APERIODYK#7 Zapowiedzi PHALANX

Przybliżyłem Wam już plany wydawnicze Rebela, Portalu i FoxGames. Pomysł na ten cykl powstał jednak, gdy przygotowywałem tradycyjny styczniowy tekst o grach, na które czekam w tym roku. Na krótkiej liście aż sześć znajdowało się w planach wydawnictwa Phalanx. Wtedy zdecydowałem, że napiszę całą serię takich tekstów, a na deser zostawię sobie właśnie ten.  Tutaj bardzo ważne założenie: londyńskie wydawnictwo nie skupia się już wyłącznie na polskim rynku, a odważnie otwiera się na Kickstartera i wydania międzynarodowe. Oznacza to, że nie każdy z wymienionych w tym tekście tytułów zostanie wydany w polskiej wersji językowej.

UBOOT The Board Game

O U-Boot’cie mogliście poczytać już w moim tekście o pierwszych wrażeniach z gry. W skrócie jest to gra łącząca aplikację z planszówką, która wymaga ścisłej kooperacji graczy, wykonywania rozkazów przełożonego i szybkiego reagowania na problemy pojawiające się podczas misji. Jako załoganci jednego z U-Bootłów, będziemy pływać pod wodą, atakować alianckie konwoje, przemycać szpiegów, wykonywać misje wywiadowcze itd. Gra robiła świetne wrażenie już na etapie prototypu, a dziś wygląda na jeszcze lepszą. Aplikacja posiada nowe możliwości, a finalne komponenty wyglądają fantastycznie. Niestety zaliczyła drobny poślizg, ale na dniach U-Booty wypłyną z portów.

Brass Lancashire i Birmingham

Brassy to dla eurograczy główna premiera roku od wydawnictwa Phalanx. Legendarna gra Martina Wallace’a otrzymała nową edycję pod nazwą Lancashire i sequel, czyli Birmingham. Skomplikowany tytuł o rewolucji przemysłowej w Anglii został wydany w przepięknym stylu. Olbrzymi sukces na Kickstarterze osiągnął jednak również dzięki poprawionym względem oryginału zasadom. Lancashire usunął pewne mankamenty pierwowzoru, a Birmingham dodało nowe mechaniki i zakłady przemysłowe. Osobiście w żadnego Brassa nigdy nie grałem, ale nie mogę się tego doczekać. Bardzo podoba mi się idea konieczności zadbania zarówno o budowane fabryki jak i połączenia między miastami. Początkowo wodne, następnie kolejowe. Gra – jak to często u Martina Wallace’a – jest silnie osadzona w realiach historycznych, o których opowiada i nie są one tylko tłem dla całej akcji.

Nanty Narking

Świat Dysku: Ankh Morpork to prawdopodobnie najbardziej znany biały kruk na rynku gier planszowych. Phalanx wydał w Polsce tytuł na podstawie twórczości Sir Terry’ego Pratchetta, a po śmierci pisarza jakiekolwiek dodruki okazały się niemożliwe. Jako właściciele mechaniki zdecydowali się jednak wydać reedycję tamtego tytułu, ale ze zmienionym settingiem. Świat Dysku był tworzony na podstawie Anglii epoki wiktoriańskiej i w takim właśnie klimacie zostanie wydane Nanty Narking. Graficznie wygląda to jak rozgrywka Ankh Morpork na mapie z Sherlock Holmes: Consulting Detective. Postacie takie jak Irene Adler, Moriarty, czy Inspektor Lestrade powodują, że gra powinna być nie mniej klimatyczna niż pierwowzór. Co ważne dokonano pewnych zmian w mechanice i balansie, które były pewną bolączką oryginału. Nowe postacie mają mieć ciekawsze warunki zwycięstwa, a nasi agenci będą posiadać zdolności specjalne. Brzmi to ciekawie, choć wielkim fanem Świata Dysku: Ankh Morpork nie byłem i to mimo olbrzymiej sympatii dla uniwersum książkowego.

Zimna wojna

Tego się absolutnie nie spodziewałem. W 2019 roku wydawnictwo Phalanx wyda w naszym języku Zimną Wojnę! Olbrzymi hit GMT Games był swego czasu pierwszą grą rankingu BGG i raczej nie trzeba jej nikomu przedstawiać. Jednak z kronikarskiego obowiązku – jest to gra o konflikcie politycznym między wschodem i zachodem, który ogarnął świat po 1945 roku. Tytuł ten jest typowym przedstawicielem CDG (card driven game – są to gry, w których główną mechaniką są karty zagrywane na wydarzenia, albo punkty akcji) z zaskakująco dużym czynnikiem losowości, ale bardzo dobrze przedstawiającym całość czterdziestoczteroletniego konfliktu. Wydanie tej gry w najwyższej możliwej jakości wykonania to świetna wiadomość dla naszego rynku. Personalnie żałuję, że Phalanx użył swojego standardowego pudełka, zamiast rozmiaru charakterystycznego dla GMT Games. Oczywiście absolutnie to rozumiem, dbałość o standaryzację i rozpoznawalność własnej marki jest bardzo ważna, ale wolałbym ją móc postawić między moim Colonial Twilight i Churchillem, a nie obok „zwykłych” gier.

Europe Divided

Tak, jak Zimna wojna to typowo klasyczne podejście do CDG z generycznym tematem, tak Europe Divided to nowe spojrzenie na tę mechanikę, osadzające ją w czasach współczesnych. Tam gdzie kończy się Twilight Struggle, zaczyna się rozgrywka w ten tytuł. W grze NATO i UE staną znów do konfliktu przeciw Federacji Rosyjskiej. Ci pierwsi muszą zarządzać dużymi połaciami terenu i wykorzystywać potęgę państw takich jak Wielka Brytania, czy Niemcy, ale radzić sobie także z problemami takiej Grecji. Rosjanie z kolei są łatwiej zarządzalni, ale tracą tę przewagę w miarę rozwijania swoich wpływów. Do tego dochodzi masa kart wydarzeń, podzielonych na okres rozszerzania się Europy Zachodniej i ponownego wzrostu znaczenia Rosji. W grze nie będzie możliwy bezpośredni konflikt militarny między Rosją, a NATO. Nie oznacza to jednak, że gracze nie będą mobilizować żołnierzy i umieszczać ich w państwach trzecich. Potyczkę zwycięży to stronnictwo, które na koniec będzie posiadało więcej wpływów w Europie. Gdybym miał zagrać tylko w jedną z gier wydawanych w tym roku przez Phalanx, to na pewno byłoby to właśnie Europe Divided.

Sukcesorzy

Sukcesorzy to tytuł ze stajni GMT Games, który kiedyś został wydany przez wydawnictwo Gołębiewski. Dziś pewnie wielu o tej firmie nie pamięta, ale wydanie w Polsce Ścieżek Chwały, czy właśnie Sukcesorów, było olbrzymim wydarzeniem dla polskiej sceny gier wojennych. Miałem okazję zagrać w tę wersję i bardzo mi się ona podobała. Jest to tytuł wojenno-polityczny, ponieważ poza starciami militarnymi, musimy dbać o nasze prawo do tronu, zachowywać się jak na pretendenta przystało, a także uważać na potencjalnych zdrajców w naszych szeregach. Gra jest silnie osadzona w realiach świata po śmierci Aleksandra Macedońskiego i opowiada mało znaną w naszym kraju historię. Nie posiadamy jeszcze potwierdzenia, czy gra zostanie wydana po polsku, ale trzymam za to kciuki. Ciekawe jak gracze przyjmą, zapomnianą dziś w popularnych tytułach, mechanikę rozstrzygania bitew, czy oblężeń poprzez tabelki konfliktu. Analogiczne rozwiązania wprowadzone w Semper Fidelis były dobrze odebrane w rodzimych recenzjach tamtego tytułu.

Wyścig do Moskwy

Wyścig do Renu, wydany w 2014 roku, był bardzo ważnym krokiem w działalności wydawnictwa Phalanx. Pamiętam, że równolegle z jego pojawieniem, startowała kampania Magantów na wspieram.to, która była kamieniem węgielnym planszówek na portalach wspieraczkowych. Sam Wyścig do Renu był próbą pogodzenia graczy wojennych z eurograczami i zaproponowania tym drugim gry w klimatach tych pierwszych. Zamiast dowodzić w bitwie, czy wojnie konkretnymi oddziałami, tutaj zajmujemy się logistyką całej armii. Celem graczy było jak najszybsze dotarcie do Renu i skończenie wojny przed upływem 1944 roku. W Wyścigu do Moskwy wcielimy się w rolę dowódców niemieckich i poprowadzimy Wehrmacht na Związek Sowiecki. Nadal chodzi o dotarcie z naszymi oddziałami jak najdalej, ale specyfika frontu wschodniego rządzi się swoimi prawami. W pierwszej fazie będziemy się przebijać przez duże zgrupowania Armii Czerwonej i naszym celem będzie jak najszybsze ich okrążenie i rozbrojenie. Później trzeba wbić się jak najdalej w terytorium wroga. Autorzy bardzo ciekawie rozwiązali problem zmieniającej się pogody. Im dalej na wschód dotrą nasze oddziały, tym późniejsza będzie w grze pola roku. Lato, jesień i zima są po prostu naniesione na mapę, więc pod Moskwę zawsze docieramy zimą, a walki o Kijów odbywają się latem. Mam wielką nadzieję, że gra zostanie wydana co najmniej z polską instrukcją.

Freedom!

Bitwa o Missolungi jest w Polsce zupełnie nieznana. Świat też o niej nie słyszał, a tymczasem jest to kamień węgielny greckiej niepodległości. Ofiarność greckich obrońców i bestialstwo atakujących Turków wywołały falę współczucia i nacisk opinii publicznej na rządy Francji i Wielkiej Brytanii. Wszystko skończyło się porażką Imperium Osmańskiego, ale gra opowiada tylko o trzecim oblężeniu Missolungi. Rozgrywa się ona na płaszczyźnie wojennej i politycznej. W tej pierwszej kierujemy obrońcami miasta, albo oblegającymi je Turkami. Walczymy na murach, staramy się przebić przez siły przeciwnika i odpieramy ataki egipskiej floty. Na planszy politycznej widzimy sytuację w szerszej perspektywie. Staramy się pozyskać poparcie dla naszej strony, zapewnić sobie zapasy, czy posiłki. Sama mechanika to po raz kolejny karty zagrywane na punkty, lub wydarzenia, które podobnie jak w Zimnej Wojnie są przeznaczone dla odpowiedniej ze stron, ale nie odpalają się automatycznie, a w stylu 1960: Making of the President, czyli musimy tutaj odrzucić jedną z naszych kart, żeby skorzystać z odrzuconego przez przeciwnika naszego wydarzenia. Dla uproszczenia rozgrywki, walki rozgrywane są w sposób tradycyjny czyli na kostkach. Jestem tytułem zaintrygowany i z pewnością wesprę go w czasie nadchodzącej kampanii Kickstarterowej.

Mini WWII

Pod koniec roku w Europie Phalanx wyda Mini WWII. Specjalnie nie piszę w Polsce, ponieważ nie wiadomo, czy gra będzie posiadała polską instrukcję. Posiadam oryginalną wersję, według mnie sama instrukcja w naszym języku by wystarczyła i nie ma potrzeby tłumaczyć napisów na planszy, a karty są niezależne językowo. Mechanicznie jest to czteroosobowa gra, w której dwójka graczy staje po stronie Aliantów (Związek Sowiecki i Wielka Brytania), a pozostali kierują Państwami Osi (Niemcami i Japonią). Czuć inspirację Quartermaster Generalem, tutaj też musimy dbać o łańcuch zaopatrzenia, a sama walka odbywa się automatycznie. Gra jest silnie osadzona w realiach historycznych, Stany Zjednoczone i Chiny mogą, ale nie muszą wziąć udziału w wojnie, optymalnie jest zajmować kraje w podobnym czasie co w prawdziwej Drugiej Wojnie Światowej, ale… Gra w obecnej formie jest aż zbyt historyczna, ponieważ prawie zawsze wygrywają ją Alianci. Phalanx zdaje sobie sprawę z tego problemu i pracuje nad balansem rozgrywki, ale trzeba czekać co uda im się osiągnąć. Mimo wszystkich problemów, w Mini WWII, nawet w obecnym stanie, gra się bardzo przyjemnie i system ma olbrzymi potencjał.

Fire in the Sky

Fire in the Sky to najdłuższa i prawdopodobnie najcięższa z gier, które Phalanx ma zamiar wydać w tym roku. Według BGG rozgrywka w oryginał trwa aż 300 minut i choć zasady nie są szczególnie ciężkie, to sama gra jest dość wymagająca. Fire in the Sky to gra Tetsuyiego Nakamury, autora między innym A Victory Lost, czy Storm Over Stalingrad, która przedstawia nam całą wojnę na Pacyfiku począwszy od Pearl Harbor w 1941 roku, aż po 1945 rok i kapitulację Japonii. Tak naprawdę zwycięstwo militarne dla Japończyków jest niemożliwe do osiągnięcia. Mogą jedynie „ładnie przegrać”, co dobrze symuluje olbrzymią różnicę potencjałów przemysłowych różniących Japonię i Stany Zjednoczone. Marynarka i Armia Cesarska muszą zajmować kluczowe bazy na wyspach pacyficznych i odcinać szlaki zaopatrzeniowe pomiędzy USA i Australią. Do boju poślemy potężne okręty wojenne, lotniskowce, samoloty i wojska naziemne. W grze nie ma budowy jednostek, pojawiają się one automatycznie zgodnie z historycznymi realiami. Wydaje mi się, że na polską edycję Fire in the Sky nie mamy co liczyć i chętnym pozostaje angielski Kickstarter.