdym z nich może być tylko jeden rowerzysta. Zmiana toru w trakcie ruchu nic nas nie kosztuje. Jeśli mielibyśmy skończyć ruch na zajętym kwadracie, musimy zostawić naszą figurkę na wcześniejszym wolnym torze.
  • Faza końcowa – zagrane karty są usuwane z gry. Rozpatrujemy cień aerodynamiczny i zmęczenie.

Cień aerodynamiczny rozpatrujemy od najdalszej grupy rowerzystów. Jeśli ta grupa jest oddalona od poprzedzającej o dokładnie jeden kwadrat to cała przesuwa się do przodu o jedno pole. Następnie w taki sam sposób rozpatrujemy nowo utworzoną grupę itd.

Zmęczenie – każdy rowerzysta, który ma przed sobą pusty kwadrat po rozpatrzeniu cienia aerodynamicznego otrzymuje kartę zmęczenia (słabą kartę energii o wartości 2). Należy ją dodać awersem do góry na spód talii takiego rowerzysty.

Na trasie możemy napotkać oznaczone kolorystycznie podjazdy i zjazdy. Te pierwsze, jeśli w dowolnym momencie naszego ruchu nasz kolarz będzie miał z takim polem styczność, zbijają wartość naszej karty do maksymalnej wartości 5. Zjazdy z kolei, jeśli startujemy nasz ruch na takim polu, podwyższają wartość naszych kart do minimalnej wartości 5.

Gra kończy się, gdy pierwsza figurka minie linię mety. Jeśli zrobiły to dwie lub więcej figurek to wygrywa ten, kto skończył ruch na najdalszym, najbardziej prawym torze.

Dzięki wsparciu aplikacji możemy rozgrywać wyścigi etapowe. Bedzie ona zliczała straty czasowe na koniec każdego wyścigu i pomoże w wyłonieniu zwycięskiego kolarza (i całego zespołu) na koniec wybranej liczby etapów.

Klimat

Ocena klimatu w grach sportowych, według mnie, to prosta sprawa. Jeśli rozgrywka dobrze symuluje prawdziwy sport to klimat należy ocenić na plus. Wydawało mi się, że nie ma szans zrobić tego sensownie w prostej grze planszowej. Jakże się myliłem! Na tyle na ile się orientuję, Wielka Pętla świetnie oddaje kolarskie realia. Zmiany prowadzącego, jazda w grupie, męczące podjazdy i odpoczynek na zjazdach. Jeśli dodamy do tego zdolności specjalne legendarnych kolarzy, to otrzymujemy tytuł, który może być tylko i wyłącznie grą o wyścigach rowerowych. To ewidentnie nie są sporty motorowe. Za to Wielka Pętla ma u mnie duży plus.

Podsumowanie

Na jednym z konwentów, na których miałem przyjemność być w zeszłym roku, zignorowałem dwie gry, które bardzo się wszystkim podobały. Pierwszą było Welcome To… które później kupiłem i wielokrotnie już chwaliłem, dając także bardzo wysoką ocenę w recenzji. Drugą było Flamme Rouge. Kogo mogą obchodzić wyścigi rowerowe? Gdzie jest zabawa w ciągłym odskakiwaniu i byciu doganianym przez resztę kolarzy? Co to za sens grać w grę, w której jesteśmy karani za prowadzenie w wyścigu?

Jak dobrze, że moja żona potrafi przebić się przez mój upór i przekonała mnie do wzięcia Wielkiej Pętli do recenzji. Okazało się, że Wielka Pętla spycha u mnie Downforce w kolejce do grania. Przewaga tamtego tytułu leży tylko w większej liczbie możliwych graczy i aspekcie bukmacherskim. W gronie familijnych wyścigów Wielka Pętla nie ma sobie równych. Gra jest szybka, prosta do wytłumaczenia i bardzo angażująca. Cały czas musimy się zastanawiać co będziemy robić nie tylko w danej turze, ale i w kolejnych.

Tytuł jest zaskakująco mocno strategiczny. Owszem mogłoby się wydawać, że wybór jednej z czterech kart do zagrania, to aspekt taktyczny, ale nie jest to prawda. Tutaj każda zagrana w danym momencie karta będzie miała wpływ na końcówkę wyścigu. Lepiej postawić na szybką ucieczkę i próbę utrzymania przewagi, czy trzymać się gdzieś w środku stawki i liczyć na dobry finisz? Zaryzykować i zrzucić wysoką kartę na podjeździe, czy wlec się po nim przez trzy tury? Może nie brzmi to epicko, ale ciężar decyzji jest momentami naprawdę wyczuwalny.

Pierwotnie narzekałem na aspekt losowości w grze. Niestety dobry dociąg kart w okolicy podjazdów może zdecydować o ostatecznym powodzeniu w wyścigu. Na szczęście po wypuszczeniu aplikacji wspierającej i wariantu Wielkiego Wyścigu, możemy rozgrywać turnieje wieloetapowe. Taka partia składająca się z minimum dwóch etapów, czyli pojedynczych wyścigów, minimalizuje wpływ szczęścia na końcowy efekt całej rywalizacji. Po prostu to, co zyskamy dzięki szczęściu w jednym etapie, statystyka zabierze nam w drugim. Dodatkowo w Wielkim Wyścigu korzystamy ze zdolności specjalnych, które urozmaicają rozgrywkę, ale nie wywracają jej do góry nogami.

Werdykt

Wielka Pętla to dla mnie zdecydowanie najlepsza gra wyścigowa jaką posiadam na półce. Choć bardzo lubię Thunder Alley, to z uwagi na ciężar rozgrywki ląduje na stole bardzo rzadko. Tymczasem Wielka Pętla to gra, którą spokojnie można rozegrać w dzień powszedni, po powrocie z pracy. Doceniam też to jak dobrze gra symuluje wyścig kolarski. Przy prostej mechanice, uzyskać tak dobry efekt końcowy to duża sztuka. Ta gra nie mogłaby być o wyścigach samochodowych, czy żużlu. Tu ewidentnie czuć, że prowadzimy „cudowne dziecko dwóch pedałów” (cytat z Bohdana Tomaszewskiego). Ostatecznie grze daję ocenę 9 – bardzo chętnie w Wielką Pętlę zagram i mam nadzieję, że będzie często wracać na nasz stół.

  • Wykonanie: +/-

    + Jakość elementów

    + Cena

    +/- Grafiki

    – Insert

  • Klimat: +

    + To jest wyścig kolarski na planszy

    + Zdolności specjalne powiązane są z legendarnymi kolarzami

  • Ocena końcowa: 9

    + Proste zasady

    + Angażująca rozgrywka

    + Dobra symulacja wyścigu kolarskiego

    + Świetny tryb Wielkiego Wyścigu

    – Przy pojedynczym wyścigu czasem decyduje szczęście