• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Kaimada ZnadPlanszy.pl
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje
  • Kontakt
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Detektyw – wrażenia po pierwszych dwóch scenariuszach

2 października 2018/2 komentarze/w Blog, Pierwsze wrażenia/Autor Sebastian Adamiak

Jedna z najbardziej oczekiwanych przeze mnie gier 2018 roku (możecie je sprawdzić tutaj) – Detektyw Kryminalna Gra Planszowa – miała we wrześniu swoją polską premierę. Udało mi się zmobilizować swoją Time Stories’ową ekipę od rozwiązywania zagadek i niezwłocznie przeszliśmy pierwsze dwa scenariusze. Jak nam się podobała praca detektywistyczna? Czy było jak w amerykańskich filmach? A może umarliśmy pod stertą papierkowej roboty? Czy zablokowały nas układy, na które nie ma rady? Po części wydarzyło się to wszystko… Wrażenia w tym tekście są pozbawione spoilerów. Powinny też odpowiedzieć Wam na pytanie na ile ta gra jest regrywalna – Sprawę I rozegrałem po razu drugi, osiem miesięcy po ograniu jej na Portalkonie.

Czym jest Detektyw?

Detektyw jest przedstawicielem kooperacyjnych gier dedukcyjnych w stylu Sherlock Holmes Consulting Detective. W kampanii promocyjnej Portal stawiał duży nacisk na połączenie gry planszowej z systemem komputerowym i koniecznością wyszukiwania informacji w internecie. Brzmiało to dość enigmatycznie, ale po ograniu prototypu na Portalkonie (wrażenia tutaj) przekonałem się do tej idei.

Mechanika gry jest bardzo prosta. Każdy z graczy dostaje swoją postać, ale wszystkie umiejętności, żetony, czy karty są tak naprawdę wspólne. Posiadanie swojego awatara w Detektywie jest totalnie pomijalne, bo gra jest stuprocentową kooperacją. Każdy scenariusz posiada dwustronicowy wstęp w Księdze Scenariuszy i talię kart, które będziemy mogli odkryć. Jak? Odkrywając Dalsze Tropy!

Jak to odkrywając tropy? Mamy oglądać karty i dedukować, która była trzymana przez osobę leworęczną? Nie no, aż tak to nie, ale system jest zaprojektowany ciekawie. We wstępie do scenariusza dostajemy podstawowe tropy, które możemy przeanalizować. Jeśli wygląda to w stylu Miejsce: #000 to jeśli nasza grupa pójdzie do danego miejsca (tak jak w T.I.M.E. Stories – chodzimy tutaj całą drużyną), możemy odkryć kartę z danym numerem i dowiedzieć się nowych rzeczy. Czy coś nas to kosztuje? Czas. W grze Detektywi pracują od 8 do 16 i wszystko kosztuje konkretną liczbę godzin. Oczywiście możemy zostać po godzinach, ale to zmusza nas do przyjęcia punktów stresu. Jeśli przekroczymy poziom stresu dla danego scenariusza, to ten natychmiast się kończy.

Dobra ale gdzie te komputery? Otóż poza tropami w stylu Miejsce: #000, mamy również na kartach symbole wi-fi (wtedy musimy sprawdzić daną informację w internecie), ale także TYP@INFORMACJA. Wtedy wpisujemy taki kod w wyszukiwarkę specjalnie postawionego systemu dla Detektywa (Baza Danych Antares) i to właśnie tam dowiadujemy się większości ważnych informacji dla danego scenariusza.

Scenariusz kończy się po upływie konkretnej liczby dni, z góry narzuconej dla danej przygody, lub w momencie, gdy nasi detektywi zbyt się zestresują. Na koniec rozgrywki rozwiązujemy test w bazie Antares, który sprawdza co udało nam się ustalić i – przede wszystkim – na co udało nam się zebrać dowody.

Wrażenia ze Sprawy I: Człowiek ze złotym zegarkiem

Tak jak pisałem we wstępie, sprawę skradzionego złotego zegarka rozegrałem już w styczniu w Gliwicach. Choć od czasu prototypu w grze zaszły pewne zmiany, to sama historia się nie zmieniła. Winnym przecież jest ten sam człowiek co wtedy, dowody są również te same. Graliśmy w stu procentach optymalnie, przecież teraz ta sprawa potoczy się tak samo – prawda? No niezbyt. Moja ekipa już przy pierwszej karcie podjęła inną decyzją, czegoś się nie dowiedziała i weszła w zupełnie inny ciąg tropów. Dzięki temu poszło nam dużo lepiej niż w Gliwicach! Wiedząc mniej, dowiedzieliśmy się więcej.

Oczywiście główne decyzje, tam gdzie pamiętałem rozwiązanie musiałem zostawić swojej ekipie. Moja opinia byłaby w oczywisty sposób skrzywiona poprzez wiedzę zdobytą przy poprzednim przejściu scenariusza. Tak czy siak bawiłem się dobrze, ale gdybyśmy mieli ograć tę sprawę w dokładnie tym samym składzie drugi raz… No raczej tego nie widzę. Mimo wszystko znam szkielet scenariusza, pamiętam gdzie popełniliśmy błędy i co trzeba tutaj zrobić koniecznie. Uważam, że Detektyw to kampania jednorazowa, którą ewentualnie można rozegrać ze znajomymi, których chcemy wprowadzić w ten typ gry, ale nie będziemy ich prowadzić za rączkę.

Tak czy siak mojej grupie poszło świetnie. Udało się zebrać dowody, poznać odpowiedzi na najważniejsze pytania. Niestety gra skończyła się dla nas o godzinie 11 ostatniego dnia, ponieważ przekroczyliśmy poziom stresu. Wydaje nam się, że było warto, gdyż zdobyliśmy kilka kart tła (są to karty, które uruchamiają się na początku kolejnych scenariuszy), ale przekonamy się o tym dopiero w przyszłości. Po drugim przejściu scenariusza oceniam go tak wysoko jak w styczniu, przy ogrywaniu prototypu. Dobra rozgrzewka przed bardziej skomplikowanymi sprawami.

Wrażenia ze Sprawy II: Żołnierz o złotym sercu

Druga sprawa jest bezpośrednią kontynuacją pierwszej. Szefostwu coś się nie zgadza, ale nikt nie jest pewien o co chodzi. Zbliża się audyt i trzeba spróbować szybko zamknąć sprawę. Dostaliśmy ścisłe polecenia czym się najpierw zająć i… Zrobiliśmy coś zupełnie innego. Spokojnie przeglądaliśmy akta i informacje w archiwach i w Bazie Antares. Straciliśmy masę czasu na rzeczy poboczne. Dowiedzieliśmy się bardzo dużo, zdobyliśmy mnóstwo informacji, które powinny nam się przydać w przyszłości. Problem w tym, że zabrakło nam czasu na wykonanie podstawowego zadania… Nie uważam, że to błąd scenariusza! Był to błąd, który popełniliśmy grając w Detektywa tak, jak w T.I.M.E. Stories. Tutaj po prostu nie da się sprawdzić każdego tropu, pójść wszędzie i dowiedzieć się wszystkiego. Trzeba się zdecydować na jakąś ścieżkę i konsekwentnie nią podążać. Przydaje się też wykonywanie poleceń szefa…

Sprawa II wydaje się ciekawsza niż ta pierwsza. Poszło nam lepiej niż poprzednio. Dowiedzieliśmy się wszystkiego, potrafiliśmy odpowiedzieć na każde pytanie zadane w teście końcowym. Wydawałoby się, że jest to idealna sytuacja, wszyscy w firmie będą nas klepać po plecach, a my dumnie wypniemy pierś po wszelkie możliwe ordery i odznaczenia od samego prezydenta Trumpa. Problem w tym, że nie zebraliśmy koniecznego dowodu i mając masę żetonów stresu skończyliśmy z wynikiem około 5 punktów… Najgorsze jest to, że wiemy jak ten dowód trzeba było zdobyć, ale niestety zabrakło nam na to czasu, gdyż na ten konkretny trop trafiliśmy dopiero o godzinie 12 ostatniego dnia.

Część naszej grupy oburzyła się, że jest to mało realistyczne. Według nich w prawdziwym świecie dostalibyśmy więcej czasu na rozwiązanie sprawy, dodatkowe środki i możliwości. W końcu jesteśmy agentami FBI! Osobiście uważam, że tak nie jest i że Detektyw dobrze przedstawia realia prowadzenia dochodzenia. Po prostu czasem na układy nie ma rady, a realizacja zakładanego planu w konkretnym przedziale czasowym jest dla szefów ważniejsza, niż realne rozwiązanie sprawy. Możemy się na to oburzać, ale tak niestety działa świat.

Podsumowanie i oczekiwania

Osobiście jestem Detektywem zachwycony. Podoba mi się jego mechanika, podoba mi się system Antares i wreszcie podoba mi się połączenie gry z informacjami ze świata realnego. Zagadki są ciekawe, sprawa nie jest oczywista od samego początku. Trzeba się trochę przestawić z myślenia znanego z innych gier (nie na wszystko jest czas!) na sposób rozwiązywania sprawy w Detektywie (trzeba zebrać dowody!). Nie widzę też tutaj problemu lidera. Sprawy są tak wielowątkowe, że nikt się nie nudzi i głos każdego ze współgraczy pomaga w rozwikłaniu zagadki.

Na jakie problemy można się natknąć? Przede wszystkim trzeba być skupionym. Moja żona jest najmniej entuzjastycznie nastawiona do Detektywa i z pewnością miał na to wpływ mały Filip, który cały czas ją rozpraszał, chciał być brany na ręce i dzielić się zabawkami. Dodatkowo nie można się zamykać na możliwe rozwiązania i pomysły na prowadzenie sprawy podsuwane przez współgraczy. W drugiej sprawie dwie osoby bardzo upierały się na konkretny styl grania. Okazało się, że to właśnie on uniemożliwił nam przejście scenariusza z wysokim wynikiem punktowym. Wbrew temu co ta dwójka twierdzi, problemem nie była konstrukcja sprawy, co po prostu upór przy jednym stylu grania.

Nie mogę doczekać się kolejnych spraw. Detektyw to dla mnie gra wyjątkowa. Chcę w niego grać i grać. Ma on olbrzymi potencjał i nadal namawiam Portal na wydanie kampanii w stylu „Z Archiwum X”. Przecież stawiacie na rynek amerykański, a tam fanów Foxa Muldera i „The Truth Is Out There” jest masa. Na razie pozostaje nam delektowanie się sprawą nazistowskich uciekinierów, bohaterskich amerykańskich chłopców, mniej bohaterskich amerykańskich chłopców, lombardów i złotych zegarków. No i oczywiście tajemniczego… Tego Wam już nie powiem, zagrajcie i odkryjcie to sami. Dla mnie na chwilę obecną Detektyw to mocne 9,5 i liczę na to, że kolejne sprawy tego entuzjazmu nie zgaszą.

 

Tagi: Portal
https://kaimada.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/73/2018/10/DSC01392.jpg 1728 2592 Sebastian Adamiak https://kaimada.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/73/2016/09/ksimada.png Sebastian Adamiak2018-10-02 21:15:122021-01-16 19:13:41Detektyw – wrażenia po pierwszych dwóch scenariuszach
Artykuły, które również mogą się Tobie spodobać
APERIODYK#2 Portalcon i Portalowe zapowiedzi cz. 1
Decrypto
Pierwsi Marsjanie – ostatnie wrażenia
Pierwsi Marsjanie: Przygody na Czerwonej Planecie – unboxing
Detektyw: Zbrodnie L.A.
Downforce (aka Bolidy) + dodatek! – wyścigi w wersji light
Inis – porównanie wersji angielskiej i polskiej
APERIODYK#20 Miało być pięknie, a wyszło…
https://facebook.com/sebastian.adamiak.3https://twitter.com/kaimada_shttp://DOMENA.znadplanszy.pl/kontakt/

Sebastian Adamiak
Łodzianin od urodzenia. Matematyk, pracownik sektora bankowego. Były członek Stowarzyszenia Miłośników ERpegów i Fantastyki w Łodzi i współorganizator Łódzkiego Portu Gier. Prywatnie fan fantastyki ogólnie, a science fiction w szczególności. Zagorzały zwolennik klimatycznych ameritrashów, zwłaszcza tych dziejących się w przestrzeni kosmicznej.

Kaimada ZnadPlanszy.pl

NAJNOWSZE WPISY

  • APERIODYK#30 Piękniejsze TOP10 vol. 5.08 marca 2022 - 21:03
  • Napad na Doomrock11 stycznia 2022 - 14:58
  • Versailles 1919 – gdy eurosuchar idzie na wojnę…25 października 2021 - 20:20
  • Alexander Pfister – osąd bohatera20 lipca 2021 - 18:22
  • Coalitions – wrażenia z prototypu6 lipca 2021 - 13:54
  • Diuna Imperium31 maja 2021 - 18:23
  • APERIODYK#29 Top 5 gier wojennych poznanych w 202018 maja 2021 - 17:52
  • Kamienna Mandala29 kwietnia 2021 - 17:49
  • Dylematy Króla19 kwietnia 2021 - 16:28
  • APERIODYK#28 Top 10 gier wydanych w 2020 roku18 marca 2021 - 16:42

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Gry karciane
  • Gry planszowe
  • Pierwsze wrażenia
  • Podcasty
  • Raporty z rozgrywki
  • Recenzja
  • SeaFall
  • Twilight Imperium
  • Unboxing
  • Wstęp

Pages

  • Kontakt
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • marzec 2022 (1)
  • styczeń 2022 (1)
  • październik 2021 (1)
  • lipiec 2021 (2)
  • maj 2021 (2)
  • kwiecień 2021 (2)
  • marzec 2021 (2)
  • luty 2021 (4)
  • styczeń 2021 (3)
  • grudzień 2020 (1)
  • listopad 2020 (1)
  • październik 2020 (3)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (5)
  • lipiec 2020 (4)
  • czerwiec 2020 (3)
  • maj 2020 (3)
  • kwiecień 2020 (2)
  • marzec 2020 (4)
  • luty 2020 (5)
  • styczeń 2020 (7)
  • grudzień 2019 (5)
  • listopad 2019 (9)
  • październik 2019 (3)
  • wrzesień 2019 (4)
  • sierpień 2019 (4)
  • lipiec 2019 (6)
  • czerwiec 2019 (6)
  • maj 2019 (5)
  • kwiecień 2019 (7)
  • marzec 2019 (7)
  • luty 2019 (10)
  • styczeń 2019 (10)
  • grudzień 2018 (8)
  • listopad 2018 (4)
  • październik 2018 (9)
  • wrzesień 2018 (4)
  • sierpień 2018 (4)
  • lipiec 2018 (2)
  • czerwiec 2018 (4)
  • maj 2018 (5)
  • kwiecień 2018 (3)
  • marzec 2018 (4)
  • luty 2018 (7)
  • styczeń 2018 (6)
  • grudzień 2017 (4)
  • listopad 2017 (6)
  • październik 2017 (2)
  • wrzesień 2017 (3)
  • sierpień 2017 (6)
  • lipiec 2017 (8)
  • czerwiec 2017 (4)
  • maj 2017 (5)
  • kwiecień 2017 (3)
  • marzec 2017 (7)
  • luty 2017 (6)
  • styczeń 2017 (6)
  • grudzień 2016 (3)
  • listopad 2016 (6)
  • październik 2016 (7)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Kaimada ZnadPlanszy.pl | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: Chyba śnisz, że to zrobił Fruit Ninja – czyli o trzech gierkach Rebela Link to: Chyba śnisz, że to zrobił Fruit Ninja – czyli o trzech gierkach Rebela Chyba śnisz, że to zrobił Fruit Ninja – czyli o trzech gierkach Re... Link to: Przemyślenia na koniec września Link to: Przemyślenia na koniec września Przemyślenia na koniec września
Scroll to top Scroll to top Scroll to top