APERIODYK#23 Przemyślenia na koniec roku szkolnego

Maj był miesiącem, podczas którego część obostrzeń narzuconych na nas z powodu koronawirusa została wycofana. Planszówkowicze nieśmiało zaczęli się spotykać przy stołach, wróciły wieloosobowe tytuły i wspólna zabawa. Optymizmu Polaków nie podzielili Niemcy, odwołując Essen Spiel 20′, zapowiadając jednocześnie przeniesienie najważniejszych targów w naszej branży w odmęty internetu. Czerwiec z kolei zapamiętamy jako miesiąc gorącej dyskusji o różnorodności w grach planszowych, rozpoczętej – trochę nieświadomie – przez redaktora naczelnego ZnadPlanszy Marcina „Yosza” Krupińskiego.

Essen 2020 – odwołane!

After we unfortunately had to cancel SPIEL in Essen for this year, we would like to offer all publishers abd gamers a useful alternative. Therefore, we will be holding SPIEL.digital from October 22nd to 25th 2020, an online trade fair at which publishers can present their new products to a wide audience shortly before Christmas. In addition, we are working on solutions that make sales possible. A large supporting programme with panels, livestreams and many other attractions is also planned. We look forward to seeing you! More information will follow soon.

Internationale Spieltage SPIEL – bo tak nazywa się oficjalnie popularne Essen – nie odbędzie się w 2020 roku. Pierwsza edycja targów miała miejsce w 1983, gdy reprezentacja Polski w piłce nożnej była trzecią drużyną globu, a Widzew grał w półfinale Pucharu Mistrzów. Szmat czasu… Zeszłoroczna edycja przekroczyła magiczną liczbę 200 000 odwiedzających, ale wynik ten nie będzie mógł zostać wyśrubowany. Z uwagi na zagrożenie epidemiczne targi zostały odwołane, choć sami organizatorzy napisali o przesunięciu ich na rok następny, kiedy i tak miała mieć miejsce kolejna edycja. Co ciekawe odbyć ma się SPIEL.digital, gdzie twórcy będą mieli okazję zaprezentować swoje essenowe premiery i prototypy. Odpada jednak cały zysk ze sprzedaży targowej i – przede wszystkim- możliwość spotkania się przedstawicieli wydawnictw z różnych krajów i przeprowadzenia poufnych negocjacji twarzą w twarz. Prawdziwe efekty tej sytuacji zobaczymy dopiero w 2021 roku. Miejmy nadzieję, że nie wpłynie ona zbyt negatywnie na nasz planszówkowy rynek.

Nadchodzący dodatek do Twilight Imperium 4!?

Jak pisałem w swoim tekście o problemach Twilight Imperium 4, dodatku do tego tytułu wypatruję z kilku przyczyn.

Moim zdaniem pierwszy dodatek do TI4 usunie większość tych problemów. Nowe cele publiczne- bardziej agresywne i militarne to dla mnie pewniak. Tak samo nowe systemy, których powinniśmy dostać co najmniej kilkanaście, wraz z nowymi rasami i możliwością gry w osiem osób. Mam nadzieję, że otrzymamy też nowe cele sekretne i prawdopodobnie jakiś wariantowy zestaw kart strategii. Nie jestem pewien, czy wrócą do gry odkrycia planetarne i kosmiczne, które dla nowych graczy wprowadziłyby lekki zamęt. Nie wierzę w powrót liderów z trójki. Za admirałami nadal tęsknię, ale jestem pewien, że pojawi się nowy rodzaj wojsk planetarnych, który jest nie wprost zapowiedziany w instrukcji.

Po raz kolejny pojawia się informacja, że dodatek jest tuż za rogiem. Patrząc na zdjęcie, które podobno pokazuje katalogową ofertę Twilight Imperium, albo nadchodzi idealny dla mnie produkt, albo ktoś dobrze wie jak rozbudzić moje nadzieje. Większość analiz, zarówno numeru katalogowego FFG, jak i numeru przewozowego w UPC, świadczy o tym, że zdjęcie jest autentyczne, lub jest najlepiej przygotowanym fake’em w historii BGG. Ja wolę mieć nadzieję, że już pod koniec lipca na online’owym GenConie zobaczymy oficjalną prezentację. W końcu podobnie wyglądała sytuacja w przypadku pojawienia się podstawki czwartej edycji, gdzie również wielu wątpiło w autentyczność informacji. Ta gra potrzebuje więcej różnorodności. Więcej systemów, celów, kart akcji, a także powrotu liderów i odkryć z trzeciej edycji. Jestem zszokowany możliwością dodania aż siedmiu nowych frakcji, choć… jeśli ktoś przygotowywałby wiarygodnego fake’a, to raczej nie wymyśliłby tak olbrzymiej liczby nowych ras. Prawda? Prawda, że to się ukaże jeszcze w tym roku? Nie jestem naiwny? Proszę…?

O różnorodności w grach planszowych…

Na początku był Yosz. Marcin opublikował swój tekst o różnorodności w planszówkach, gdzie poruszony wywiadem z Ericiem Langiem, napisał długi tekst o trudnych tematach związanych z seksizmem, czy rasizmem w środowisku planszowym. Nie chcę tego tekstu tutaj streszczać, ponieważ niesprawiedliwie bym go spłycił, każdy zainteresowany powinien przeczytać go sam. Pod postem na Facebooku wywiązała się olbrzymia dyskusja, gdzie najbardziej zradykalizowani rozmówcy wielokrotnie przekraczali granicę kultury. W odpowiedzi, właśnie na komentarze, a nie na sam wpis Marcina, Marysia napisała własny tekst o swoich obserwacjach naszego środowiska planszowego, z punktu widzenia kobiety. Tutaj również nie zamierzam niczego streszczać, oczywiście znam poglądy swojej żony na te sprawy i nie byłbym w żadnym stopniu obiektywny. Również zachęcam do zapoznania się z samym wpisem. Czemu ja nie zabrałem zdania w temacie? Tak jak napisała Marysia w samej końcówce swojego tekstu:

Moje teksty generalnie otrzymują mniej krytyki niż Sebastiana i to raczej nie z powodu ich jakości, a tego, że chcecie być milsi dla kobiety.

Po prostu nie miałem ochoty włączać się w ideologiczny, zradykalizowany przez wybory prezydenckie i sytuacje w USA, spór. Mój tekst, jakkolwiek nie starałbym się go złagodzić i napisać maksymalnie spokojnym tonem, spowodowałby wysyp kolejnych setek agresywnych komentarzy z obu stron. Tak, jak to było po wpisie Marcina. A naprawdę nie potrzebuję załapać się na listę proskrypcyjną pewnego polskiego celebryty planszowego. Poza tym skoro w naszym wypadku prawie 30% wejść na stronę generują kobiety, to też Marysia była zdecydowanie lepszym głosem naszego bloga w tak delikatnej sprawie.

Kolejny wielki sukces Awaken Realms na Kickstarterze

Już trzy miliony funtów zebrane przez podstawową wersję Nemesisa, wydawały się niewyobrażalną kwotą, jak na kampanię polskiej firmy planszowej na Kickstarterze. Prawie pięć milionów funtów dla Tainted Grail było dla mnie już zupełnym szokiem. Najnowsza kampania – samodzielny dodatek do Nemesisa, czyli Lockdown – przekroczyła magiczną barierę pięciu milionów funtów i zebrała dokładnie £5,174,153! Do 13 milionów zebranych przez  Frosthaven sporo zabrakło, ale nie ukrywajmy – jest to olbrzymi i niesamowity sukces. Sam się odrobinę do niego przyczyniłem. Nemesis to według mnie jedna z najlepszych gier 2019 roku, która – w tej recenzji – dostała ode mnie prawie maksymalną ocenę czyli 9.5/10. Lockdown ma za zadanie wynieść mechanikę na wyższy poziom, dodając nowe elementy – mrok, który będzie deprymował załogę, wielopoziomową bazę i nowe rasy obcych, którzy będą polować na ocalałych z katastrofalnego wypadku w laboratorium na Marsie. Nie mogę się już doczekać. Trzymam kciuki za premierę w 2021, a wcześniej zamierzam delektować się zamówionym dodatkiem do podstawowego Nemesisa – Aftermath.

Kolejna ufundowana gra Phalanxu

Prawie 700 tysięcy funtów, zebranych przez Phalanx w czasie kampanii U-Boota, mogło rozbudzić apetyty na kolejne niesamowite wyniki. Opolsko-londyńskie wydawnictwo nie dało się zwariować i spokojnie kontynuuje swoją aktualną linię wydawniczą. W tym roku sukcesem zakończyła się już zbiórka na Rocketmen od Martina Wallace’a – 177 tysięcy funtów to bardzo dobry wynik dla dobrze przyjętej przez nas gry. Obecnie ponad 60 tysięcy dolarów zebrała gra Domination, będąca nowym wydaniem Mini WWII od Wei-Cheng Chenga. O tym tytule również mogliście przeczytać w tym miejscu na naszym blogu. Jestem olbrzymim zwolennikiem planu wydawniczego Phalanx i bardzo się cieszę, że kolejny ciekawy projekt zyskał poparcie planszówkowiczów na całym świecie. W tym roku z pewnością czekają nas jeszcze kolejne ciekawe ruchy Phalanxów, na które czekam z wypiekami na twarzy.

W co graliśmy w pierwszym półroczu?

Dawno nie dzieliliśmy się podsumowaniem naszych rozgrywek, więc czas na zbiorczy przegląd pierwszego półrocza. Zanotowaliśmy 198 partii w 61 tytułów. Pandemia nie pomogła i graliśmy zdecydowanie mniej niż byśmy chcieli. Dla porównania – w pierwszym półroczu 2019 roku zagraliśmy aż 503 partie (!), choć wynik generowały tam – odłożone na chwilę obecną w kąt – Fantastyczne Światy.

Najwięcej razy zagraliśmy w Welcome To… (14 rozgrywek). Jest to zdecydowanie najlepszy Roll & Write jaki poznaliśmy. W dużym tekście zbiorczym o grach R&W – znajdziecie go tutaj – Marysia przybliżyła Wam naszą opinię na temat tych gier i nadal nic się nie zmieniło, Welcome To… dzieli i rządzi. Na drugim miejscu pod względem liczby partii uplasowało się Maracaibo. Potrzebowaliśmy 12 rozgrywek, żeby przejść całą kampanię i już niedługo powinna pojawić się recenzja. Na ostatnim stopniu podium znalazły się 2 gry: genialne Tapestry i bardzo sprytne Res Arcana, które na nasz stół trafiły po 11 razy.

Jeśli miałbym wymienić trzy najlepsze gry wydane w Polsce w 2020 roku, które mieliśmy okazję już ograć, będą to (w kolejności alfabetycznej) Maracaibo, On Mars i Viticulture. O pierwszym tytule już wspomniałem – jest to kolejny udany projekt Pfistera, będący kolażem najlepszych pomysłów obecnych w poprzednich grach tego autora. On Mars jest „naszym pierwszym Lacerdą” i gra się w to przyjemnie, choć… Spodziewałem się czegoś więcej. Większego pola do popisu podczas rozgrywki, większego skomplikowania (ale na to akurat nie narzekam, wręcz pozytywnie się zaskoczyłem!). Przyznam się od razu, że na razie testowaliśmy ten tytuł tylko w rozgrywce dwuosobowej. Liczymy na duże lepsze wrażenia po liczniejszej partii. Viticulture podobno zyskuje bardzo dużo wraz z wprowadzeniem dodatku Tuscany. My niestety nie mieliśmy jeszcze okazji go przetestować. Marysi Viti nie do końca podeszło – zbyt krótka kołderka – ale dla mnie to świetne euro możliwe do rozegrania w bardzo krótkim czasie, dające mi wszystko, czego od tego typu gry oczekuję.

Przejdźmy jednak do starszych gier, które poznaliśmy dopiero w 2020 roku. Znaleźliśmy dwa tytuły, które absolutnie nas (no może głównie mnie) w sobie rozkochały. Na pierwszy ogień pójdzie Xia: Legends of a Drift System. To jest gra, którą zawsze chciałem mieć, a nawet o tym nie wiedziałem. Fenomenalny sandbox s-f, który robi dobrze to, czego nie do końca potrafiły zrobić Firefly i Zewnętrzne Rubieże. Tutaj na szczęście dla Marysi również była to miłość od pierwszego zagrania. Niestety czas rozgrywki jest na tyle długi, że Xia trafiła na chlubną półkę wspaniałych, ale rzadko wyciąganych gier. Pozdrawiamy wszelkie Star Treki i Twilight Imperium… Mam ogromną nadzieję, że Quartermaster General: WWII będzie na nasz stół trafiał częściej. Druga edycja drugowojennej strategii od Iana Brody’ego wdarła się przebojem na nasz stół i spodziewam się, że długo jeszcze go nie opuści. Wcześniej miałem wersję 1914, która nie wszystkim w naszej ekipie się spodobała, ale efekt współpracy Iana z Ares Games przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Dynamiczna gra zespołowa, w której w ciągu godziny odtworzyliśmy cały konflikt okresu 1939-1945, to coś czego również od zawsze potrzebowałem na swojej półce.

Tradycyjnie nie obyło się bez rozczarowań. Na pierwszy ogień narzekania niech pójdzie Pax Transhumanity. Było to nasze pierwsze zderzenie z grami Eklundów i… Absolutnie nie zauważyłem, co ma być w tym fajnego. Mielenie znaczników między obszarami na planszetce, inwestowanie w karty i niezliczona liczba warunków zwycięstwa i wariantów punktowania końcowego. Widzę w tym porządną symulację ekonomii przyszłości, ale gra kompletnie nie sprawiła nam żadnej radości. Równie dużym rozczarowaniem okazała się Karczma pod Pękatym Kuflem. Bez znaczenia, czy graliśmy w wariancie z modułami rozszerzającymi grę, czy czystą podstawkę, było to zdecydowanie zbyt proste, losowe i nudne, jak na nasz gust. Do Wolfganga Warscha chyba się nie przekonam, za jego najlepszą grę nadal uznaję Fudżi, które zdobyło na blogu ocenę 7 w swej recenzji. Tym, co doceniam są aplikacje na telefon z serii Clever i na tym moja znajomość z tym autorem pewnie się zakończy.