Downforce (aka Bolidy) + dodatek! – wyścigi w wersji light

Gry wyścigowe nigdy nie mieściły się w kręgu moich zainteresowań. Żaden ze mnie petrolhead, samochodami się zupełnie nie interesuję… no może interesuje mnie tylko to, żeby ten nasz dowiózł nas do celu i nie rozpadł się po drodze. Moja Małżonka jest w tej kwestii moim zupełnym przeciwieństwem. Szukałem jakiejś gry, która nawiązywałaby do tego obszaru jej zainteresowań i namówiony przez świetny podcast Gradania, zaopatrzyłem się w Downforce’a. Był to strzał w dziesiątkę, bo dość szybko znalazł się on w jej TOP10, ale niestety rok później musiał ustąpić miejsca innym tytułom.

Przybliżenie gry

Mamy tor i samochodziki, więc wydaje się, że będziemy się po prostu ścigać. Nic bardziej mylnego, bo grę wygrywa ten, kto dobrze obstawi zwycięzcę. Oczywiście za miejsca zajęte w wyścigu też otrzymamy punkty (albo raczej grube miliony), ale bukmacherka dostarczy ich nam więcej. Mechanicznie mamy tu zagrywanie kart, które dają samochodom punkty ruchu. Ciekawym zabiegiem jest zmuszanie graczy do poruszania nie tylko swoich samochodów, ale również należących do przeciwników. Dzięki temu czasami im pomożemy, ale częściej będziemy starali się zepchnąć ich z najoptymalniejszego toru jazdy. Urozmaiceniem są również umiejętności specjalne, które zdobywamy wraz z wylicytowaniem naszego bolidu.

Elementy gry

Zacznijmy od pudełka, które jest ozdobione świetną ilustracją. Już na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia z grą o wyścigach. Pod wiekiem znajdziemy grubą dwustronną planszę z torami River Station i Marina Bay oraz wyczerpującą instrukcję. Głębiej znajdziemy sześć figurek bolidów w różnych kolorach. Niestety samochodzikom nie ruszają się kółka!

Do gry potrzebujemy jeszcze czterdziestu dwóch kart prędkości, sześciu kart specjalnych prędkości o wartości 8, sześciu kart stylu jazdy, żetonów kierowców oraz notesu punktacji. Wykonanie jest solidne, karty dzielnie znoszą tasowanie bez koszulek, a na planszach nie pozostają ślady przesuwania samochodzików. Nasz egzemplarz to wersja anglojęzyczna. Niestety ta lokalizowana przez Portal nie ustrzegła się nieszczęsnych literówek. Nie miałem jej w rękach, więc nie wiem, czy wykonanie jest tak dobre jak angielskiej.

Jak w to się gra?

Zaczynamy od wyboru trasy wyścigu i położenia planszy tak, by każdy miał ją w zasięgu. Następnie rozdajemy graczom karty prędkości i przystępujemy do licytowania bolidów. Polega to na tym, że po kolei będziemy dociągać karty z kolorami bolidów i losować do każdego kartę specjalnej umiejętności. Gracze będą zagrywali przed siebie karty prędkości. Licytację wygra ten, kto zagra kartę z najwyższą wartością przy danym kolorze bolidu. Nie można jednak przesadzać, bo dana liczba będzie odjęta od końcowego wyniku w grze i może przesądzić o zwycięstwie. Każdy z graczy musi mieć przynajmniej jeden bolid na koniec licytacji, więc ostatni może go zdobyć za darmo. Zagrane w tej fazie karty wracają na rękę właścicieli.

Wyścig zaczyna posiadacz bolidu znajdującego się na pole position. Każdy w swojej turze ma obowiązek zagrać kartę, na której będzie od jednej do sześciu linijek z kolorem bolidu i wartością ruchu. Zagrana karta jest rozpatrywana w kolejności malejącej, czyli najpierw poruszamy bolid o kolorze znajdującym się na samej górze karty i o daną liczbę pól. Na karcie może znajdować się kolor biały, który pozwala nam ruszyć dowolny pojazd, którego kolor nie występuje na tejże karcie. Co ważne wszystkimi bolidami porusza aktywny gracz.

W momencie, w którym dowolny pojazd przekroczy linię zakładów, przechodzimy do fazy obstawiania. Każdy w tajemnicy zaznacza jeden bolid, który według niego zajmie pierwsze miejsce w całym wyścigu. Zakłady będziemy typować trzykrotnie w trakcie rozgrywki i korzystne dla nas rozstrzygnięcie może nam dać aż 18 punktów. Biorąc pod uwagę, że w grze za zwycięstwu w wyścigu otrzymujemy 12 punktów, to łatwo zauważyć, że dobre obstawianie powinno być kluczem do wygrania całej rozgrywki.

Karty stylu jazdy dają nam specjalne umiejętności, które czasem pozwalają obejść ogólne zasady gry. A to będziemy mogli poruszać się w rosnącej kolejności na karcie, a to będziemy samemu poruszać swoim bolidem w turze każdego gracza, a to będziemy używać białego koloru, żeby poruszyć drugi raz naszym bolidem w tej samej turze. Oczywiście istnieją też karty przyspieszające nasze pojazdy w odpowiednich warunkach.

Dodatek

Dodatek wprowadza niewiele nowych elementów, ale daje to, co w Bolidach najważniejsze, czyli dwa nowe tory. Urozmaicone mapy są najlepszym gwarantem regrywalności gier wyścigowych, a te zawarte w Niebezpiecznych Wirażach są świetne. Jedna wprowadza wyboiste pobocze, które umożliwia nam wyprzedzanie przeciwników, ale za cenę powolniejszej jazdy i tylko jeśli możemy zakończyć ruch na porządnej nawierzchni. Druga przenosi nas w świat skąpany w mroku przerzedzonym różową poświatą. Szalony tor ma dwie pętle, które pozwalają na nietypowe blokowanie przeciwników oraz ryzykowne, ale szybsze przewężenia. Na nudę nie możemy narzekać. Co ciekawe obie mapy nie mają fragmentów zbyt wąskich na dwa samochody, więc jeden pojazd nie będzie mógł przyblokować całego wyścigu.

Otrzymujemy również sześć nowych kart stylu jazdy, które są nie do końca trafione. Te w podstawce wydawały się w miarę dobrze zbalansowane, a tutaj… przykładowo jest karta pozwalająca dostać plusy do ruchu, ruszając się między samochodami sąsiadującymi ze sobą po skosie… Gracze wiedząc o tym, że ktoś jedzie takim bolidem specjalnie ustawią się tak, żeby taki układ na planszy nie wystąpił. Co więcej, karta ta aktywuje się tylko w turze tego gracza… Na wszystkie rozgrywki z dodatkiem możliwość użycia tej karty zdarzyła nam się tylko raz. Pewnie ma ona więcej sensu przy posiadaniu większej liczby bolidów, ale przy grze sześcioosobowej… My tę kartę głęboko schowaliśmy i nie będziemy jej wyciągać.

Klimat

Klimat w Bolidach to sprawa problematyczna. Wyścig jest? No jest. Ścigamy się, walczymy o pierwsze miejsce. Jednak czy mechanika w jakikolwiek sposób oddaje specyfikę wyścigów samochodowych? Absolutnie nie. Wydawałoby się, że powinienem dać Downforce’owi minus w kategorii klimatu i przejść do podsumowania ale…

Nie powiecie mi jednak, że klimatu tutaj nie robią te zakłady bukmacherskie! Obgryzanie paznokci patrząc na to, jak idzie naszemu faworytowi, stawianie przeciwko własnym bolidom i sabotowanie wyniku jednego z naszych kierowców, żeby inny wjechał na metę przed nim? Może to i straszne, ale dla mnie jest to proste, acz bardzo celne przedstawienie ciemnej strony sportu.

Podsumowanie

Pierwsze partie w Downforce były dla mnie jak objawienie. Szybka gra, która równie dobrze działa w każdym składzie osobowym! Tłumaczy się ją w kilka minut, każdy łapapie zasady w mig, a sama rozgrywka zajmuje pół godziny. Downforce pasował zarówno na główne danie wieczoru, gdy rozgrywaliśmy kilka wyścigów z rzędu, jak i na szybką przekąskę.

Jako imprezówka nadal się sprawdza, w sześcioosobowym gronie nie ma sobie równych. Jeśli chcemy zagrać w coś, co nie jest Amazonkami, czy Decrypto, a jednocześnie rozegrać pełnoprawną planszówkę to nadal wygrają Bolidy. Bawimy się przy nich dobrze, a połączenie aspektu wyścigowego z bukmacherskim jest dla mnie strzałem w dziesiątkę.

Niestety (dla Downforce’a) na rynku mamy także Wielką Pętlę, a ta w kategorii gier wyścigowych zdecydowanie wygrywa z konkurencją. Jest bardziej skomplikowana, możemy w nią grać tylko do czterech osób, ale jako główna gra wieczoru planszowego spisuje się zdecydowanie lepiej. Wierniej oddaje realia wyścigów, jest bardziej angażująca, więcej zależy od gracza, a mniej od szczęścia i decyzji pozostałych uczestników rozgrywki.

Czy oznacza to, że pozbywam się Downforce’a? Skądże znowu! Jak już wcześniej wspomniałem jest to gra idealna dla większej liczby graczy. To czysta zabawa, a o to w zasadzie chodzi w grach planszowych. Jestem bardzo zadowolony z zakupu dodatku Danger Circuit. Mapy są bardzo ciekawe i do tych z podstawki wracać nie zamierzam. Polską wersję można zdobyć za nieco powyżej 40 złotych, więc jeśli ktoś inwestuje w Bolidy to niech koniecznie do koszyka doda również Niebezpieczne Wiraże.

Werdykt

Ciężko mi dziś ocenić Downforce. Z jednej strony wiem, że jest to porządny tytuł, który kiedyś poleciłbym każdemu. Pojawienie się Wielkiej Pętli zmieniło bardzo dużo. Posiadając większość zalet Downforce’a, jest po prostu lepszą grą. Musząc wybrać tylko jedno z tych pudełek, postawiłbym na grę od FoxGames. Na szczęście nie jestem do tego zmuszony i obie te gry zostają na naszej półce. Ostatecznie daję Downforce’owi mocne 7 – w większej grupie chętnie w to zagram, w mniejszym gronie raczej zdecyduję się na Wielką Pętlę.

  • Wykonanie: +/-

    + Solidnie wykonane elementy

    + Dwustronna mapa

    – Samochodzikom nie ruszają się kółka!

    – Ogólnie Downforce nie robi efektu „wow” gdy na niego patrzymy

  • Klimat: +/-

    + Aspekt bukmacherski i ciemna strona sportu są dobrze oddane.

    – Za to klimatu wyścigów w tym nie czuję.

  • Ocena końcowa: 7

    + Proste zasady i szybka rozgrywka

    + Świetnie działa w wieloosobowym gronie

    – Zwycięstwo w grze nie zawsze zależy od nas

    – Niezbalansowane karty umiejętności

Recenzowany egzemplarz pochodzi z prywatnej kolekcji.