APERIODYK#2 Portalcon i Portalowe zapowiedzi cz. 1

W tym roku obchodzimy dwudziestolecie jednego z najprężniej działających polskich wydawnictw, odnoszącego spore sukcesy na rynku zarówno rodzimym jak i zagranicznym. Portal jest marką samą w sobie. Możemy śmiać się z literówek na kartach, czy innych wpadek, ale musimy też docenić to, co Gliwiczanie robią dla polskiej sceny planszowej. Neuroshima Hex i Robinson Crusoe są znane i chwalone na całym świecie. Ten drugi znajduje się na 41 miejscu w rankingu BGG i tym samym jest najwyżej usytuowaną polską grą. Miałem przyjemność w ten weekend wziąć udział w Portalconie, gdzie dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy, poznałem plany na najbliższe miesiące i zagrałem w kilka gier.

W gliwickim Mrowisku zgromadziło się ponad pół tysiąca entuzjastów planszówek żądnych poznania czym Portal nas zadziwi w tym roku. Szczerze mówiąc, w czasie prezentacji tytułów na licencji, które dzięki Gliwiczanom ujrzą światło dzienne w naszym pięknym języku, opadła mi szczęka. Część tytułów była oczywista, dwóch się spodziewałem, ale pięć! to zaskoczenie. Może jednak po kolei…

Zombicide’ów ciąg dalszy

  • Zombicide Zielona Horda – marzec
  • Zombicide Najeźdzca – czerwiec /lipiec
  • Zombicide dodatek Kompani i Wrogowie – czwarty kwartał

Tych tytułów można się było spodziewać. Myślę, że wielu cieszy to, że Portal nie porzuca linii i ją konsekwentnie kontynuuje. Te figurkowe gry przygodowe zdobyły spore uznanie nad Wisłą i ich kolejne odsłony z pewnością będą równie docenione. Jeśli chodzi o moje doświadczenie z serią, to byłem właścicielem Czarnej Plagi, ale okazało się, że niestety to nie tytuł dla mnie i opuścił moją kolekcję. Do mnie turlanie kostkami i liczenie na wyciągnięcie konkretnej karty z talii nie przemawiało. Rozgrywka była dla mnie zbyt łatwa i mało zróżnicowana, ale w tej opinii jestem raczej odosobniony.

Cthulu: Death may die

Death may die to gra Erica Langa i Roba Daviau. O dziwo, nie jest to tytuł legacy, a raczej miks mechanik Zombicide i Eldritch Horror. Gracze wcielają się w śledczych, którzy będą walczyć z plugawymi monstrami, do czasu gdy pojawi się Wielki Przedwieczny. Celem gry będzie oczywiście pozbycie się Zła przez duże „Z”. Premiera prawdopodobnie również w tym roku. Wszystko zależy od CMON czyli oryginalnego wydawcy tego tytułu. Pojawienie się tego tytułu w zapowiedziach prawdopodobnie nikogo nie zdziwiło.

Narcos

Zostajemy jeszcze przez chwilę w stajni CMON. W tym przypadku miałem podejrzenia graniczące z pewnością, że lokalizacją tego tytułu zajmie się Portal. Gra oparta na mechanice Listów z Whitechapel, czy też, dla starszych fanów gier planszowych, Fury of Dracula. Na konwencie udało mi się w nią nawet zagrać. Osobiście fanem tego typu gier nie jestem, a po Godfatherze szykowałem się na tytuł ozdobiony w każdym miejscu podobizną Pablo Escobara… Jakże miło się zaskoczyłem! Gra posiada pełną licencję Netflixowego serialu Narcos, klimat jest na miejscu, a cztery frakcje ścigające narkotykowego bossa są dobrze oddane. Otrzymamy bardzo prostą i naprawdę przyjemną planszówkę. Chętnie zagrałbym jako Pablo, bo w warunkach konwentowych mogłem się skupić tylko na akcjach ścigających. Klimat zbliżającej się obławy, psów spuszczonych ze smyczy, co krewniaka swym panom zawloką do stóp… Koniecznie muszę sprawdzić pełną wersję.

Na tym kończą się tytuły, których się spodziewałem. Pozostałe mniej, lub bardziej mnie zaskoczyły. O pierwszych czterech od jakiegoś czasu istniały przecieki, że pojawią się w wersji polskiej. Informacja o ostatniej serii jest dla mnie zupełnie szokująca.

Root z dodatkiem

Kiedy pierwszy raz usłyszałem o Vast: The Crystal Caverns byłem zauroczony. Pięć w pełni asymetrycznych frakcji, w tym jedna będąca jaskinią kryjącą skarby!? Gdyby nie problematyczna dostępność tytułu pewnie bym go miał. W tym roku Portal wyda spadkobiercę Vasta, czyli Root. Tym razem areną walk asymetrycznych stronnictw będzie nie jaskinia, a cały las. Premiera jest planowana na drugi kwartał tego roku. Mamy dostać jednocześnie wersję podstawową i rozszerzenie. Polskie wydanie będzie odróżniało się od zagranicznego unikatowym pudełkiem podstawki z insertem mieszczącym dodatek. Tym czego najbardziej się boję jest olbrzymi próg wejścia, w końcu mówimy o czterech (a z dodatkiem o sześciu!) asymetrycznych stronnictwach, których działanie trzeba wytłumaczyć każdemu z graczy… Tak czy siak obecność w pierwszej setce rankingu BGG o czymś świadczy.

Reykholt

Najnowszą grę Uwe Rosenberga wyda w kwietniu Portal. Z czym kojarzy się Rosenberg? Ogródki, roślinki, karmienie rodziny. Jego rolniczo-ogrodnicza pasja po raz kolejny zmusi graczy do ubrudzenia rąk ziemią i nawozem. Tym razem, według opinii osób z którymi na Portalkonie rozmawiałem (mi do stołu z Reykholtem nie udało mi się dostać), jest lekko i bardziej taktycznie niż strategicznie. Z dwójki Rosenberg – Feld zawsze wybieram Maca Gerdtsa, ale klasyka niemieckiego gatunku zobowiązuje mnie do przetestowania Reykholta.

Architekci Zachodniego Królestwa

Kojarzycie Najeźdzców z Północy? Pewnie tak. W Polsce ten oryginalny worker placement został wydany przez Games Factory. To właśnie Shem Philips rozpętał pośrednio „aferę celną”. Oczywistą konsekwencją było poszukiwanie przez niego nowego polskiego partnera do wydania jego nowej trylogii worker placementów. Architekci Zachodniego Królestwa zostaną wydani jeszcze w tym roku, a zarówno Paladyni, jak i jeszcze niezatytułowany trzeci tytuł z serii, ukażą się w późniejszym terminie. Podobno Architektów się albo kocha, albo nienawidzi. Po przetestowaniu tego tytułu wydaje mi się, że trafię do tej pierwszej grupy. Gra jest szybka, dynamiczna i bardzo pomysłowa. O ile w Najeźdźcach graliśmy jednym pracownikiem, którego cały czas wymienialiśmy, tak tutaj mamy tych pracowników zatrzęsienie. Im większą ich liczbą wykonujemy akcję, tym staje się ona potężniejsza. Balans jest utrzymywany poprzez możliwość porywania grup robotników należących do przeciwników z konkretnych pól akcji i następnie oddawania ich do więzienia za sowitą opłatą. Nasza partia była bardzo przyjemna i nie mogę doczekać się kolejnych.

Teotihuacan miasto bogów

Teotihuacan… można sobie połamać język na tej nazwie. Seal of excellence Dice Tower to może nie jest najwyższe odznaczenie w branży, ale pierwsze miejsce w oczekiwaniach Essen Spiel 18′ docenić trzeba i basta. Wielu, naprawdę wielu recenzentów ocenia ten tytuł jako najlepsze euro jakie wyszło w 2018 roku. Polska premiera odbędzie się w połowie lutego, ale na Portalkonie można było zakupić egzemplarz z „zerowego” nakładu. Jako, że stałem się szczęśliwym nabywcą jednego pudełka, to nie będę tutaj się dalej rozpisywał, a po prostu polecam zaglądać na bloga. Już niedługo pojawi się tekst poświęcony pierwszym wrażeniom z polskiej wersji Teotihuacana.

Polskie edycje całej linii Race for the galaxy i New frontiers

Na koniec informacja, której absolutnie się nie spodziewałem. Portal wyda całą linię wydawniczą Race for the Galaxy! Całą? Nie całą! Jedna mała gra – Roll for the Galaxy – nie trafi pod skrzydła Gliwiczan, ale zwykły Race jak i planszowy New Frontiers już tak. Fanem RftG nigdy nie byłem i jego fenomenu nigdy nie zrozumiałem. Inna sprawa, że ogólnie za karciankami nie przepadam i jestem graczem typowo planszowym. Jeśli o tym mowa to od niedawna jestem posiadaczem New Frontiers. Zachwytu raczej nie ma, a oryginalne Puerto Rico wydaje się być grą lepszą. Nie ujmuję jednak Portalowi olbrzymiego sukcesu wizerunkowego związanego z wydaniem tej serii gier od Rio Grande Games. Jest to duże i niespodziewane wydarzenie, które na pewno ucieszyło ogrom fanów Race’a w Polsce. Tak, tak o Tobie mówię Yosz.

Underwater Cities

Zapowiedziany tuż przed Portalconem tytuł, na który czeka wielu polskich graczy. Ostatnia gra Vladimira Suchego zebrała mieszane opinie, ale jak możecie pamiętać, zyskała moją sympatię. W przeciwieństwie do wspomnianego Pulsara, Underwater Cities zostało wydane w wersji angielskiej nie przez Czech Games Edition, a Rio Grande Games. Prawdopodobnie jest to jeden z powodów, trafienia tego suchego euro Suchego (nie da się nie wrzucić tego suchara…) pod skrzydła Portalu, a nie Rebela. Sam nie miałem okazji jeszcze gry przetestować, ale ten projektant przekonuje mnie do dania grze szansy. Już w tym roku zobaczymy, czy w tym budowaniu sieci podwodnych miast, zagrywaniu pracowników i kart oraz kręceniu kombosów będzie to coś, co tak lubimy w grach drugiego najlepszego czeskiego autora.

CZĘŚĆ DRUGA (klik)